<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>NaDystansie.pl &#187; owm</title>
	<atom:link href="http://www.nadystansie.pl/tag/owm/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.nadystansie.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Fri, 15 Jan 2021 09:39:13 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	
	<item>
		<title>Maraton poniżej 3 godzin! – czyli OWM 2017</title>
		<link>http://www.nadystansie.pl/maraton-ponizej-3-godzin-czyli-owm-2017/</link>
		<comments>http://www.nadystansie.pl/maraton-ponizej-3-godzin-czyli-owm-2017/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 28 Apr 2017 07:28:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[NaDystansie]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Starty]]></category>
		<category><![CDATA[asuics]]></category>
		<category><![CDATA[garmin]]></category>
		<category><![CDATA[maraton]]></category>
		<category><![CDATA[nadystansie]]></category>
		<category><![CDATA[orlenwarsawmarathon]]></category>
		<category><![CDATA[owm]]></category>
		<category><![CDATA[ponizej3h]]></category>
		<category><![CDATA[slider]]></category>
		<category><![CDATA[sukces]]></category>
		<category><![CDATA[życiówka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.nadystansie.pl/?p=2260</guid>
		<description><![CDATA[Udało się! To naprawdę się udało! Ale wiecie co? Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że zapracowałam sobie na ten sukces. Jesteście ciekawi co działo się na trasie? Jeśli tak to zapraszam Was na Orlen Warsaw Marathon widziany moimi oczami. PRZED STARTEM Dokładnie o 6:00 zadzwonił budzik, ale ja przebudziłam się już o 4:00 – tak [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Udało się! To naprawdę się udało! Ale wiecie co? Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że zapracowałam sobie na ten sukces. Jesteście ciekawi co działo się na trasie? Jeśli tak to zapraszam Was na Orlen Warsaw Marathon widziany moimi oczami.</p>
<p><strong>PRZED STARTEM</strong></p>
<p>Dokładnie o 6:00 zadzwonił budzik, ale ja przebudziłam się już o 4:00 – tak działa na mnie stres przedstartowy. Oczywiście zasnęłam, ale w moim odczuciu zdążyłam tylko zamknąć oczy, a po pokoju rozległ się sygnał budzika. Od razu wstałam na równe nogi, wiedziałam że każda minuta jest na wagę złota. Odsłoniłam zasłony w oknach i zażartowałam do Adiego „O kurcze! nie mam dobrych wiadomości, świeci słońce!” Faktycznie świeciło, na niebie nie było żadnej chmurki, a drzewa przed blokiem ani drgnęły, co oznaczało że było bezwietrznie – taka „cisza przed burzą”.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/ponizej3h_07.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2269" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/ponizej3h_07.jpg" alt="ponizej3h_07" width="821" height="500" /></a></p>
<p><strong>Do miasteczka Orlen Warsaw Marathon</strong> dotarliśmy tuż przed godziną 8:00. Bez problemu udało się zaparkować w pobliżu stadionu Narodowego, na spokojnie zrobiliśmy krótką rozgrzewkę, a na 20 minut przed startem staliśmy już przy depozytach. Przebraliśmy się, oddaliśmy wszystkie rzeczy i pobiegliśmy w kierunku startu. Było ciepło, na tyle że wystarczyło narzucić na siebie jedynie folie, żeby się nie wyziębić. Wszystko poszło bardzo sprawnie. W swojej strefie startowej znaleźliśmy się na ok. 5 minut przed wystrzałem.</p>
<p><strong>START</strong></p>
<p>Punktualnie o godz. 9:00 Anita Włodarczyk wystartowała wszystkich maratończyków. Ruszyliśmy w kierunku mostu Świętokrzyskiego, a po przeciwnej stronie ulicy pozdrawiali nas biegacze z dystansu na 10km. Bardzo podobało mi się to rozwiązanie, poczułam się wyjątkowo.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/ponizej3h_09.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2271" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/ponizej3h_09.jpg" alt="ponizej3h_09" width="821" height="500" /></a></p>
<p><strong>Pierwszy kilometr był masakryczny.</strong> Początkowy etap okazał się bardzo wąski, przez co zrobiło się dość ciasno. Nie było mowy o biegu w swoim tempie, musiałam dostosować się do tłumu. Zając z balonikami na 3:00 próbował slalomem wyprzedzać „<em>dreptaczy</em>”, podobną próbę podejmowali inni biegacze. W tle słychać było bluzgi niezadowolonych maratończyków, z jednej strony mieli rację. Kto ustawia się w strefie poniżej 3:00 wiedząc, że od początku będzie biegł w tempie znacznie wolniejszym niż 4:15/km? W ten sposób już na pierwszym kilometrze odnotowałam znaczącą stratę, ale na szczęście stawka powoli się rozciągała i wszystko było do odpracowania.</p>
