sopot_01_slider

Trójmiasto sprzyja biegaczom!

To będzie zdecydowanie subiektywna ocena, ale po cichu liczę że podzielicie moje zdanie, choćby po przeczytaniu tego tekstu. Osobiście uważam, że Trójmiasto sprzyja aktywnemu wypoczynkowi i kryje w sobie sporo ciekawych miejsc – nie tylko do biegania, ale będzie właśnie o bieganiu.

My na Pomorzu spędziliśmy ostatni długi weekend majowy. Kilka wolnych dni to idealna okazja do spontanicznych wypadów poza miasto lub po prostu szansa na zrobienie czegoś tylko dla siebie.W tym roku, przy dobrych wiatrach można było wykorzystać aż 4 dni na wypoczynek – w tym miejscu zachęcam Was do zastanowienia się, czy faktycznie udało Wam się odpocząć? My ten okres staraliśmy się spędzić aktywnie! Niestety to nie był zupełnie beztroski czas, musieliśmy sztywno trzymać się planu, żeby zrobić wszystko to, do czego się zobowiązaliśmy. Kolejny raz okazało się, jak ważna jest odpowiednia strategia przy tego typu wyjazdach.

Już tłumaczę, dlaczego stale musieliśmy kontrolować czas. Wycieczka na Pomorze była związana przede wszystkim z pracą Adiego przy Programem Edukacyjnym Odyseja Umysłu. Obowiązki związane z Eurofestiwalem przy którym pracował Adi, zajmowały mu znaczną część każdego dnia. Do tego doszły zaplanowane spotkania ze znajomymi, przez co każdy dzień został wypełniony do późnych godzin wieczornych. Ja podczas nieobecności Adriana, musiałam sobie sama zagospodarować czas. Mimo, że byłam zdana tylko na siebie, na nudę narzekać nie mogłam, wręcz przeciwnie.

sopot_05

Podczas całego pobytu wybiegałam zaledwie 68km, ale i tak jestem bardzo zadowolona. Wykorzystałam ten czas „w biegu” na tyle ile się dało. Na szczęście pogoda była idealna. Nie brakowało słońca, a niebo było niemal bezchmurne. Czego chcieć więcej? Mi to w zupełności wystarczyło.

Dla mnie Trójmiasto jest wyjątkowe. Pierwszym skojarzeniem dotyczącym Sopotu, Gdańska czy Gdyni od zawsze było morze i plaża.Teraz patrzę na to miejsce zupełnie z innej perspektywy. Nigdy nie byłam typem plażowicza, który od rana do wieczora wyleguje się na piasku. Od zawsze stawiałam na ruch, choćby to miał być tylko spacer wzdłuż brzegu morza.Teraz chętnie przeprowadziłabym się tu na okres przygotowawczy do maratonu czy Biegu Rzeźnika, a w trójmiejskich lasach mogłabym zrealizować niemal każdy trening. Poza tym m.in. w Sopocie dostępny jest również stadion lekkoatletyczny. Wstęp niestety nie jest wolny, ale to nie są zawrotne koszty. Jednorazowy bilet pozwalający na skorzystanie z obiektu wynosi 10zł/os. Za drobną opłatą można skorzystać również z szatni i prysznica (15zł/os). Trzeba oczywiście wcześniej sprawdzić, czy bieżnia jest wolna i nie odbywają się na niej żadne zawody lub treningi zorganizowane.

sopot_02

Gdzie warto pobiegać?

Według mnie najlepiej od razu udać się do lasu. Cisza, spokój, zróżnicowany teren – wszystko w jednym miejscu. W pierwszej kolejności polecam Lasy Sopockie, które należą do Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego – ja bez problemu zaparkowałam w okolicy Sanatorium Leśnik, a potem wbiegłam bezpośrednio do lasu. Wybór trasy, szlaku czy jak kto woli ścieżki jest zupełnie dowolny. Jedno jest pewne, teren jest na tyle zróżnicowany, że spokojnie można tu trenować siłę biegową i przygotować nogi nawet do wysiłku w górach.

Kolejnym miejscem, które wyjątkowo mnie zaskoczyło – jeszcze w okresie zimowym, jest Kępa Redłowska i klify, dzięki którym prosto z plaży możemy przenieść się w „góry”. Możecie mi wierzyć lub nie, ale momentami nie ma mowy o biegu i trzeba przejść do marszu, żeby pokonać strome podejścia. Bywa, że jest tu trochę wietrznie, ale za to widoki na morze rekompensują cały wysiłek. Co prawda podczas majówki nie udało mi się tu dotrzeć, jednak chętnie z Adim tu wracamy. Zazwyczaj parkujemy jeszcze w Sopocie i kierujemy się wzdłuż morza, w kierunku Gdyni.

