<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>NaDystansie.pl &#187; maraton</title>
	<atom:link href="http://www.nadystansie.pl/tag/maraton/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.nadystansie.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Fri, 15 Jan 2021 09:39:13 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	
	<item>
		<title>Wings for Life &#8211; czyli uciekinierzy na trasie!</title>
		<link>http://www.nadystansie.pl/wings-for-life-czyli-uciekinierzy-na-trasie/</link>
		<comments>http://www.nadystansie.pl/wings-for-life-czyli-uciekinierzy-na-trasie/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 12 May 2017 19:57:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[NaDystansie]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Starty]]></category>
		<category><![CDATA[maraton]]></category>
		<category><![CDATA[nadystansie]]></category>
		<category><![CDATA[poznan]]></category>
		<category><![CDATA[slider]]></category>
		<category><![CDATA[ultra]]></category>
		<category><![CDATA[wings]]></category>
		<category><![CDATA[wingsforlife]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.nadystansie.pl/?p=2314</guid>
		<description><![CDATA[Miało być lekko, łatwo i przyjemnie ale wcale tak nie było – to jednak nie znaczy że żałujemy udziału w tej imprezie. Naiwnie mieliśmy nadzieję, że przy założeniu wolniejszego tempa biegu niż podczas maratonu, wszystko pójdzie jak z płatka. Nie przewidzieliśmy jednak, że nasze nogi nie były jeszcze gotowe na długie i intensywne bieganie. Ultrasi [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Miało być lekko, łatwo i przyjemnie ale wcale tak nie było – to jednak nie znaczy że żałujemy udziału w tej imprezie. Naiwnie mieliśmy nadzieję, że przy założeniu wolniejszego tempa biegu niż podczas maratonu, wszystko pójdzie jak z płatka. Nie przewidzieliśmy jednak, że nasze nogi nie były jeszcze gotowe na długie i intensywne bieganie. Ultrasi z Nas póki co kiepscy – choć wybiegane kilometry cieszą. Dwa tygodnie po starcie w maratonie to jednak zbyt krótki czas na zebranie sił.</p>
<p>Na szczęście ten start potraktowaliśmy na luzie czyli na zasadzie co będzie to będzie. Oficjalnie chcieliśmy pobiec ciut dalej niż 35km – czyli pobić nasz wynik z 2015 roku, a po cichu mieliśmy nadzieję, że starczy Nam sił na bieg grubo ponad 40km! Pomarzyć zawsze można!</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/05/wings_02.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2317" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/05/wings_02.jpg" alt="wings_02" width="821" height="500" /></a></p>
<p><strong>PRZED BIEGIEM</strong></p>
<p>Podróż do Poznania zaplanowaliśmy w dniu startu czyli w niedzielę rano. Z Warszawy zakładaliśmy wyruszyć ok. 6:30 tak żeby spokojnie do godz. 11:00 odebrać pakiety. Tradycyjnie gdzieś przeleciało Nam całe 30 min. i tak wyjechaliśmy dopiero ok. 7:00. Nie wiem kiedy i jak uciekły Nam te cenne minuty. Chociaż jakby się nad tym zastanowić, to mam na to pewną teorię! Pakowanie &#8211; ot to cały problem, z którym borykamy się niemal zawsze przy tego rodzaju wyjazdach. Nałogowo zderzamy się z dylematem co ze sobą zabrać. Problemem jest chociażby pogoda, jeszcze w sobotę zderzyliśmy się z lawiną ciepła w stolicy, a w dniu Wingsa powróciła aura jesienno – deszczowa! I weź bądź tu mądry?! Trzeba zabrać ze sobą wszystko co niezbędne i dużo, dużo więcej na wszelki wypadek. <img src="http://www.nadystansie.pl/wp-includes/images/smilies/simple-smile.png" alt=":)" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/05/wings_13.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2325" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/05/wings_13.jpg" alt="wings_13" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Trasa Warszawa – Poznań, to przeplatanka przelotnych opadów i przejaśnień. Im bliżej miejsca docelowego, tym niższa temperatura. Pogoda ostatnio nas nie rozpieszcza, choć na długie bieganie warunki nie były znowu aż takie złe, na szczęście nie padało.</p>
<p>Na miejsce dotarliśmy ok godz. 10:00, Już wtedy w okolicy Malty trzeba było dobrze pokombinować, żeby swobodnie zaparkować samochód. Pakiety odebraliśmy bardzo sprawnie, mimo, że wielu biegaczy podobnie jak My, w biurze zawodów stawiło się niemal na ostatnią chwilę. Do biegu mieliśmy ok. 1,5 godz. Nie pozostało Nam nic innego, jak przeczekać ten czas w samochodzie. Tam przynajmniej było ciepło, no i mogliśmy przekąsić jeszcze coś przed biegiem.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/05/wings_09.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2321" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/05/wings_09.jpg" alt="wings_09" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Za nim ruszyliśmy na rozgrzewkę w końcu poczuliśmy lekki wzrost poziomu adrenaliny, bądź co bądź to jednak dobry bodziec przed startem. Tradycyjnie potruchtaliśmy ok 3km, z małymi przystankami na toaletę. Do tego dorzuciliśmy kilka ćwiczeń rozgrzewających i wróciliśmy zostawić wszystko co zbędne w samochodzie. Nasze auto było na tyle blisko, że zrezygnowaliśmy z oferowanych przez organizatorów depozytów.</p>
<p>Przeprawa do I strefy, z której mieliśmy startować, okazała się nie lada wyzwaniem – a do biegu zostało zaledwie 10min! Ilość osób w poszczególnych strefach była na tyle duża, że ludzie niemal wylewali się za barierki. Do tego przejście obok poszczególnych stref graniczyło z cudem! Trzeba było trochę się po przepychać, żeby zdążyć na czas. W sumie to trochę niebezpieczne, bo w awaryjnej sytuacji ludzie chyba wzajemnie by się zdeptali…</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/05/wings_14.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2326" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/05/wings_14.jpg" alt="wings_14" width="821" height="500" /></a></p>
<p><strong>DO BIEGU, GOTOWI… START!</strong></p>
<p>W swojej strefie spotkaliśmy kilku znajomych, był nawet czas na wspólne fotki. Adi cały czas miał ze sobą kamerkę GoPro, oczywiście z zamiarem nagrania filmiku z całego wspólnego biegu. Dla Adriana, założone tempo 4:25 min/km, było na tyle komfortowe, że mógł sobie pozwolić na targanie dodatkowego sprzętu. Ja miałam za zadanie tylko biec, co z kilometra na kilometr okazywało się coraz trudniejsze! Ba! Bardzo szybko zrozumiałam, że przeceniliśmy nasze możliwości.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/05/wings_10.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2322" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/05/wings_10.jpg" alt="wings_10" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Początek trasy to kilkuset metrowy podbieg, ale już po 1 km nastąpiło wypłaszczenie. Na pierwszym etapie biegu było dość ciasno, Adi o mały włos wywinął by spektakularnego orła! Wkurzył się nie na żarty, bo winowajca absolutnie nie poczuł się do przeprosin za swoją nieuwagę. A Adrian cudem wybronił się od porządnej gleby, a raczej bliskim spotkaniem z kostką chodnikową.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/05/wings_16.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2328" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/05/wings_16.jpg" alt="wings_16" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Przeraził Nas trochę stan dróg w Poznaniu, szczerze mówiąc nie pamiętam gdzie i kiedy mieliśmy ostatnio okazje biegać po takich koleinach. Teraz myślę sobie, że od początku ten bieg nie układał się po naszej myśli.</p>
<p>Wydawało Nam się, że co najmniej do 30 km to będzie bieg na miarę komfortowego wybiegania. Tyle, że tak naprawdę wyśmienicie czułam się zaledwie do 10km (Adi był zdecydowanie mocniejszy), tam też zjedliśmy pierwszego żela. Niestety dyskomfort w lewej nodze o jakim pisałam w relacji z maratonu, wrócił. Bardzo szybko pożałowałam decyzji o odłożeniu kontrolnej wizyty w Lifestylemed. Najwyraźniej coś tam się pospinało i tylko wyciszyło na okres kilku dni. Miotały mną mieszane uczucia, może warto odpuścić i zejść z trasy? W tym przypadku wygrała głupia ambicja i dość duża tolerancja na ból. Adi cały czas mnie zapewniał, że dla niego rezygnacja z kontynuacji biegu nie będzie żadnym problemem. Tymczasem pobiegliśmy dalej.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/05/wings_05.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2318" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/05/wings_05.jpg" alt="wings_05" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Mimo tego, że stawka cały czas się rozciągała na trasie mogliśmy liczyć na towarzystwo. Byli tacy, którzy dzielnie dotrzymywali Nam kroku i tacy, którzy po kilku kilometrach zostawali w tyle albo popędzili do przodu. Nasze tempo niestety pozostawiało wiele do życzenia. Były momenty, że próbowaliśmy się zrywać do walki ale tak naprawdę po 28km tempo 4:30/km było poza naszym zasięgiem. No cóż nie było różowo, ja zaczęłam chwilowo marudzić, że to nie był dobry pomysł. Adi musi mieć do tego żelazną cierpliwość, bo o ile jestem silna i potrafię wykrzesać w sobie dodatkową energię nie wiadomo skąd, to równie dobrze potrafię narzekać – zwłaszcza jak mam do kogo! <img src="http://www.nadystansie.pl/wp-includes/images/smilies/simple-smile.png" alt=":)" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/05/wings_15.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2327" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/05/wings_15.jpg" alt="wings_15" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Każdy punkt z wodą był dla Nas na wagę złota, nie pamiętam kiedy aż tak bardzo chciało nam się pić. Nawet na Orlenie nawadnialiśmy się raczej z rozsądku niż z poczucia odwodnienia. Tu było inaczej, może faktycznie kiepsko się zregenerowaliśmy po orlenie. Regularnie co ok 10km wciągaliśmy kolejnego żela.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/05/wings_11.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2323" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/05/wings_11.jpg" alt="wings_11" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Przez dłuższy czas, jako kobieta, utrzymywałam się na 5. pozycji, ale w okolicach 30-35km wyprzedziła Nas kolejna zawodnicza. Ta to z pewnością miała siłę! Pomknęła jak sarenka i tyle ją widzieliśmy. Nie miałam siły podjąć walki, nawet nie przyszło mi to do głowy. Oboje z Adim podświadomie wyczekiwaliśmy samochodu pościgowego. Chyba nawet nie chciałam wiedzieć jakie są rokowania i kiedy faktycznie dopadnie Nas „Kapitan Wąs”. Jeszcze wtedy, Adi twierdził że spokojnie damy radę doczłapać do 40km. Nie pozostało nic innego jak to zrobić!</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/05/wings_12.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2324" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/05/wings_12.jpg" alt="wings_12" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Było ciężko, oboje walczyliśmy z ołowianymi nogami. W końcu dotarliśmy do magicznej chorągiewki i pojawiła się czwóreczka z przodu! Jupi! Tylko gdzie jest auto?! My już wcale nie chcieliśmy biec.. Okazało się, że dokładnie 500m za Nami. Zaczęliśmy trucht i tak udało się ugrać jeszcze ponad kilometr <img src="http://www.nadystansie.pl/wp-includes/images/smilies/simple-smile.png" alt=":)" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Przejeżdżający rowerzysta wyraził ubolewanie, że nie udało Nam się przebiec dystansu maratonu.. Serio?! Wskakuj na trasę i pokaż jak to się robi! <img src="http://s.w.org/images/core/emoji/72x72/1f600.png" alt="😀" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/05/wings_17.