<p><strong>Podbieg na Sanguszki</strong>, to kolejne stracone sekundy, ale zupełnie się tym nie zmartwiłam. Nie zamierzałam pędzić jak szalona, wiedziałam, że to dopiero początek zabawy. Nie wiem czemu ale osobiście najgorzej znoszę pierwsze 10km, zawsze na tym etapie mam najwięcej wątpliwości. Od linii startu aż do mety miałam biec równo po 4:15 i żeby nie wiem co zabroniono mi biec szybciej! Na 5km odnotowałam już 44 sekundową stratę (według oficjalnych pomiarów).</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/ponizej3h_08.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2270" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/ponizej3h_08.jpg" alt="ponizej3h_08" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Przez cały czas kontrolowałam swoje tempo, ale skupiałam się głównie na pomiarze ze stopera i rozstawionych kilometrach na trasie. Czułam się trochę zdezorientowana bo zegarek im „dalej w las” tym miał coraz większą rozbieżność w stosunku do oznaczeń na trasie. Wszystko kompletnie się rozjeżdżało. Mniej więcej na 8km pojawili się moi pierwsi osobiści kibice Piotr i Ewa! Bez chwili zawahania rzuciłam w ich stronę moją opaskę, od początku było mi w niej za gorąco i miałam nadzieję, że spotkam na trasie jakąś dobrą duszę, która przejmie zbędną garderobę.</p>
<p><strong>Na 10km</strong> odrobiłam już stratę i znów znalazłam się poniżej 3 godzin. Uf, cały czas miałam w głowie słowa Adiego „<em>trzymaj się między czasów, nie zaczynaj za szybko i nie odpuszczaj..</em>” Nie wiem czemu ale na każdym wodopoju, z którego korzystałam od samego początku, zaczęło mi się odbijać śniadaniem. Trochę dziwne, bo bułka z miodem, zawsze mi służyła. Zaryzykowałam i zgodnie z założeniem zjadłam na 10km pierwszy żel. Na szczęście przyjął się.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/ponizej3h_06.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2268" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/ponizej3h_06.jpg" alt="ponizej3h_06" width="821" height="500" /></a></p>
<p><strong>Kolejnym celem w mojej głowie był 20-sty kilometr</strong>, tam też planowałam zjeść kolejnego żela. W tej kwestii zasada jest prosta, jeśli zaczniesz się odżywiać na trasie, musisz to robić regularnie.</p>
<p>Muszę się Wam przyznać, że bieganie na granicy, bez wyraźnego zapasu czasu do osiągnięcia celu jest bardzo stresujące. Do tego trwała dyskusja dotycząca grupy z balonikiem na 3:00, według większości biegaczy, zając pędził ciut za szybko. Potem w ogóle okazało się że zszedł z trasy i zastąpił go ktoś inny – nie starałam się tego nawet zrozumieć.</p>
<p>Dla mnie to był całkiem dobry znak, zwłaszcza że do baloników dzielił mnie spory dystans. Chcąc uspokoić głowę, kontrolnie podpytywałam innych, na ile biegną? Okazało się, ze wszyscy w zasięgu wzroku celują na 2:59:59. Starałam się nie panikować i koncentrować na swoim biegu. Nie mogłam ponieść się emocjom, nie było sensu gonić grupy i trzymać się kogoś kogo zupełnie nie znam. Skoro według opaski wszystko szło zgodnie z planem, trzeba było robić swoje. Po chwili dla pewności zaczepiłam kolejnego biegacza, na ile biegniesz? I co się okazuje? Mamy ten sam cel, chwilę biegniemy razem. Podoba mi się jego krok biegowy i okazuje się dobrym kompanem. Tyle, że on legitymuje się czasem z półmaratonu grubo ponad 2 min. lepszym ode mnie. Zaczynam rozkminiać, ale szybko odpędzam złe myśli.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/ponizej3h_10.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2272" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/ponizej3h_10.jpg" alt="ponizej3h_10" width="821" height="500" /></a></p>
<p><strong>Mijam 13 km a tu? NIESPODZIANKA!</strong> Mama, siostra i brat! Ożesz TY! Tego to ja się nie spodziewałam, ale serce rośnie jak bliscy wspierają Cię w tym co robisz! Mam nadzieję, że w końcu już nikt nie będzie miał wątpliwości ile maraton ma kilometrów! <img src="http://www.nadystansie.pl/wp-includes/images/smilies/simple-smile.png" alt=":)" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>