Trzecim, leśnym obszarem, po którym miałam okazję pobiegać są Lasy Oliwskie, należące również do Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego. Tradycyjnie, zanim znalazłam się na leśnych ścieżkach, do miejsca docelowego dotarłam samochodem. Bez problemu udało mi się zaparkować na parkingu, do którego można dojechać bezpośrednio ulicą Antoniego Abrahama. Ulica ta, jest jednocześnie naturalnym przedłużeniem Doliny Samborowo w Gdańsku.

sopot_06

Jakich miejsc najlepiej unikać?

Oczywiście co kto lubi, ale ja nie znoszę tłoku, dlatego jak ognia trzeba się wystrzegać wszelkich deptaków prowadzących na plażę. Moim największym błędem był bieg począwszy od Mola w Brzeźnie do Mola w Orłowie. Na tym odcinku turystów jest tak dużo, że trudno mówić o swobodnym biegu. Szczerze mówiąc, w grę nawet nie wchodzi bieg slalomem pomiędzy pieszymi. Na chodnikach, zwłaszcza w okresie urlopów, nie panują żadne reguły. Trzeba uważać właściwie na wszystko: dzieci, zwierzęta, a nawet dorosłe osoby traktują chodnik jak plac zabaw. Dla mnie jedynym ratunkiem okazała się ścieżka rowerowa, przyznaję że momentami musiałam na nią wbiec. Usprawiedliwiam się jedynie tym, że nie byłam jedyna i w większości przypadków poruszałam się znacznie szybciej niż jednoślady. Poza tym, to nie miejsce dla kolarzy, a jedynie dla przypadkowych rowerzystów. Na ścieżkę w każdej chwili wbiegały dzieci lub nieuważni turyści.

Jedynym słusznym rozwiązaniem takich niedogodności jest zaplanowanie sobie treningu o poranku, kiedy większość urlopowiczów jeszcze śpi.

sopot_08

Jak nie zgubić się w lesie?

Trójmiejski Park Krajobrazowy jest na tyle duży, że nie sposób nauczyć się wszystkich tras na pamięć – przynajmniej nie od razu. Ja nie mogłam sobie pozwolić na zapuszczanie się w głąb lasu, bez kontroli lokalizacji. Musiałam być czujna, zwłaszcza, że czas na trening miałam wyliczony niemal co do minuty, a GPS służył mi tylko i wyłącznie podczas jazdy samochodem. Błądzenie nie było by wskazane.

sopot_07

Na szczęście są sprawdzone sposoby na to, żeby się nie zgubić:

  • Najłatwiej biec zgodnie z oznaczeniem danego szlaku, jeśli wybierzemy np. szlak zielony to pilnujmy odpowiednich oznaczeń, które co jakiś czas pojawiają się na drzewach.
  • Należy bacznie obserwować otoczenie i starać się zapamiętać jak najwięcej szczegółów, takich jak np.: przewrócone drzewo, duży głaz itp..
  • Można pokusić się o zakreślenie strzałek w newralgicznych punktach na ścieżce, coś na wzór gry w podchody.
  • Warto czytać wszelkie tablice informacyjne i próbować sobie zwizualizować gdzie aktualnie jesteśmy.
  • Na rozwidleniach można przyjąć zasadę, że skręcamy tylko w jedną stronę. Jeśli wybierzemy skręty w prawo, to bezwzględnie trzymajmy się tego założenie od początku do końca. Warunkiem jest oczywiście powrót tą samą trasą.
  • W razie potrzeby, o drogę powrotną możemy kogoś zapytać, ale warunkiem jest zapamiętanie dokładnego miejsca, z którego wyruszyliśmy.

O Trójmiejskich biegowych podbojach na razie tyle, mam nadzieję, że choć trochę zachęciłam Was do odwiedzenia tych miejsc. Zdradzę Wam, że Adi docenił wszystkie walory, o których pisałam wyżej, dopiero teraz! Czyli już po przeprowadzce do Warszawy, ale jest mu to wybaczone, bo w zasadzie przygoda z bieganiem na dobre zaczęła się dopiero w stolicy!

PS. Trójmiasto dla biegaczy jak najbardziej na TAK, ale uwaga na turystów! Lepiej wybrać mniej oblegane terminy, tak żeby skorzystać z nadmorskich uroków. Jest jeszcze jedno wyjście, bezwzględnie cały okres pobytu spędzić w lesie! :)

sopot_03