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2330" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/05/wings_17.jpg" alt="wings_17" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Cieszyliśmy się, że to już koniec. Ulżyło Nam, że już nic nie musimy. Marzyliśmy tylko o ciepłej kąpieli. Lepkie ciało od potu i słodkich żeli wołało o prysznic! Na szczęście dość szybko zgarnął Nas autokar, ale podróż okazała się bardzo długa i ciężka. Wszyscy podróżni mieli dosyć, zwłaszcza, że niektórzy przyjechali po Nas np. z 28km. Z minuty na minutę czuliśmy się coraz bardziej wyziębieni i zmęczeni. Ja jeszcze jakoś się trzymałam, ale Adi niemal w jednej chwili zrobił się blady jak ściana, zrobiło mu się niedobrze. Już widziałam siebie jak biegnę do kierowcy żeby zatrzymał autokar. Na szczęście po dotarciu w okolice Malty, świeże powietrze trochę Nas ocuciło.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/05/wings_07.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2319" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/05/wings_07.jpg" alt="wings_07" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Doprowadziliśmy się do porządku, zmieniliśmy ubrania i buty. Otuleni w dresach spacerem poszliśmy po odbiór medali, skorzystaliśmy też z posiłku regeneracyjnego i powoli dochodziliśmy do siebie. Przerażała nas tylko trochę droga powrotna do Warszawy, ale na szczęście mieliśmy towarzystwo!</p>
<p>Czy za rok też pobiegniemy Wings for Life World Run?</p>
<p><strong>Na pewno do tego czasu zapomnimy wszystko co złe, a formuła imprezy niezmiennie Nam się podoba! <img src="http://www.nadystansie.pl/wp-includes/images/smilies/simple-smile.png" alt=":)" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /><br />
</strong></p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/05/wings_08.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2320" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/05/wings_08.jpg" alt="wings_08" width="821" height="500" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.nadystansie.pl/wings-for-life-czyli-uciekinierzy-na-trasie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1117</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Maraton poniżej 3 godzin! – czyli OWM 2017</title>
		<link>http://www.nadystansie.pl/maraton-ponizej-3-godzin-czyli-owm-2017/</link>
		<comments>http://www.nadystansie.pl/maraton-ponizej-3-godzin-czyli-owm-2017/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 28 Apr 2017 07:28:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[NaDystansie]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Starty]]></category>
		<category><![CDATA[asuics]]></category>
		<category><![CDATA[garmin]]></category>
		<category><![CDATA[maraton]]></category>
		<category><![CDATA[nadystansie]]></category>
		<category><![CDATA[orlenwarsawmarathon]]></category>
		<category><![CDATA[owm]]></category>
		<category><![CDATA[ponizej3h]]></category>
		<category><![CDATA[slider]]></category>
		<category><![CDATA[sukces]]></category>
		<category><![CDATA[życiówka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.nadystansie.pl/?p=2260</guid>
		<description><![CDATA[Udało się! To naprawdę się udało! Ale wiecie co? Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że zapracowałam sobie na ten sukces. Jesteście ciekawi co działo się na trasie? Jeśli tak to zapraszam Was na Orlen Warsaw Marathon widziany moimi oczami. PRZED STARTEM Dokładnie o 6:00 zadzwonił budzik, ale ja przebudziłam się już o 4:00 – tak [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Udało się! To naprawdę się udało! Ale wiecie co? Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że zapracowałam sobie na ten sukces. Jesteście ciekawi co działo się na trasie? Jeśli tak to zapraszam Was na Orlen Warsaw Marathon widziany moimi oczami.</p>
<p><strong>PRZED STARTEM</strong></p>
<p>Dokładnie o 6:00 zadzwonił budzik, ale ja przebudziłam się już o 4:00 – tak działa na mnie stres przedstartowy. Oczywiście zasnęłam, ale w moim odczuciu zdążyłam tylko zamknąć oczy, a po pokoju rozległ się sygnał budzika. Od razu wstałam na równe nogi, wiedziałam że każda minuta jest na wagę złota. Odsłoniłam zasłony w oknach i zażartowałam do Adiego „O kurcze! nie mam dobrych wiadomości, świeci słońce!” Faktycznie świeciło, na niebie nie było żadnej chmurki, a drzewa przed blokiem ani drgnęły, co oznaczało że było bezwietrznie – taka „cisza przed burzą”.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/ponizej3h_07.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2269" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/ponizej3h_07.jpg" alt="ponizej3h_07" width="821" height="500" /></a></p>
<p><strong>Do miasteczka Orlen Warsaw Marathon</strong> dotarliśmy tuż przed godziną 8:00. Bez problemu udało się zaparkować w pobliżu stadionu Narodowego, na spokojnie zrobiliśmy krótką rozgrzewkę, a na 20 minut przed startem staliśmy już przy depozytach. Przebraliśmy się, oddaliśmy wszystkie rzeczy i pobiegliśmy w kierunku startu. Było ciepło, na tyle że wystarczyło narzucić na siebie jedynie folie, żeby się nie wyziębić. Wszystko poszło bardzo sprawnie. W swojej strefie startowej znaleźliśmy się na ok. 5 minut przed wystrzałem.</p>
<p><strong>START</strong></p>
<p>Punktualnie o godz. 9:00 Anita Włodarczyk wystartowała wszystkich maratończyków. Ruszyliśmy w kierunku mostu Świętokrzyskiego, a po przeciwnej stronie ulicy pozdrawiali nas biegacze z dystansu na 10km. Bardzo podobało mi się to rozwiązanie, poczułam się wyjątkowo.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/ponizej3h_09.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2271" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/ponizej3h_09.jpg" alt="ponizej3h_09" width="821" height="500" /></a></p>
<p><strong>Pierwszy kilometr był masakryczny.</strong> Początkowy etap okazał się bardzo wąski, przez co zrobiło się dość ciasno. Nie było mowy o biegu w swoim tempie, musiałam dostosować się do tłumu. Zając z balonikami na 3:00 próbował slalomem wyprzedzać „<em>dreptaczy</em>”, podobną próbę podejmowali inni biegacze. W tle słychać było bluzgi niezadowolonych maratończyków, z jednej strony mieli rację. Kto ustawia się w strefie poniżej 3:00 wiedząc, że od początku będzie biegł w tempie znacznie wolniejszym niż 4:15/km? W ten sposób już na pierwszym kilometrze odnotowałam znaczącą stratę, ale na szczęście stawka powoli się rozciągała i wszystko było do odpracowania.</p>
<p><strong>Podbieg na Sanguszki</strong>, to kolejne stracone sekundy, ale zupełnie się tym nie zmartwiłam. Nie zamierzałam pędzić jak szalona, wiedziałam, że to dopiero początek zabawy. Nie wiem czemu ale osobiście najgorzej znoszę pierwsze 10km, zawsze na tym etapie mam najwięcej wątpliwości. Od linii startu aż do mety miałam biec równo po 4:15 i żeby nie wiem co zabroniono mi biec szybciej! Na 5km odnotowałam już 44 sekundową stratę (według oficjalnych pomiarów).</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/ponizej3h_08.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2270" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/ponizej3h_08.jpg" alt="ponizej3h_08" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Przez cały czas kontrolowałam swoje tempo, ale skupiałam się głównie na pomiarze ze stopera i rozstawionych kilometrach na trasie. Czułam się trochę zdezorientowana bo zegarek im „dalej w las” tym miał coraz większą rozbieżność w stosunku do oznaczeń na trasie. Wszystko kompletnie się rozjeżdżało. Mniej więcej na 8km pojawili się moi pierwsi osobiści kibice Piotr i Ewa! Bez chwili zawahania rzuciłam w ich stronę moją opaskę, od początku było mi w niej za gorąco i miałam nadzieję, że spotkam na trasie jakąś dobrą duszę, która przejmie zbędną garderobę.</p>
<p><strong>Na 10km</strong> odrobiłam już stratę i znów znalazłam się poniżej 3 godzin. Uf, cały czas miałam w głowie słowa Adiego „<em>trzymaj się między czasów, nie zaczynaj za szybko i nie odpuszczaj..</em>” Nie wiem czemu ale na każdym wodopoju, z którego korzystałam od samego początku, zaczęło mi się odbijać śniadaniem. Trochę dziwne, bo bułka z miodem, zawsze mi służyła. Zaryzykowałam i zgodnie z założeniem zjadłam na 10km pierwszy żel. Na szczęście przyjął się.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/ponizej3h_06.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2268" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/ponizej3h_06.jpg" alt="ponizej3h_06" width="821" height="500" /></a></p>
<p><strong>Kolejnym celem w mojej głowie był 20-sty kilometr</strong>, tam też planowałam zjeść kolejnego żela. W tej kwestii zasada jest prosta, jeśli zaczniesz się odżywiać na trasie, musisz to robić regularnie.</p>
<p>Muszę się Wam przyznać, że bieganie na granicy, bez wyraźnego zapasu czasu do osiągnięcia celu jest bardzo stresujące. Do tego trwała dyskusja dotycząca grupy z balonikiem na 3:00, według większości biegaczy, zając pędził ciut za szybko. Potem w ogóle okazało się że zszedł z trasy i zastąpił go ktoś inny – nie starałam się tego nawet zrozumieć.</p>
<p>Dla mnie to był całkiem dobry znak, zwłaszcza że do baloników dzielił mnie spory dystans. Chcąc uspokoić głowę, kontrolnie podpytywałam innych, na ile biegną? Okazało się, ze wszyscy w zasięgu wzroku celują na 2:59:59. Starałam się nie panikować i koncentrować na swoim biegu. Nie mogłam ponieść się emocjom, nie było sensu gonić grupy i trzymać się kogoś kogo zupełnie nie znam. Skoro według opaski wszystko szło zgodnie z planem, trzeba było robić swoje. Po chwili dla pewności zaczepiłam kolejnego biegacza, na ile biegniesz? I co się okazuje? Mamy ten sam cel, chwilę biegniemy razem. Podoba mi się jego krok biegowy i okazuje się dobrym kompanem. Tyle, że on legitymuje się czasem z półmaratonu grubo ponad 2 min. lepszym ode mnie. Zaczynam rozkminiać, ale szybko odpędzam złe myśli.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/ponizej3h_10.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2272" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/ponizej3h_10.jpg" alt="ponizej3h_10" width="821" height="500" /></a></p>
<p><strong>Mijam 13 km a tu? NIESPODZIANKA!</strong> Mama, siostra i brat! Ożesz TY! Tego to ja się nie spodziewałam, ale serce rośnie jak bliscy wspierają Cię w tym co robisz! Mam nadzieję, że w końcu już nikt nie będzie miał wątpliwości ile maraton ma kilometrów! <img src="http://www.nadystansie.pl/wp-includes/images/smilies/simple-smile.png" alt=":)" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>
<p>Jak się później okazało znali moje między czasy i cały czas kalkulowali, czy uda mi się dobiec do mety przed wymarzonymi 3 godzinami! Dokładnie tu zrzuciłam rękawki i popędziłam dalej jak na skrzydłach. Nawet nie wiem kiedy odbiłam się na półmetku. Zapas nadal był, kolejny ważny punk to 25km! Najważniejsze, że czułam się dobrze. W skupieniu pilnowałam kroku biegowego, miało być rytmicznie i równo.</p>
