fot: Ewa Kiec

V runda w Falenicy i podium w klasyfikacji K21

Za nami ostatnia punktowana runda biegów górskich w Falenicy! Wymarzona pogoda, doskonała atmosfera. Ten start był jednak dla Nas bardzo wymagający. Walka na trasie biegu trwała właściwie od samego początku. Samopoczucie pozostawiało wiele do życzenia…

Dla mnie była to pierwsza aktywność po przeszło tygodniowej przerwie i trzeba było sobie przypomnieć jak sprawnie przebierać nogami. Adiemu udało się zrobić wcześniej dwa treningi ale to wcale nie oznaczało że czuł się w pełni sił. Już dawno nie czuliśmy się tak wypluci. Te kilka dni choroby spowodowały, że nasze organizmy domagały się dużej ilości snu. Poza tym dziwnym zbiegiem okoliczności zauważyliśmy, że nasza kanapa wykazywała magiczne moce, które sprawiały że w tym czasie była wyjątkowo „atrakcyjna”… :)

Bardzo długo biłam się z myślami czy w ogóle wystartować. Dużym wsparciem był oczywiście Adi, który tradycyjnie prowadził swoje analizy biegu. Do tego okazało się, że mam o co powalczyć w klasyfikacji generalnej kobiet. Oboje wiedzieliśmy jednak, że nie mamy co liczyć na pobicie rekordu trasy. Na rozgrzewce stwierdziłam, że udział w biegu chyba nie był zbyt dobrym pomysłem. Kiepskie samopoczucie i wewnętrzna presja, żeby dobrze wypaść wcale nie pomagały. Założyliśmy sobie, że celujemy w czas pomiędzy tym najlepszym a tym najsłabszym. Cel został osiągnięty. Nasze rezultaty to 44:43 Aga, 43:04 Adi. Wstydu nie było!

Pot, zmęczenie i chwile zrezygnowania towarzyszyły Nam na całej trasie. Wyjątkowo, przez długi czas udało mi się utrzymać Adiego w zasięgu wzroku. Kiedy on był już na szczycie górki ja dopiero stałam przed wyzwaniem pokonania kolejnego wzniesienia. Pierwszy raz pomyślałam nawet o zejściu z trasy, nie było lekko. Na szczęście oboje daliśmy radę. Teraz śmiejemy się że to był start, który nas odblokował i pozwolił na zrobienie długiego wybiegania w niedzielę. Samopoczucie jest już o niebo lepsze, ale regeneracja trwa dalej.

W Falenicy już nie zapunktujemy. Runda piąta była tą, która zamyka cały cykl biegów liczących się do ogólnej klasyfikacji. Z niecierpliwością czekaliśmy na wyniki, które pojawiły się w niedzielę późnym wieczorem. Na tle innych zawodników wypadliśmy bardzo dobrze. Z pewnością nasze obawy przy zapisach dotyczące wyboru strefy czasowej okazały się bezpodstawne! Właściwi ludzie na właściwym miejscu, na pewno nikomu nie zawadzaliśmy podczas biegu! Wracając pamięcią do rozmowy z Panią, która wydawała nam numery startowe, teraz chętnie pochwalilibyśmy się swoimi wynikami.

Wszystko wskazuje na to, że o ile organizatorzy przewidują dekorację w kategoriach wiekowych, będę stała na podium! Udało mi się zając zaszczytne II miejsce w kategorii K-21 😉 oraz równie imponujące IV miejsce wśród wszystkich kobiet.

Poniżej przedstawiamy, krótkie podsumowanie całego cyklu w liczbach. W tym trzy najlepsze uzyskane czasy oraz zajęte przez nas miejsca w poszczególnych klasyfikacjach.

Aga

  • Czasy: 43:45, 44:43, 45:07
  • Miejsca w klasyfikacji: OPEN – 128, OPEN K – 4, K21- 2

Adi

  • Czasy: 41:36, 42:57, 43:04
  • Miejsca w klasyfikacji: OPEN – 72, OPEN M – 72, M30- 16

Przed nami jeszcze jeden start, mimo że nie wpływa na klasyfikację, zamierzamy pobiec na miarę swoich możliwości. :)