<p><strong>Niestety od 24km zaczęła się ostra przepychanka z wiatrem!</strong> Silne podmuchy bardzo mnie dekoncentrowały. Czułam, że mam siłę, ale trudno było mi biec założone wcześniej 4:15/km. Wydawało mi się, że tempo spadło do 4:20, co wskazywałoby na stratę i uciekające cenne sekundy. Przeraziła mnie wizja biegu już tylko pod wiatr! To oznaczałoby jedno – żegnaj dwójko z przodu! Analizując międzyczasy z oficjalnego pomiaru, okazało się że całkiem dobrze poradziłam sobie z kapryśną naturą i szacunkowy czas na mecie ani razu nie straszył trójką z przodu!</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/ponizej3h_02.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2264" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/ponizej3h_02.jpg" alt="ponizej3h_02" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Chciałam przechytrzyć wiatr i cały czas szukałam schronienia za plecami innych biegaczy. Przez pewien czas znalazło się nawet dwóch dżentelmenów, którzy stworzyli całkiem pokaźną osłonę. Niestety, sielanka nie trwała zbyt długo, jeden z nich uciekł w krzaki, a drugi wyrwał do przodu, co prawda chciał mnie ze sobą zabrać, ale grzecznie podziękowałam. Co ciekawe, uciekiniera doszłam na moście Świętokrzyskim!</p>
<p>No nic, trzeba było trochę przyspieszyć i dołączyć do zbitej grupy w nadziei na dobra kryjówkę. Tyle, że ja nie potrafię biec za kimś, do tego z uporem maniaka co chwilę kontrolowałam swój czas. <strong>Na 29 km</strong> spotkałam kolegę –Pawła Żuka – zagrzewał mnie do walki i kazał chować się przed wiatrem. Po 32km wzięłam sprawy w swoje ręce, nie łudziłam się że dowiozę moje 3 godziny na czyichś plecach do mety. Zjadłam trzeciego żela i starałam się skupić na rytmie, hop, hop, hop. Skorzystałam nawet z okazji i złapałam łyka wody z krążącej butelki, którą podawali sobie biegacze jak pałeczkę w sztafecie.</p>
<p><strong>W okolicach 33km</strong> spotkałam kolejnego śmiałka, który jeszcze na początkowym etapie popędził jak sarenka i zostawił mnie sporo w tyle (pozdrawiam Kamila! – masz potencjał). Maraton jednak nie wybacza i prawdziwy odsiew zaczyna się właśnie po 30km! Tu wychodzą braki treningowe i błędy taktyczne. Kto się ze mną zgadza? – tylko żeby była jasność nikogo nie oceniam.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/ponizej3h_05.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2267" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/ponizej3h_05.jpg" alt="ponizej3h_05" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Mimo dobrego samopoczucia, czułam niepewność. Trudne warunki atmosferyczne i stale zmieniające się tempo na zegarku, budziło we mnie pewne obawy. Na szczęście tylko do 35km, bo tam mogłam liczyć na doping i ogromny hałas od ekipy w składzie: Dany, Szyszka, Sandra i Oswald! „<em><strong>MASZ TO!</strong></em>” – krzyczeli. A ja w to uwierzyłam, dostałam skrzydeł, „piłka nadal była w grze” i mimo wszystko parłam do przodu! Muszę to zrobić, oby tylko nie zwolnić!</p>
<p>Mniej więcej w tym momencie zaczęłam zbliżać się do Łukasza, który ścigał się z każdą sekundą poniżej trójki, tak jak ja! Początkowo chciałam biec obok niego, ale potem stwierdziłam, że to się nie uda. Muszę skupić się na swoim kroku, przyspieszać tam gdzie jest mi wygodnie i zwalniać tam gdzie potrzebuję.<br />
Nie pamiętam kiedy dokładnie zjadłam czwartego żela, ale zjadłam na pewno! bo w kieszeni został mi tylko jeden. Wyjątkowo, bardzo dobrze je przyswajałam, piłam na każdym punkcie z wodą – bywało, że trzeba było o nią zawalczyć bo chętnych do picia było sporo.</p>
<p><strong>Na 39km złapałam zawieszkę</strong>, z amoku wybiła mnie Magda Sołtys: „<em><strong>Dawaj Aga!, już tylko 3 km!</strong></em>” Obudziłam się. Po prawej stronie wyrósł stadion – wydawało się, że jest na wyciągnięcie ręki, poza tym w zasięgu wzroku pojawił się wbieg na most Świętokrzyski i przypomniałam sobie nasze nagranie z dnia poprzedzającego maraton. „<em>Będzie z górki, to już tylko kawałek</em>” – tak Was zapewnialiśmy, no to MUSI tak być i już.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/ponizej3h_04.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2266" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/ponizej3h_04.jpg" alt="ponizej3h_04" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Jak głupia bałam się spojrzeć na zegarek, wiedziałam jedno! Teraz albo nigdy! Most Świętokrzyski wita, a na Nim masa znajomych! Są okrzyki, dobrzy ludzie zagrzewają mnie do walki. Ja staram się jak mogę, nogi się kręcą, zegarek piszczy na 40km, że biegnę w tempie poniżej 4min/km. WOW, myślę sobie co się dzieje? Lecę dalej ile fabryka dała. Otuchy dodaje mi rodzeństwo: Marta, Magda i Michał!</p>
<p><strong>JEEEEE…. Dam radę, cisnę ile wejdzie</strong> ale bez przesady, bo teraz mogę nabawić się jakiegoś skurczu. W połowie 41km, ktoś krzyczy: „<em><strong>Trójka złamana! Dajesz!</strong></em>” Ja nie wierzę, nie wierzę dopóki nie zobaczę! Zaczynam 42km, zerkam na zegarek, uda się, mam zapas! No to teraz pytanie ile urwę z tych 3 godzin?! Nie ważne, zaczyna się delikatny podbieg – po mojej lewej wyskakuje człowiek z brodą i pogania mnie do mety – dzięki Gozdek za doping!</p>
<p>Biegnę, czuję że idę jak przecinak, ale zaczyna drętwieć mi lewa noga – już wcześniej ją czułam, ale teraz to jakiś mini paraliż! O Matko! Pomyślałam, co się dzieję, żeby tylko nie połamało mnie na 300m przed metą! Po lewej krzyczy moja MAMA! Nie ma czasu na analizę, wbiegam na matę, jest upragniona <span style="text-decoration: underline;"><strong>META! Na zegarku idealnie łapię czas: 2:58:21!</strong></span></p>
<p><strong>Kolejny raz sport dostarczył mi ogromną dawkę emocji! Pozytywnych emocji! Nawet jak to piszę to łzy cisną mi się do oczu, czy może przytrafić się coś lepszego od SZCZĘŚCIA, które dzielisz z najbliższymi? No chyba NIE.</strong></p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/ponizej3h_03.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2265" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/ponizej3h_03.jpg" alt="ponizej3h_03" width="821" height="500" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.nadystansie.pl/maraton-ponizej-3-godzin-czyli-owm-2017/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>679</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Droga do złamania 3h w maratonie</title>
		<link>http://www.nadystansie.pl/droga-do-zlamania-3h-w-maratonie/</link>
		<comments>http://www.nadystansie.pl/droga-do-zlamania-3h-w-maratonie/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 26 Apr 2017 19:38:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[NaDystansie]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Inne]]></category>
		<category><![CDATA[Treningi]]></category>
		<category><![CDATA[3h]]></category>
		<category><![CDATA[garmin]]></category>
		<category><![CDATA[maraton]]></category>
		<category><![CDATA[nadystansie]]></category>
		<category><![CDATA[owm]]></category>
		<category><![CDATA[slider]]></category>
		<category><![CDATA[życiówka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.nadystansie.pl/?p=2243</guid>
		<description><![CDATA[O złamaniu bariery 3 godzin zaczęłam myśleć już pod koniec sezonu 2015. Wtedy też legitymowałam się czasem 3 godz. 6 min. 44 sek., a metę Maratonu Warszawskiego przekroczyłam jako 11 kobieta! Sukces podsycił mój apetyt, zwłaszcza że sam bieg wspominałam bardzo pozytywnie. Czułam się świetnie, nabrałam wiatru w żagle i wiary we własne możliwości. Odnotowałam [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>O złamaniu bariery 3 godzin zaczęłam myśleć już pod koniec sezonu 2015. Wtedy też legitymowałam się czasem 3 godz. 6 min. 44 sek., a metę <span style="text-decoration: underline;"><a href="http://www.nadystansie.pl/maraton-warszawski-po-raz-pierwszy/">Maratonu Warszawskiego</a></span> przekroczyłam jako 11 kobieta! Sukces podsycił mój apetyt, zwłaszcza że sam bieg wspominałam bardzo pozytywnie. Czułam się świetnie, nabrałam wiatru w żagle i wiary we własne możliwości. Odnotowałam fantastyczny progres i złapałam bakcyla na więcej!</p>
<p><strong>Taktyka wydawała się banalnie prosta, od grudnia ruszyły kolejne przygotowania do maratonu.</strong> Ja wiedziałam z czym to się je i nie bałam się ciężkiej pracy. Stopniowo zwiększaliśmy objętość, wprowadzaliśmy nowe akcenty i wszystko wskazywało na to, że forma idzie w dobrym kierunku.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/zlamanie3_06.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2249" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/zlamanie3_06.jpg" alt="zlamanie3_06" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Pracowałam jak mrówka, cegiełka do cegiełki, nie odpuściłam żadnego treningu. Stawałam na rzęsach, żeby wykonać każdą jednostkę treningową. Wtedy też zdecydowaliśmy się na kolejny obóz, tym razem padło na <span style="text-decoration: underline;"><a href="http://www.nadystansie.pl/budowanie-formy-w-szklarskiej-porebie/">Szklarską</a></span>. Na obozie niemal codziennie realizowaliśmy po dwa treningi, a ja nagle z dnia na dzień czułam się coraz bardziej zmęczona. Niby normalne zjawisko, dlatego zupełnie się tym nie martwiłam, choć treningi nie wychodziły mi tak jakbym chciała. Do tego zbagatelizowałam ból w lewej nodze i walczyłam dalej.</p>
<p><strong>Po powrocie do Warszawy trochę się rozsypałam</strong>, na kilka dni trzeba było przerwać przygotowania ze względu na przeziębienie. Po samym obozie trudno było mi wskoczyć na wyższe obroty, wszyscy mnie pocieszali, że po zejściu z gór organizm potrzebuje czasu. Tyle, że ja niemal do samego maratonu każdy trening rzeźbiłam jak tylko mogłam, a i tak biegałam poniżej oczekiwań. Pamiętam dokładnie, kiedy biegałam na tartanie odcinki 2 lub 3 km i ledwo byłam wstanie utrzymać tempo 4:10/km. Wszystko szło nie tak jak powinno, z perspektywy czasu wiem, że w tym okresie noga zupełnie nie podawała.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/zlamanie3_04.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2247" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/zlamanie3_04.jpg" alt="zlamanie3_04" width="821" height="500" /></a></p>
<p><strong>Na tydzień przed Orlen Warsaw Marathon w 2016 roku</strong>, realizowałam tylko delikatne rozruchy. Samopoczucie miałam delikatnie mówiąc średnie, a marzenia o złamaniu 3 godzin w maratonie już dawno porzuciłam. Najtrudniejsze były chyba oczekiwania innych, bo ja niewiele narzekałam a nawet jeśli mi się zdarzyło, to wszyscy traktowali moje obawy jako kokieterię.</p>
<p>Stojąc na linii startu, nie potrafiłam ocenić swoich możliwość – co więcej, nawet trener nie wiedział jak rozpisać mi międzyczasy. Trudno było celować w konkretny wynik, a ja brałam nawet pod uwagę zejście z trasy, jeśli kontuzja zacznie mi mocno doskwierać. O samym biegu możecie przeczytać <span style="text-decoration: underline;"><a href="http://www.nadystansie.pl/10-polka-w-orlen-warsaw-marathon/" target="_blank">TU</a></span>. W mojej ocenie, cudem ugrałam w tym maratonie aż minutę do nowej życiówki! Na mecie zameldowałam się z czasem<strong> 3 godz. 5 min. 45 sek.</strong>!</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/zlamanie3_05.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2248" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/zlamanie3_05.jpg" alt="zlamanie3_05" width="821" height="500" /></a></p>
<p><strong>Ten okres dużo mnie nauczył, ale niechętnie wracam myślami do wspomnień z kalendarza: luty – kwiecień 2016.</strong></p>
<p><strong>Potem przyszedł czas KONTUZJI.</strong> Treningi biegowe zawiesiłam na ok. 4 miesiące. To nie był łatwy okres, trudno było mi znaleźć sobie miejsce, a w bieganiu chwilowo nie było dla mnie miejsca. I wiecie co?Teraz wiem, że wróciłam silniejsza!</p>
<p><strong>W grudniu, oficjalnie wspólnie z Adim rozpoczęliśmy przygotowania do sezonu 2017.</strong> Tym razem do treningów podeszłam bardzo asekuracyjnie. Bez napinki, bez nabijania dodatkowych kilometrów. Do tego 3x w tygodniu chodziłam na basen, stwierdziłam, że w tym kierunku chcę się rozwijać. Ba! nawet kilka razy wskoczyłam na trenażer! Co ważne nie myślałam o udziale w maratonie. Serio. Cały czas powtarzałam, że jeśli zdrowie pozwoli to może wezmę to pod uwagę. Na pewno nie myślałam o złamaniu 3 godzin, jeszcze nie wtedy.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/zlamanie3_03.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2246" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/zlamanie3_03.jpg" alt="zlamanie3_03" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Biegałam, pływałam, czasami świrowałam na rowerze – bo trudno było nazwać moje kręcenie jakimś konkretnym treningiem. Z czasem wzmożone treningi biegowe wyparły rower, ale basen ciągle był! Potem pojawiła się koncepcja wyjazdu do <span style="text-decoration: underline;"><a href="http://www.nadystansie.pl/jak-trenuje-sie-w-portugalii/">Portugalii</a></span>, którą początkowo potraktowałam jak przygodę. Na zasadzie co będzie to będzie. Okazało się, że było coraz lepiej i lepiej.</p>
<p>Treningowo zrobiłam skok milowy do przodu, nogi kręciły się jak nigdy dotąd. Na obozie dałam z sobie wszystko, dzielnie realizowałam każdą jednostkę. Plan treningowy od początku ułożony był pod maraton, aż <strong>w końcu wyciągnęłam z szuflady moją koncepcję „złamać 3 godz. w maratonie”</strong>. Nawet na Orlen nieśmiało zapisałam się dopiero po powrocie do Polski, czyli na kilka tygodni przed startem.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/zlamanie3_07.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2250" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/zlamanie3_07.jpg" alt="zlamanie3_07" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Najbardziej bałam się, że znów coś pójdzie nie tak. Adi wiedział, że oficjalnie nie mówimy o moim marzeniu, oczywiście do czasu, bo po <span style="text-decoration: underline;"><a href="http://www.nadystansie.pl/polmaraton-warszawski-gruba-zyciowka/">Półmaratonie Warszawskim</a></span> wszystko stało się jasne! Dla mnie też, wynik <strong>1:24:36</strong> utwierdził mnie w przekonaniu, że to naprawdę ma sens.</p>
<p><strong>„Aga celuje w maratonie na 2:59:59!”</strong></p>
<p>Wszystko postawiłam na jedną kartę, MARATON! <strong>Pierwszy raz poczułam, że to mój czas i że muszę go dobrze wykorzystać!</strong> Nie mówię, że było łatwo, ale naprawdę czułam się mocna. Odzyskałam mój swobodny i dynamiczny krok biegowy. Znów czułam się komfortowo podczas biegania.</p>
<p>Pobudki o 6:00 rano, bieganie późnym wieczorem i podporządkowanie weekendów pod plan treningowy – tak wyglądały przygotowania do maratonu. Grunt, że miałam pozytywne nastawienie. Coś się we mnie zmieniło, po prostu czułam się znacznie silniejsza niż rok temu!</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/zlamanie3_02.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2245" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/zlamanie3_02.jpg" alt="zlamanie3_02" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Treningi wychodziły bez zarzutu, ale to nie oznacza że byłam pewna osiągnięcia celu. <strong>Wierzyłam w siebie ale zdawałam sobie sprawę, że maraton jest nieprzewidywalny.</strong> Na wynik składa się masę elementów i choć czułam, że jestem gotowa podjąć próbę to jest tak wiele zmiennych, które już nie raz pokrzyżowały mi szyki.</p>
<p>Chyba moim jedynym zmartwieniem były kłopoty żołądkowe na kilkanaście dni przed startem. W tygodniu przedświątecznym opadłam zupełnie z sił, treningi realizowałam, ale mocy nie czułam w ogóle. Zaczęło robić się nerwowo, dopiero na 6 dni przed maratonem dolegliwości jelitowe zupełnie odpuściły. Ostatni mocny akcent we wtorek zrobiłam wzorcowo, ale nogi były bardzo ciężkie. Pozostały 4 dni odpoczynku, na szczęście wystarczyło.</p>
<p><strong>Relacja z Orlen Warsaw Marathon już niebawem! <img src="http://www.nadystansie.pl/wp-includes/images/smilies/simple-smile.png" alt=":)" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.nadystansie.pl/droga-do-zlamania-3h-w-maratonie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1604</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Stres przedstartowy –  a TY o czym myślisz?</title>
		<link>http://www.nadystansie.pl/stres-przedstartowy-a-ty-o-czym-myslisz/</link>
		<comments>http://www.nadystansie.pl/stres-przedstartowy-a-ty-o-czym-myslisz/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 19 Apr 2017 20:57:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[NaDystansie]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Inne]]></category>
		<category><![CDATA[maraton]]></category>
		<category><![CDATA[nadystansie]]></category>
		<category><![CDATA[slider]]></category>
		<category><![CDATA[start]]></category>
		<category><![CDATA[stres]]></category>
		<category><![CDATA[zawody]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.nadystansie.pl/?p=2235</guid>
		<description><![CDATA[4 dni do startu w Orlen Warsaw Maraton! Poziom adrenaliny rośnie, a w głowie rodzi się milion pytań. Niemal identyczne odczucia towarzyszyły Nam przed Półmaratonem Warszawskim. W zasadzie stres pojawia się zawsze, tyle że podenerwowanie czujemy z reguły dzień przed zawodami i oczywiście w samym dniu startu. Tyle, że przy tego typu imprezach (jak ta) [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>4 dni do startu w Orlen Warsaw Maraton!</p>
<p>Poziom adrenaliny rośnie, a w głowie rodzi się milion pytań. Niemal identyczne odczucia towarzyszyły Nam przed Półmaratonem Warszawskim. W zasadzie stres pojawia się zawsze, tyle że podenerwowanie czujemy z reguły dzień przed zawodami i oczywiście w samym dniu startu. Tyle, że przy tego typu imprezach (jak ta) emocjonujemy się nawet na kilka dni przed biegiem. Maraton to maraton, jeden bieg, jedno podejście. Jeśli coś pójdzie nie tak, będzie trzeba ochłonąć, a potem po raz kolejny przejść przez okres przygotowawczy i zmierzyć się z tym dystansem w nowym sezonie. To dlatego chciałoby się, żeby było idealnie.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/owm1_03.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2238" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/owm1_03.jpg" alt="owm1_03" width="821" height="500" /></a></p>
<p><strong>Start w Niedzielę, a My od kilku dni zasypiamy i budzimy się na trasie maratonu.</strong></p>
<p>Coś tam sobie kalkulujemy, analizujemy obserwujemy swój organizm. We wtorek zrobiliśmy ostatni mocniejszy akcent przed maratonem. Teraz pozostaje tylko dopieścić organizm i skupić się na jego pełnej regeneracji.<br />
Trzeba sobie zdać sprawę, że absolutnie niczego już nie poprawimy. To co zdołaliśmy wypracować przez kilka miesięcy musi nam wystarczyć. Nie dorzucimy już nic do pieca i będzie trzeba pojechać na tym co zdołaliśmy wypocić do tej pory.</p>
<p>Lepiej nie eksperymentować i warto skupić się na sprawdzonych metodach co do planu treningowego, diety czy spędzenia wolnego czasu.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/owm1_02.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2237" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/owm1_02.jpg" alt="owm1_02" width="821" height="500" /></a></p>
<p><strong>A myśli krążą po głowie różne. Są te całkiem rozsądne i te zupełnie głupie. Poniżej dzielimy się swoimi maratońskimi obawami:</strong></p>
<ul>
<li>Pogoda. Jeszcze dwa tygodnie temu baliśmy się wysokiej temperatury, teraz obawiamy się opadów śniegu, niespodziewanej zamieci i mrozu! No i wiatru… do zaakceptowania jest tylko ten w plecy.</li>
<li>Dieta. Czy aby nie za dużo, a może za mało? Uważamy, żeby jeść tylko sprawdzone posiłki, zwłaszcza że oboje borykaliśmy się ostatnio z kłopotami żołądkowymi.</li>
<li>O rety! Czemu mamy takie ołowiane nogi?! Chyba lepiej kręciły się tydzień temu… a może to tylko stres?</li>
<li>Biegnę w startówkach, są lekkie i wygodne, w ogóle świetnie się ostatnio sprawdziły. Tylko czy one aby nie są już za bardzo uklepane na ten maraton?</li>
<li>Ile zabrać ze sobą żeli? Ostatnio wystarczyły mi 4, ale Adi miał chyba więcej?! Może lepiej wziąć jeden na zapas?</li>
<li>Jak się ubrać na bieg? Niby zimno, ale po 5 km to na pewno się rozgrzeję.</li>
<li>Oby tylko dało się trzymać założonego tempa. Jak polecę na początku za szybko to maraton na pewno mi tego nie wybaczy na końcówce!</li>
<li>Na rozgrzewkę weźmiemy jakieś rzeczy, które w ostatniej chwili po prostu wyrzucimy&#8230; tak zrobiliśmy rok temu.</li>
<li>Hm… to o której wstajemy? Najlepiej byłoby wyjść z domu tuż po godz. 7:00, tak żeby jeszcze znaleźć miejsce parkingowe!</li>
<li>Numer startowy, żeby tylko nie zapomnieć!</li>
<li>Z jednej strony nie możemy się doczekać, a z drugiej chcielibyśmy mieć to już za sobą.</li>
<li>Ciekawe co bym zrobiła, gdyby popsuł mi się zegarek na trasie?! To byłaby katastrofa!</li>
</ul>
<p>Po dobrze przepracowanym okresie zimowym i udanym starcie w półmaratonie, chcielibyśmy żeby TEN start, który jest naszym CELEM został osiągnięty! Nic więc dziwnego, że Orlen Warsaw Marathon wyjątkowo zaprząta nam nasze głowy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.nadystansie.pl/stres-przedstartowy-a-ty-o-czym-myslisz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1029</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>13 kwietnia to rocznica pierwszego wspólnego maratonu!</title>
		<link>http://www.nadystansie.pl/13-kwietnia-to-rocznica-pierwszego-wspolnego-maratonu/</link>
		<comments>http://www.nadystansie.pl/13-kwietnia-to-rocznica-pierwszego-wspolnego-maratonu/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 13 Apr 2017 19:54:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[NaDystansie]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Starty]]></category>
		<category><![CDATA[maraton]]></category>
		<category><![CDATA[nadystansie]]></category>
		<category><![CDATA[obóz]]></category>
		<category><![CDATA[slider]]></category>
		<category><![CDATA[życiówka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.nadystansie.pl/?p=2207</guid>
		<description><![CDATA[Dokładnie 13 kwietnia stanęliśmy na starcie pierwszego wspólnego królewskiego dystansu jakim jest MARATON! To dla Nas bardzo wyjątkowa data, nie tylko pod względem naszej amatorskiej sportowej „kariery”, ale też dzień, w którym On padł na kolana, a Ona powiedziała TAK! Posypało się konfetti, wystrzelił szampan, ni stąd ni zowąd zagrał skrzypek i wjechała uroczysta kolacja [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Dokładnie 13 kwietnia stanęliśmy na starcie pierwszego wspólnego królewskiego dystansu jakim jest MARATON!</p>
<p>To dla Nas bardzo wyjątkowa data, nie tylko pod względem naszej amatorskiej sportowej „kariery”, ale też dzień, w którym On padł na kolana, a Ona powiedziała TAK! Posypało się konfetti, wystrzelił szampan, ni stąd ni zowąd zagrał skrzypek i wjechała uroczysta kolacja przy świecach! A potem żyli długo i szczęśliwie. <img src="http://www.nadystansie.pl/wp-includes/images/smilies/simple-smile.png" alt=":)" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/rocznica_05.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2213" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/rocznica_05.jpg" alt="rocznica_05" width="821" height="500" /></a></p>
<p>No dobra było trochę inaczej, oboje leżeliśmy na ziemi zmęczeni, spoceni i cali w soli. Adi wyciągnął z kieszeni małe zawiniątko, które wyglądało jak zasmarkana chusteczka do nosa. Pogrzebał, pogrzebał i wyciągnął to, czego tak bardzo pilnował przez całe 42,195 km! Zapytał: „<em>Czy chcę przebiec z Nim całe życie</em>”? Naturalnie, odpowiedziałam „TAK”! Po chwili wjechały kwiaty, przyjaciółka targała je w rowerowym koszyku. A zamiast kolacji byłą pizza i wino! No może nawet kilka. <img src="http://www.nadystansie.pl/wp-includes/images/smilies/simple-smile.png" alt=":)" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/rocznica_03.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2211" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/rocznica_03.jpg" alt="rocznica_03" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Pierwszy maraton mieliśmy biec razem. Od startu, aż do mety planowaliśmy biec ramię w ramię. Jak wiecie dystans maratoński jest jednak nieprzewidywalny. Na około 25 kilometrze postanowiliśmy biec na własny rachunek. Adi opadał z sił, a ja czułam się wyśmienicie. Jeszcze wtedy zapewniałam, że to będzie mój pierwszy i ostatni raz, dlatego Adi pozwolił mi pobiec przodem na własny wynik. To był jeden, jedyny raz kiedy do mety dotarłam jako pierwsza. <span style="text-decoration: underline;"><a href="http://www.nadystansie.pl/razem-a-jednak-osobno-na-krolewskim-dystansie/">O tym możecie poczytać TU</a></span>.</p>
<p><strong>Orlen Warsaw Marathon</strong><br />
Aga: <strong>3:32:17</strong><br />
Adi: <strong>3:34:32</strong></p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/rocznica_04.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2212" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/rocznica_04.jpg" alt="rocznica_04" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Minął dokładnie rok, a My ponownie znaleźliśmy się na strasie maratonu. Tym razem wybraliśmy Wiedeń! Na bieg zapisaliśmy się spontanicznie, jeszcze w grudniu poprzedniego roku. Nie mieliśmy żadnych oczekiwań, a sam udział w imprezie chcieliśmy potraktować bardzo turystycznie. Tymczasem jak z nieba spadł Nam nasz obecny trener.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/rocznica_08.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2216" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/rocznica_08.jpg" alt="rocznica_08" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Krótko mówiąc jeszcze w styczniu rozpoczęliśmy współpracę. Krok po kroku poznawaliśmy tajniki planu treningowego pod maraton. Zdobyliśmy cenne doświadczenie, złapaliśmy bakcyla i uwierzyliśmy w siebie! Początki nie należały do łatwych, trzeba było sobie uzmysłowić, że czeka nas naprawdę ciężka praca. Jedno jest pewne, opłacało się! O Wiedniu możecie poczytać <span style="text-decoration: underline;"><a href="http://www.nadystansie.pl/zyciowki-w-vienna-city-marathon/">TU</a></span>.</p>
<p><strong>Vienna City Marathon</strong><br />
Aga: <strong>3:18:22</strong><br />
Adi: <strong>3:10:45</strong></p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/rocznica_02.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2210" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/rocznica_02.jpg" alt="rocznica_02" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Dwa tygodnie po Wiedniu, znaleźliśmy się na trasie <a href="http://www.nadystansie.pl/14-pko-cracovia-maraton-to-nie-tylko-swieto-dla-maratonczykow/">Cracovia Maraton</a>. To był bieg tylko i wyłącznie dla przyjemności, choć pewnie powiecie, że nie ma mowy o przyjemnym maratonie. Wręcz przeciwnie, w Krakowie biegaliśmy na specjalne zaproszenie. Jako blogerzy mieliśmy szansę poznać historię tego biegu od podszewki. Poznaliśmy masę fantastycznych ludzi i mogliśmy dzielić się z Wami kulisami powstawania tak gigantycznej imprezy jak krakowski maraton.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/rocznica_07.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2215" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/rocznica_07.jpg" alt="rocznica_07" width="821" height="500" /></a></p>
<p>To był pierwszy bieg, na którym niemiłosiernie zmarzłam. Wiał silny wiatr, a niebo okryte było ciemnymi, kłębiastymi chmurami. Mieliśmy niepowtarzalną szansę na swobodne dopingowanie innych, rozmowę podczas biegu i nawet krótki przystanek w WC. Do tego wykręciliśmy całkiem niezły czas!</p>
<p><strong>Cracovia Maraton</strong><br />
Aga: <strong>3:38:20</strong><br />
Adi: <strong>3:38:20</strong></p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/rocznica_12.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2220" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/rocznica_12.jpg" alt="rocznica_12" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Na fali licznych biegów i wielu sukcesów, jeszcze tego samego roku zaplanowaliśmy udział w Maratonie Warszawskim. To był naprawdę bardzo intensywny i owocny rok! Pierwszy raz zdecydowaliśmy się na obóz biegowy, który miał Nas przygotować do zbliżającej się imprezy. Chcieliśmy niczym profesjonaliści przygotować się do biegu od A do Z. Treningi w Zakopanem i czas spędzony niemal 24h/dobę z trenerem był jednym z naszych najlepszych biegowych obozów!</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/rocznica_11.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2219" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/rocznica_11.jpg" alt="rocznica_11" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Podkręciliśmy śrubę, wszystko szło w bardzo dobrym kierunku i tak w październiku ponownie poprawiliśmy swoje rekordy życiowe na dystansie maratońskim! Szczerze mówiąc do tej pory ten maraton jest nam najbliższy sercu. Mi biegło się wyśmienicie, nie było żadnej ściany i pierwszy raz poczułam się gotowa do walki. Adi złamał magiczną barierę 3 godzin &#8211; nic więcej nie trzeba chyba pisać! Do poczytania <span style="text-decoration: underline;"><a href="http://www.nadystansie.pl/po-drugiej-stronie-magicznej-bariery-3h/">TU</a></span> i <span style="text-decoration: underline;"><a href="http://www.nadystansie.pl/maraton-warszawski-po-raz-pierwszy/">TU</a></span>.</p>
<p><strong>Maraton Warszawski 2015<br />
</strong>Aga:<strong> <strong>3:06:45</strong><br />
</strong>Adi: <strong>2:58:37</strong></p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/rocznica_10.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2218" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/rocznica_10.jpg" alt="rocznica_10" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Po maratonie w Warszawie, pierwszy raz pomyślałam o złamaniu 3h, a Adi chciał zbliżyć się do 2:55. Apetyt rósł w miarę jedzenia. Wiedzieliśmy dokładnie na co się piszemy i z czym wiąże się plan treningowy pod maraton. Do tego trzeba było biegać szybciej i dorzucać coraz więcej objętości. Po przepracowanym roku, byliśmy gotowi na więcej. Cały czas trenowaliśmy pod okiem trenera, bez niego maratońskie sukcesy nie miałyby miejsca. Ponownie zdecydowaliśmy się na obóz biegowy, tym razem pojechaliśmy do Szklarskiej Poręby. To był bardzo wyczerpujący okres, w zimowych warunkach trenuje się znacznie ciężej. Na starcie Orlen Warsaw Marathon stanęliśmy pełni obaw, pełni niepokoju byliśmy o mój wynik. Nie wszystko szło tak gładko jak do tej pory, ale udało się uczknąć dokładnie jedną minutę z życiówki. Adi pobiegł koncertowo i zameldował się z fantastycznym rezultatem na mecie! to był bieg pełen emocji, o tym możecie poczytać <span style="text-decoration: underline;"><a href="http://www.nadystansie.pl/10-polka-w-orlen-warsaw-marathon/">TU</a></span> i <span style="text-decoration: underline;"><a href="http://www.nadystansie.pl/moja-strategia-na-maraton/">TU</a></span>.</p>
<p><strong>Orlen Warsaw Marathon 2016</strong><br />
Aga: <strong>3:05:44</strong><br />
Adi: <strong>2:54:01</strong></p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/rocznica_09.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2217" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/rocznica_09.jpg" alt="rocznica_09" width="821" height="500" /></a></p>
<p><strong>Za tydzień kolejny TEST! Jesteśmy dobrej myśli ale nie będziemy zapeszać, bo nauczyliśmy się, jednego: MARATON jest NIEPRZEWIDYWALNY!!!</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.nadystansie.pl/13-kwietnia-to-rocznica-pierwszego-wspolnego-maratonu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>958</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Podróż w biegu &#8211; kierunek Portugalia</title>
		<link>http://www.nadystansie.pl/podroz-w-biegu-kierunek-portugalia/</link>
		<comments>http://www.nadystansie.pl/podroz-w-biegu-kierunek-portugalia/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 24 Feb 2017 22:00:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[NaDystansie]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Inne]]></category>
		<category><![CDATA[Treningi]]></category>
		<category><![CDATA[garmin]]></category>
		<category><![CDATA[lizbona]]></category>
		<category><![CDATA[maraton]]></category>
		<category><![CDATA[nadystansie]]></category>
		<category><![CDATA[obóz]]></category>
		<category><![CDATA[slider]]></category>
		<category><![CDATA[trening]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.nadystansie.pl/?p=2048</guid>
		<description><![CDATA[24 lutego, godz. 12:10 &#8211; startujemy! Ruszamy w naszą pierwszą wspólną podróż samolotem, może brzmi to infantylnie, ale cieszymy się jak małe dzieci. To będą dwa tygodnie tylko dla Nas. Bardzo często snuliśmy plany i kreśliliśmy palcem po mapie miejsca, które chcielibyśmy odwiedzić. Jesteśmy ciekawi świata, fascynują Nas nowe miejsca, z zazdrością podglądamy kolejne eskapady [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>24 lutego, godz. 12:10 &#8211; startujemy!</p>
<p>Ruszamy w naszą pierwszą wspólną podróż samolotem, może brzmi to infantylnie, ale cieszymy się jak małe dzieci. To będą dwa tygodnie tylko dla Nas.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/02/lizbona_07.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2056" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/02/lizbona_07.jpg" alt="lizbona_07" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Bardzo często snuliśmy plany i kreśliliśmy palcem po mapie miejsca, które chcielibyśmy odwiedzić. Jesteśmy ciekawi świata, fascynują Nas nowe miejsca, z zazdrością podglądamy kolejne eskapady naszych znajomych. Ogromną radość sprawia Nam wspólne spędzenie czasu, którego w ciągu tygodnia stale brakuje. Wieczory są krótki, a o poranku przeważnie się mijamy. Ja w pośpiechu ubieram dresy, a Adi przygotowuje się do pracy. Zazwyczaj rzucamy do siebie tylko krótkie „<em>Dzień dobry Kochanie</em>”, potem jest szybki buziak na wyjście i rzucone w pośpiechu „<em>Miłego Dnia! Zdzwonimy się później</em>”. Do pełnej dyspozycji pozostają tylko weekendy, no i wspólne wyjazdy &#8211; a tych jak na razie jest niewiele.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/02/lizbona_06.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2055" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/02/lizbona_06.jpg" alt="lizbona_06" width="821" height="500" /></a></p>
<p>To nie będą typowe wakacje naszpikowane zwiedzaniem wszystkich muzeów i klasztorów, choć będziemy starać się poznać to co kryje w sobie Portugalia. To właśnie tam spędzimy całe dwa najbliższe tygodnie. Nie podoba Nam się też wylegiwanie na plaży z drinkiem w ręku, dlatego tradycyjnie stawiamy na aktywny wypoczynek! Planujemy solidnie wykorzystać uroki wybrzeży Portugali podczas codziennych treningów.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/02/lizbona_04.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2053" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/02/lizbona_04.jpg" alt="lizbona_04" width="821" height="500" /></a></p>
<p><strong>Pierwszy przystanek to Lizbona</strong>, ale tu nie zabawimy zbyt długo. Planujemy tylko krótkie rozeznanie po mieście, wypijemy wino i ruszamy dalej! Stolicę Portugali zostawiamy sobie na deser. Następnego dnia zmienimy środek transportu na pociąg i pokierujemy się do punktu docelowego. Po ok. 3 godzinach jazdy zawitamy w Albufeira i tu spędzimy aż 10 dni. Cały wyjazd będzie w biegu! Czyli to co lubimy najbardziej. Postaramy się solidnie przepracować ten okres i wrócić do Polski naładowani portugalskim słońcem. Liczymy, że pogoda Nas nie zawiedzie i uda się pobiegać w krótkich gatkach. Będziemy Was na bieżąco informować jak sobie radzimy daleko od domu. Niestety nie udało się zabrać z Polski słoików, dlatego gotować planujemy sami. Nie będzie luksusów, jak nie zrobimy zakupów to nie będzie co wrzucić do gara. Co prawda walizki pękają w szwach, ale coś czuję że nie ominie nas też pranie <img src="http://s.w.org/images/core/emoji/72x72/1f600.png" alt="😀" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Harmonogram będzie napięty, ale z dala od korpoludków, korków, mrozu i szarej Warszawy.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/02/lizbona_05.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2054" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/02/lizbona_05.jpg" alt="lizbona_05" width="821" height="500" /></a></p>
<p><strong>Okres 10 dni spędzonych w Albufeira</strong> <strong>śmiało możemy nazwać obozem</strong>, nasz trener już zapowiedział szlifowanie formy. Kto jak kto, ale My już dobrze wiemy, co kryje się pod słowem szlif. Będą się sypały wióry, a pot lał strumieniami po skroniach. No cóż co kto lubi, trzymajcie za Nas kciuki. Wyniki same się nie zrobią, a my lubimy podnosić sobie poprzeczkę.</p>
<p><strong>Wracając do „deseru”</strong>, o którym wspomniałam wcześniej, po 10 dniowej orce wracamy do Lizbony. Zatrzymamy się tu na trzy dni. W planach jest zwiedzanie miasta wzdłuż i wszerz, optymistycznie wybieramy opcję „na nogach”. Zrobiliśmy już mały rekonesans i tak naprawdę większość atrakcji jesteśmy w stanie zobaczyć spacerując / biec od punktu do punktu. Doświadczeni turyści przestrzegają przed wymagającym terenem, ale czym są uliczki Lizbony dla zeszłorocznych Rzeźników <img src="http://www.nadystansie.pl/wp-includes/images/smilies/simple-smile.png" alt=":)" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/02/lizbona_03.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2052" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/02/lizbona_03.jpg" alt="lizbona_03" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Jeden dzień poświęcimy na objazdówkę po plażach, mamy już kilka na oku. Jeśli znalezione opisy i fotografie w necie nie przekłamują obrazu to będzie pięknie i romantycznie. Podzielimy się z Wami każdym krajobrazem! <img src="http://www.nadystansie.pl/wp-includes/images/smilies/simple-smile.png" alt=":)" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Na bieżąco będziemy weryfikować plan naszej podróży, nie zamierzamy trzymać się sztywnych ram i wciskać nosa w przewodnik.</p>
<p><strong>No to do usłyszenia i zobaczenia!</strong></p>
<p><strong>Zaglądajcie na nasze kanały.</strong></p>
<p><strong>Snapchat i Instagram jest do Waszej dyspozycji <img src="http://www.nadystansie.pl/wp-includes/images/smilies/simple-smile.png" alt=":)" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></strong></p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/02/lizbona_02.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2051" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/02/lizbona_02.jpg" alt="lizbona_02" width="821" height="500" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.nadystansie.pl/podroz-w-biegu-kierunek-portugalia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1172</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kibice na START!</title>
		<link>http://www.nadystansie.pl/kibice-na-start/</link>
		<comments>http://www.nadystansie.pl/kibice-na-start/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 22 Sep 2016 10:13:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[NaDystansie]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Inne]]></category>
		<category><![CDATA[biegi]]></category>
		<category><![CDATA[kibicowanie]]></category>
		<category><![CDATA[maraton]]></category>
		<category><![CDATA[maraton warszawski]]></category>
		<category><![CDATA[nadystansie]]></category>
		<category><![CDATA[slider]]></category>
		<category><![CDATA[warszawa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.nadystansie.pl/?p=1813</guid>
		<description><![CDATA[Wielkimi krokami zbliża się kolejna wielka impreza biegowa! Już w niedzielę biegacze staną na starcie 38. PZU Maratonu Warszawskiego! Aż żal, że tym razem nie zmierzymy się z dystansem 42,195km. Oboje wspominamy zeszłoroczny bieg bardzo pozytywnie. Tym razem pojawimy się na miejscu, ale w zupełnie innej roli. Adi wystartuje w sztafecie na dystansie 11km, a [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Wielkimi krokami zbliża się kolejna wielka impreza biegowa! Już w niedzielę biegacze staną na starcie <span style="text-decoration: underline;"><a href="http://pzumaratonwarszawski.com/" target="_blank">38. PZU Maratonu Warszawskiego</a></span>! Aż żal, że tym razem nie zmierzymy się z dystansem 42,195km. Oboje wspominamy <span style="text-decoration: underline;"><a href="http://www.nadystansie.pl/maraton-warszawski-po-raz-pierwszy/" target="_blank">zeszłoroczny bieg</a></span> bardzo pozytywnie. Tym razem pojawimy się na miejscu, ale w zupełnie innej roli. Adi wystartuje w sztafecie na dystansie 11km, a ja mam zamiar wcielić się w rolę kibica! Osobiście uważam, że stoję przed ogromnym wyzwaniem!</p>
<p>Już niejednokrotnie podkreślałam jak ważna jest rola osoby kibicującej. Dla mnie wsparcie na trasie jest nieocenione. Co prawda znana jestem z kamiennej i niewzruszonej mimiki twarzy podczas biegu to i tak musicie wiedzieć, że wszelkie formy dopingu dodają mi skrzydeł. Coś mi się wydaje, że nie tylko ja mam takie odczucia. <strong>Lubicie taki doping?</strong></p>
<p>Osoby startujące potrzebują wsparcia i otuchy, nawet jeśli o tym głośno nie mówią. To <strong>kibice tworzą niepowtarzalna atmosferę</strong>, to oni mają siłę, żeby krzyknąć do osoby biegającej i to właśnie <strong>te okrzyki dodają kopa! Też tak macie?<br />
</strong></p>
<p>Szczerze podziwiam wszystkich tych, którzy poświęcają swój czas na przygotowanie dedykowanych napisów dla maratończyków. Ba! Czasami jestem pełna zachwytu za oryginalność i kreatywność dopingu. Bywało, że szczerze zazdrościłam grup wsparcia jakie czekały na TEGO konkretnego biegacza! Myślę, że to ogromne szczęście mieć wokół siebie ludzi, którzy wspólnie z maratończykiem przeżywają jego zmagania na trasie.</p>
<p>Nie brakuje też zwykłych przechodniów, którzy nie wściekają się na zablokowane ulice, tylko oklaskują kolejnych biegaczy. Pani w kapeluszu, Pan na rowerze, turyści, całe rodziny.. Oby takich życzliwych osób nie brakowało i w tym roku.</p>
<p><strong>Tego WAM MARATOŃCZYKOM życzymy z całego serca!</strong></p>
<p><strong>PS.</strong> <strong> Może macie jakieś miłe wspomnienia z poprzednich startów związanych z kibicami?</strong></p>
<p><strong>Do zobaczenia gdzieś na trasie! <img src="http://www.nadystansie.pl/wp-includes/images/smilies/simple-smile.png" alt=":)" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> </strong></p>
<p><strong>Powodzenia!</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Zobacz informator drogowy podczas 38. Maratonu Warszawskiego: <strong><a href="http://pzumaratonwarszawski.com/drogowy/" target="_blank">KLIK</a></strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><em>Zdjęcie główne: <span style="text-decoration: underline;"><a href="http://www.sportografia.pl" target="_blank">www.sportografia.pl</a></span></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.nadystansie.pl/kibice-na-start/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1632</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Moja strategia na maraton.</title>
		<link>http://www.nadystansie.pl/moja-strategia-na-maraton/</link>
		<comments>http://www.nadystansie.pl/moja-strategia-na-maraton/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 07 May 2016 08:51:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[NaDystansie]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Starty]]></category>
		<category><![CDATA[maraton]]></category>
		<category><![CDATA[nadystansie]]></category>
		<category><![CDATA[slider]]></category>
		<category><![CDATA[strategia]]></category>
		<category><![CDATA[życiówka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.nadystansie.pl/?p=1585</guid>
		<description><![CDATA[Nie ma drugiego takiego dystansu, który tak jak maraton uczy pokory, cierpliwości i nie wybacza nawet najdrobniejszych błędów. Chociaż mam już za sobą 9 królewskich dystansów, to wiem, że i tak nigdy nie będę w stanie przewidzieć w 100% tego co spotka mnie na trasie. Mogę natomiast zadbać o to, żeby ograniczyć ryzyko do minimum. [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Nie ma drugiego takiego dystansu, który tak jak maraton uczy pokory, cierpliwości i nie wybacza nawet najdrobniejszych błędów. Chociaż mam już za sobą 9 królewskich dystansów, to wiem, że i tak nigdy nie będę w stanie przewidzieć w 100% tego co spotka mnie na trasie. Mogę natomiast zadbać o to, żeby ograniczyć ryzyko do minimum. Do tej pory szczęśliwie ukończyłem każdy wyścig bez większych problemów. Ani razu nie miałem problemów żołądkowych, ani razu na trasie nie złapał mnie skurcz (nie licząc tego na mecie :)). Jedynie raz zdarzyło mi się mieć postój w toi-toi`u i kilka razy musiałem doładować energię na punktach odżywczych.</p>
<p>Do wiosennego maratonu przygotowania rozpocząłem już w grudniu. To pierwszy raz w moim amatorskim bieganiu, kiedy cały cykl treningowy podporządkowałem temu jednemu wydarzeniu. Z każdym kolejnym miesiącem czułem, jak mój organizm adoptuje się do nowych jednostek treningowych i jak powoli przesuwam poziom umiejętności coraz wyżej.</p>
<p>Podobnie jak Aga nie miałem możliwości wystartowania w półmaratonie, żeby sprawdzić formę. Punktem odniesienia miał być start w Raszynie na 10km. Po cichu liczyłem na dobry wynik, taki na 36 minut. Co z tego wyszło możecie <span style="text-decoration: underline;"><a href="http://www.nadystansie.pl/3-okrazenia-ponizej-oczekwan-podczas-biegu-raszynskiego/" target="_blank">przeczytać tu</a></span>. A ja tylko dodam, że ten start więcej namieszał mi w głowie niż pomógł. Wiedziałem jednak, że treningi realizowałem sumiennie, z drobnymi tylko wyjątkami, więc nie mogło się nie udać.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/04/orlen_adi_03.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1579" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/04/orlen_adi_03.jpg" alt="orlen_adi_03" width="821" height="500" /></a></p>
<p><strong>W „drodze” na start.</strong></p>
<p>Tak już mam, że lubię dopracować każdy szczegół, niezależnie czy jest to projekt w pracy, hobby, czy prace domowe. Odpowiednie przygotowanie daje mi (i pewnie nie tylko mi) wewnętrzny spokój. Buty i prawie cały ubiór, miałem już sprawdzony podczas poprzednich biegów. Po zagotowaniu się na trasie w Raszynie zdecydowałem, że na maraton kupuję bardzo lekką koszulkę na ramiączkach, którą ubiorę niezależnie od pogody. Plusy takiego rozwiązania były dwa &#8211; nie zagrzeję się za szybko, a ja wolę jak jest mi chłodniej niż cieplej, oraz w razie gdy spadnie deszcz, ciężar koszulki będzie mniejszy.</p>
<p>Ważnym dla mnie wyposażeniem oprócz zegarka, jest opaska z międzyczasami rozpisanymi co 1 kilometr, bez której ciężko by mi było pobiec maraton na założony czas. Obojętnie jak mocno byłbym skupiony na liczeniu to i tak po trzydziestu kilku kilometrach zmęczenie zrobiłoby swoje, a moje wyliczanki musiałbym zacząć od początku.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/04/orlen_adi_05.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1581" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/04/orlen_adi_05.jpg" alt="orlen_adi_05" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Tak przygotowany, razem z Agą, zawitałem ok. 7:30 na błoniach stadionu narodowego. Po oddaniu rzeczy do depozytu, żeby za bardzo nie wyziębić organizmu, naciągnąłem na siebie zwykłą koszulkę, którą później wyrzuciłem oraz owinąłem się folią termiczną. Następnym razem zamiast folii użyję starej bluzy, której nie będzie mi szkoda. Po krótkiej rozgrzewce stanęliśmy w swojej strefie startowej. Pierwszy raz już na starcie chciałem mieć za sobą cały ten maraton.</p>
<p><strong>Jeszcze tylko 42 kilometry.</strong></p>
<p>Ruszyliśmy. Plan na ten bieg był następujący: pierwsza połowa wolniej w tempie 4:10/km, natomiast druga część szybciej po 4:05/km. I tu jedna arcyważna rzecz. Niezależnie jak dobry GPS ma zegarek, to zawsze nas oszuka. Dlatego od kiedy biegam z opaską na ręce nie patrzę w ogóle na tempo jakie pokazuje mój Garmin, tylko liczę czas pomiędzy oznaczeniami na trasie i porównuję go z przygotowanymi międzyczasami. Dla przykładu podczas tego maratonu zegarek od początku przekłamywał o ok. 100m, a na mecie pokazał dystans o 400m dłuższy. Na dobrą sprawę gdyby nie chęć późniejszej analizy biegu to równie dobrze mógłbym biec ze zwykłym stoperem.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/04/orlen_adi_02.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1578" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/04/orlen_adi_02.jpg" alt="orlen_adi_02" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Początkowe kilometry były bardzo szarpane, ponieważ nie mogłem dostosować swojego tempa biegu. Wydawało mi się, że odległości pomiędzy „słupkami” są nierówne, a ja raz biegnę za szybko, a raz za wolno. Przy tak długim dystansie bardzo ważne jest, żeby na samym początku nie rwać do przodu i się nie zajechać. W rzeczywistości pierwszą piątkę przebiegłem ze średnim tempem 4:12/km.</p>
<p>Kolejne odcinki mijały mi jeden po drugim, a ja w skupieniu co chwilę spoglądałem na zegarek i porównywałem upływający czas. Muszę się Wam do czegoś przyznać ta ciągła kontrola była dla mnie trochę męcząca, ale przynajmniej zająłem czymś głowę. Po 15 kilometrach nogi już na dobre się rozkręciły, więc zacząłem powoli przyspieszać. Miałem tyle siły, że mógłbym biec po 4:05-4:00/km, ale dobrze wiedziałem, że takie myślenie jest złudne i prawdopodobnie mój wyścig skończył by się fiaskiem.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/04/orlen_adi_06.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1582" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/04/orlen_adi_06.jpg" alt="orlen_adi_06" width="821" height="500" /></a></p>
<p><strong>Teraz będzie już z górki.</strong></p>
<p>Na połowie dystansu zameldowałem się z około 30s zapasem czasu. Jeszcze wtedy nie czułem zmęczenia i pełen nadziei szykowałem się na długą, nudną prostą od 25km. Od innych biegaczy słyszałem, że druga połowa będzie cięższa, ze względu na silny wiatr, dlatego oni teraz biegną dużo szybciej, bo później i tak zwolnią. Czy taka taktyka się opłacała? Tego nie wiem, ale jak wybiegłem w Wilanowie to za bardzo nie miałem za kim się schować. Co udało mi się kogoś dogonić to okazywało się, że biegnie za wolno. Jedynie małe grupki kibiców sprawiały, że te kilka najnudniejszych kilometrów jakoś zleciały.</p>
<p>Przed 30 kilometrem dogoniłem i wyprzedziłem grupę zawodników. Kilku z nich podłączyło się do mnie. Na pytanie czy któryś nie chciałby chwilę poprowadzić otrzymałem odpowiedź, że nie wiedzą czy dadzą radę utrzymać to tempo. Miejscami schodziłem nawet poniżej 4:00/km, ale jak tylko mocniej zawiało to prawie stawiało mnie w pionie. Walka z wiatrem w końcu odbiła się na moich mięśniach. W udach zacząłem odczuwać zmęczenie i lekkie oznaki skurczy. Spoglądając za siebie widziałem, że moi towarzysze powoli się wykruszają i od pewnego momentu biegłem tylko z jednym zawodnikiem.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/04/orlen_adi_04.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1580" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/04/orlen_adi_04.jpg" alt="orlen_adi_04" width="821" height="500" /></a></p>
<p><strong>Czas na prawdziwy sprawdzian.</strong></p>
<p>Wybiegłem na Wisłostradę. Nogi miałem już bardzo zmęczone. Bez większego entuzjazmu wciągnąłem trzeciego żela, bardziej zapobiegawczo niż z potrzeby. Czułem się jak pionek przesuwany przez wiatr po planszy. Jeszcze jakieś 3 kilometry wcześniej Ola z Radkiem krzyczeli, że bardzo dobrze się trzymam i nie widać po mnie zmęczenia. &#8222;<em>Taa, to popatrzcie na mnie teraz</em>&#8221; &#8211; pomyślałem. Czułem, że zwalniam, a tak naprawdę czułem że już nie mam siły walczyć z wiatrem. Przestałem patrzeć na zegarek i kontrolować czas. Było mi wszystko jedno. Wbiegając na most chciałem, żeby to był już koniec.</p>
<p>Zaraz za mostem pojawił się Krzysiek, który jadąc na rowerze dopingował jak tylko mógł. Zaproponowałem, czy nie chciałby się ze mną zamienić, ale on dalej krzyczał swoje. No nic, do końca pozostały mi niecałe 2 kilometry. Miałem poczucie jakbym biegł na granicy skurczu, dlatego doświadczony po ostatnim maratonie, nie brałem pod uwagę mocnego finiszu.</p>
<p>Ostatnią prostą przebiegłem na zupełnym luzie. Endorfiny zaczęły robić swoje i w oczach pojawiły się łzy szczęścia. Zrobiłem to, udowodniłem sobie po raz kolejny, że odpowiednie przygotowanie i dobra strategia dały efekt w postaci pięknego wyniku. Przekraczając linię mety nie miałem świadomości, że zatrzymałem zegarek na czasie 2:54:00. Spojrzałem na moją opaskę z międzyczasami i uśmiechnąłem się do siebie. Takiej synchronizacji w życiu bym nie obstawił. Za metą wyściskała mnie Magda Sołtys i Pani Ania, do której powiedziałem, że „<em>Andrzej będzie zadowolony</em>”.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/04/orlen_adi_07.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1583" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/04/orlen_adi_07.jpg" alt="orlen_adi_07" width="821" height="500" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.nadystansie.pl/moja-strategia-na-maraton/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1220</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>10. Polka w Orlen Warsaw Marathon</title>
		<link>http://www.nadystansie.pl/10-polka-w-orlen-warsaw-marathon/</link>
		<comments>http://www.nadystansie.pl/10-polka-w-orlen-warsaw-marathon/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 27 Apr 2016 04:00:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[NaDystansie]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Starty]]></category>
		<category><![CDATA[maraton]]></category>
		<category><![CDATA[nadystansie]]></category>
		<category><![CDATA[owm]]></category>
		<category><![CDATA[slider]]></category>
		<category><![CDATA[starty]]></category>
		<category><![CDATA[życiówka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.nadystansie.pl/?p=1559</guid>
		<description><![CDATA[Uf jak dobrze, że już jest po! Przyszedł moment, żeby podzielić się z Wami, trochę tym co działo się za kulisami tej imprezy i w jej trakcie.]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Uf jak dobrze, że już jest po! Przyszedł moment, żeby podzielić się z Wami, trochę tym co działo się za kulisami tej imprezy i w jej trakcie.</strong></p>
<p>Teraz z czystym sumieniem mogę się Wam przyznać jak bardzo bałam się startu w tym maratonie. Jak wielką był dla mnie niewiadomą, bo o ile wiedziałam, że włożyłam masę wysiłku w przygotowania, o tyle mój organizm ostatnimi czasy płatał mi psikusy. Do końca trudno było mi uwierzyć, że za chwilę stanę na linii startu. Strach był na tyle duży, że zamiast cieszyć się z biegu, przechodziły mnie myśli jak bardzo chciałabym być już za linią mety. Emocje jakie mi towarzyszyły były ogromne i nie ma się co dziwić bo poprzeczka jaką sobie stawiam ze startu na start jest coraz wyżej i wyżej. Poza tym ominął mnie udział w półmaratonie Warszawskim, do tego na tydzień przed maratonem zeszłam z trasy dychy w Raszynie i jak tu oszacować swoje możliwości?! Weź bądź mądry i sprawdź w jakiej byłam aktualnie formie, skoro ostatnio wszystko było na NIE?!</p>
<p>Momentami sama siebie miałam dosyć i głupio mi było już marudzić. Wolałam nie mówić nic.</p>
<p><strong>Bałam się, że będzie klapa.</strong></p>
<p>No właśnie, OWM zbliżał się wielkimi krokami, a ja ciągle nie czułam świeżości. Mało tego, na tydzień przed maratonem konieczna okazała się wizyta u fizjoterapeuty. Mój start w biegu przez chwilę stanął pod znakiem zapytania. Przechodziły mnie czarne myśli, bo skoro nie byłam w stanie zrealizować spokojnie treningu, to jak miałam przebiec 42,195 km? Jednego byłam pewna, jeśli dyskomfort związany z bólem w okolicach biodra, który usilnie zmienił mój krok biegowy a nawet całą postawę nasiliłby się, to było pewne, że odpuszczę! Teraz mając już dostęp do filmików z trasy, uświadomiłam sobie, że faktycznie biegnę przekrzywiona na bok.</p>
<p>Duże podziękowania należą się tu <span style="text-decoration: underline;"><a href="https://www.facebook.com/fizjomedin" target="_blank">Mateuszowi Idzikowskiemu</a></span>, który ponaciskał, ponakłuwał i dzięki temu było lepiej, przynajmniej przez kilka dni. Wszystko się tam tak pospinało, że trudno było się tego w 100% pozbyć. Dzień przed maratonem na chwilę poczułam ulgę, wiedziałam, że pobiegnę, a to czy dane będzie mi przekroczyć linię mety miało okazać się już na trasie.</p>
<p><strong>Ostatni tydzień przed startem.</strong></p>
<p>To był moment, w którym intensywność treningów była już naprawdę bardzo mała. Zapadła decyzja, że maraton pobiegniemy zupełnie wypoczęci i tak było. Na sobotnim rozruchu nogi zaczęły się swobodnie kręcić, ale w poprzednich dniach wcale nie czułam się komfortowo. Trochę też poeksperymentowaliśmy z dietą, gdzie przez pierwsze 3 dni ograniczyliśmy prawie zupełnie podaż węglowodanów w diecie, tak żeby w kolejnych dniach skupić się na ich ładowaniu – ale o naszej diecie przed maratonem będzie trochę więcej w oddzielnym wpisie. Teraz mogę tylko powiedzieć, że nie zaszkodziło! <img src="http://www.nadystansie.pl/wp-includes/images/smilies/simple-smile.png" alt=":)" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/04/orlen_aga_02.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1565" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/04/orlen_aga_02.jpg" alt="orlen_aga_02" width="821" height="500" /></a></p>
<p><strong>W dniu startu.</strong></p>
<p>Start zaplanowany był na 8:45, co oznaczało pobudkę najpóźniej o 6:00! To była bardzo krótka noc, ale przed ważnym biegiem nie ma szansy na spokojny sen. Od rana powtarzałam sobie jak mantrę, że jeśli nie będzie padać i uda nam się nabiegać rekordy życiowe to ja wieczorem idę do kościoła – słowo się rzekło, wobec tego dotrzymałam umowy!</p>
<p>Z uwagi na to, że organizatorzy odgrażali się, że zamkną depozyty dokładnie o 8:10, zabrałam ze sobą na rozgrzewkę rzeczy, które z góry poświęciłam na straty. Dla mnie zdjęcie dresów i czekanie 35 min. w stroju startowym do rozpoczęcia biegu było niedopuszczalne! Umówmy się, w niedzielę było naprawdę zimno! Na sam bieg zostawiłam sobie jedynie cienką opaskę na głowę oraz rękawki, ale na 14 km już się ich pozbyłam. Na szczęście mogłam je oddać, a właściwie rzucić w pospiechu zaufanej osobie.</p>
<p>Kiedy znalazłam się w swojej strefie startowej przeszkadzało mi właściwie wszystko. Pas z żelami był za ciężki, buteleczka z vitargo lepka, a sznurówki związane za ciasno – mimo, że poprawiałam je co najmniej 5 razy! Moja strategia była bardzo prosta, pierwsze 5 km miało być wolniejsze, a dokładnie w tempie 4:25min/km, potem miałam przyśpieszyć do 4:20min/km i tak trzymać aż do mety. Jeszcze wtedy pod uwagę brałam możliwość przyśpieszenia na ostatnich 3-4km, ale to były moje ciche marzenia. W tegorocznym OWM mierzyłam na rezultat w okolicach 3h 4min -3h 3min, wiedziałam, że na złamanie 3h nie jestem jeszcze gotowa. Plany to jedno, a to co dzieje się już na trasie to drugie.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/04/orlen_aga_05.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1573" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/04/orlen_aga_05.jpg" alt="orlen_aga_05" width="821" height="500" /></a></p>
<p><strong>W biegu.</strong></p>
<p>Tradycyjnie podzieliłam sobie całą trasę na etapy, takie rozwiązanie działa bardzo pozytywnie na moją głowę. Używałam głównie słów: tylko, zaledwie, jedynie, piąteczka.. Wyglądało to mniej więcej tak:</p>
<ul>
<li>pierwsze 5km potraktowałam jako rozruch i spokojny bieg,</li>
<li>kolejnym celem było przekroczenie 10 kilometra i zjedzenie pierwszego żela energetycznego,</li>
<li>na 15 kilometrze wypatrywałam dopingujących znajomych &#8211; Magdę i Krystiana,</li>
<li>po przekroczeniu linii półmaratonu kontrolnie sprawdziłam czas i zaczęłam wspominać trasę z przed dwóch lat,</li>
<li>zaplanowałam, że na 25 kilometrze zjem drugiego żela i to był mój kolejny cel,</li>
<li>do 30 km utrzymywała mnie myśl, że kiedy pojawi się już trójka z przodu powoli będzie już z górki,</li>
<li>po przekroczeniu magicznej trzydziestki, pomyślałam sobie, że jak dorzucę zaledwie 5 km to spokojnie mogę sięgnąć po trzeciego żela,</li>
<li>po odhaczeniu 35km uświadomiłam sobie, że od mostu Świętokrzyskiego dzieli mnie zaledwie piąteczka,</li>
<li>kiedy mijałam oznaczenie z 40 kilometrem stadion wydawał się być już na wyciągniecie ręki, a ja nie zastanawiałam się ile jeszcze przede mną i ostatnie 2,195km potraktowałam jako ”finish”!</li>
</ul>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/04/orlen_aga_07.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1575" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/04/orlen_aga_07.jpg" alt="orlen_aga_07" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Do półmetka szło bardzo gładko, musiałam się wręcz pilnować, żeby nie biec za szybko. Zdążyłam się już zapoznać z dystansem maratońskim nie raz i wiedziałam, że mój błąd na początku biegu może mnie kosztować srogim rozczarowaniem w drugiej części rywalizacji. Od początku wszyscy straszyli silnym wiatrem w drugiej części dystansu i tak właśnie było. Wiatr był na tyle intensywny, że moje tempo znacząco spadło. Robiłam wszystko co w mojej mocy, żeby nie przekroczyć granicy powyżej 4:30min/km. O dziwo inni zawodnicy okazali większą słabość, a ja kolejno mijałam poszczególnych biegaczy. Dla mnie ogromną trudnością podczas całego maratonu był fakt, że znalazłam się w takiej luce, gdzie większą część dystansu biegłam samotnie. Ale uwaga!, im dalej w las, tym coraz więcej śmiałków słabło, a ja swobodnie biegłam swoje. Czułam się wtedy mocna, ale też i znużona długą prostą, niemalże bez kibiców pomiędzy 25 a 30km.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/04/orlen_aga_06.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1574" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/04/orlen_aga_06.jpg" alt="orlen_aga_06" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Jak się okazało najwięcej czasu straciłam na odcinku, kiedy wybiegłam na Wisłostradę. Co prawda powoli się do tego mentalnie przygotowywałam, kiedy jeden z uczestników narzekał, że spiep**ył, a wspierający Go kolega na rowerze powtarzał: „ nie zatrzymuj się, na Wisłostradzie tak wieje, że nie możesz zostać sam!” O rety! – pomyślałam, znowu to samo! Nie było łatwo, ale wiedziałam, że nie mogę odpuścić.</p>
<p>Kiedy do mety został mi już tylko odcinek 2,195km spojrzałam na zegarek i uświadomiłam sobie, że teraz walczę o każdą sekundę mojej nowej życiówki. Te ostatnie 2 km pokonałam w tempie znacznie szybszym niż średnia z całego biegu. I tak, żeby nie wiem co to parłam do przodu. „Nie daruje!” I udało się! Po przekroczeniu linii METY poczułam niesamowitą radość i ulgę! <strong>Orlen Warsaw Maraton ukończyłam z czasem 3:05:44.</strong> Jeszcze długo po biegu, emocje mieszały się na zmianę z uśmiechem i łzami. Tak bardzo bałam się, że to będzie kompletna porażka. Teraz wiem, że na razie mam dosyć. Do tematu maratonu wrócę chyba dopiero za rok.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/04/orlen_aga_03.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1566" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/04/orlen_aga_03.jpg" alt="orlen_aga_03" width="821" height="500" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.nadystansie.pl/10-polka-w-orlen-warsaw-marathon/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1050</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wytypuj wynik i wygraj grę Kingrunner</title>
		<link>http://www.nadystansie.pl/wytypuj-wynik-i-wygraj-gre-kingrunner/</link>
		<comments>http://www.nadystansie.pl/wytypuj-wynik-i-wygraj-gre-kingrunner/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 23 Apr 2016 09:22:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[NaDystansie]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Inne]]></category>
		<category><![CDATA[gra]]></category>
		<category><![CDATA[kingrunner]]></category>
		<category><![CDATA[maraton]]></category>
		<category><![CDATA[nadystansie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.nadystansie.pl/?p=1547</guid>
		<description><![CDATA[Wystarczy, że wytypujesz mój czas netto na mecie Orlen Warsaw Marathon, a taka gra może trafić w Twoje ręce.]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Już w niedzielę po raz dziewiąty wystartuję na królewskim dystansie. Plan jest ambitny, ale taki też jestem i ja. Jak w coś się angażuję, to robię to na 101%. Wierzę, że kilkumiesięczne przygotowania, ilość przebiegniętych kilometrów i zdobyte doświadczenie pozwolą mi po raz kolejny cieszyć się z urwania kolejnych sekund, a może nawet minut. <img src="http://www.nadystansie.pl/wp-includes/images/smilies/simple-smile.png" alt=":)" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>
<p><strong>Ty również możesz poczuć emocje biegu maratońskiego, dzięki grze planszowej Kingrunner. Wystarczy, że wytypujesz mój czas netto na mecie Orlen Warsaw Marathon, a taka gra może trafić w Twoje ręce. Zapraszam do zabawy!</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><em>Regulamin:</em><br />
1. Warunkiem wzięcia udziału w zabawie jest:<br />
&#8211; polubienie profilu NaDystansie.pl na FB, który znajduje się pod adresem https://www.facebook.com/nadystansie/<br />
&#8211; wytypowanie czasu netto zawodnika: Adriana Kwiatkowskiego (nr. 5631) podczas Orlen Warsaw Marathon.<br />
2. Typowany czas netto musi zostać dodany w komentarzu pod postem na fanpage NaDystansie.pl.<br />
3. Konkurs trwa od 23.04.2016 do 24.04.2016, do godz. 08.45 (czyli do momentu startu maratonu).<br />
4. Jedna osoba może wytypować tylko jeden czas netto.<br />
5. Zwycięzcą zostanie osoba, która wytypuje czas netto najbliższy czasowi, który osiągnie zawodnik. W przypadku podania takiego samego czasu przez kilka osób, wygra ta osoba, której komentarz pojawił się jako pierwszy.<br />
6. Wynik zostanie podany w komentarzu pod postem na FB w dniu 24.04.2016 do godziny 23:59.<br />
7. Do wygrania jest Gra Biegowa KINGRUNNER. Nagroda zostanie przesłana zwycięzcy na adres korespondencyjny podany w wiadomości prywatnej po zakończeniu konkursu.<br />
8. Osoby biorące udział w zabawie akceptują powyższy regulamin i deklarują, że nie będą zgłaszały pretensji wobec organizatora.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Zobacz jak wyglądał I turniej blogerów w grę KINGRUNNER</p>
<p><iframe src="//www.youtube.com/embed/HbHO18UZwYY" width="821" height="461"></iframe></p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.nadystansie.pl/wytypuj-wynik-i-wygraj-gre-kingrunner/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1086</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