<p>Jak się później okazało znali moje między czasy i cały czas kalkulowali, czy uda mi się dobiec do mety przed wymarzonymi 3 godzinami! Dokładnie tu zrzuciłam rękawki i popędziłam dalej jak na skrzydłach. Nawet nie wiem kiedy odbiłam się na półmetku. Zapas nadal był, kolejny ważny punk to 25km! Najważniejsze, że czułam się dobrze. W skupieniu pilnowałam kroku biegowego, miało być rytmicznie i równo.</p>
<p><strong>Niestety od 24km zaczęła się ostra przepychanka z wiatrem!</strong> Silne podmuchy bardzo mnie dekoncentrowały. Czułam, że mam siłę, ale trudno było mi biec założone wcześniej 4:15/km. Wydawało mi się, że tempo spadło do 4:20, co wskazywałoby na stratę i uciekające cenne sekundy. Przeraziła mnie wizja biegu już tylko pod wiatr! To oznaczałoby jedno – żegnaj dwójko z przodu! Analizując międzyczasy z oficjalnego pomiaru, okazało się że całkiem dobrze poradziłam sobie z kapryśną naturą i szacunkowy czas na mecie ani razu nie straszył trójką z przodu!</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/ponizej3h_02.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2264" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/ponizej3h_02.jpg" alt="ponizej3h_02" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Chciałam przechytrzyć wiatr i cały czas szukałam schronienia za plecami innych biegaczy. Przez pewien czas znalazło się nawet dwóch dżentelmenów, którzy stworzyli całkiem pokaźną osłonę. Niestety, sielanka nie trwała zbyt długo, jeden z nich uciekł w krzaki, a drugi wyrwał do przodu, co prawda chciał mnie ze sobą zabrać, ale grzecznie podziękowałam. Co ciekawe, uciekiniera doszłam na moście Świętokrzyskim!</p>
<p>No nic, trzeba było trochę przyspieszyć i dołączyć do zbitej grupy w nadziei na dobra kryjówkę. Tyle, że ja nie potrafię biec za kimś, do tego z uporem maniaka co chwilę kontrolowałam swój czas. <strong>Na 29 km</strong> spotkałam kolegę –Pawła Żuka – zagrzewał mnie do walki i kazał chować się przed wiatrem. Po 32km wzięłam sprawy w swoje ręce, nie łudziłam się że dowiozę moje 3 godziny na czyichś plecach do mety. Zjadłam trzeciego żela i starałam się skupić na rytmie, hop, hop, hop. Skorzystałam nawet z okazji i złapałam łyka wody z krążącej butelki, którą podawali sobie biegacze jak pałeczkę w sztafecie.</p>
<p><strong>W okolicach 33km</strong> spotkałam kolejnego śmiałka, który jeszcze na początkowym etapie popędził jak sarenka i zostawił mnie sporo w tyle (pozdrawiam Kamila! – masz potencjał). Maraton jednak nie wybacza i prawdziwy odsiew zaczyna się właśnie po 30km! Tu wychodzą braki treningowe i błędy taktyczne. Kto się ze mną zgadza? – tylko żeby była jasność nikogo nie oceniam.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/ponizej3h_05.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2267" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/ponizej3h_05.jpg" alt="ponizej3h_05" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Mimo dobrego samopoczucia, czułam niepewność. Trudne warunki atmosferyczne i stale zmieniające się tempo na zegarku, budziło we mnie pewne obawy. Na szczęście tylko do 35km, bo tam mogłam liczyć na doping i ogromny hałas od ekipy w składzie: Dany, Szyszka, Sandra i Oswald! „<em><strong>MASZ TO!</strong></em>” – krzyczeli. A ja w to uwierzyłam, dostałam skrzydeł, „piłka nadal była w grze” i mimo wszystko parłam do przodu! Muszę to zrobić, oby tylko nie zwolnić!</p>
<p>Mniej więcej w tym momencie zaczęłam zbliżać się do Łukasza, który ścigał się z każdą sekundą poniżej trójki, tak jak ja! Początkowo chciałam biec obok niego, ale potem stwierdziłam, że to się nie uda. Muszę skupić się na swoim kroku, przyspieszać tam gdzie jest mi wygodnie i zwalniać tam gdzie potrzebuję.<br />
Nie pamiętam kiedy dokładnie zjadłam czwartego żela, ale zjadłam na pewno! bo w kieszeni został mi tylko jeden. Wyjątkowo, bardzo dobrze je przyswajałam, piłam na każdym punkcie z wodą – bywało, że trzeba było o nią zawalczyć bo chętnych do picia było sporo.</p>
<p><strong>Na 39km złapałam zawieszkę</strong>, z amoku wybiła mnie Magda Sołtys: „<em><strong>Dawaj Aga!, już tylko 3 km!</strong></em>” Obudziłam się. Po prawej stronie wyrósł stadion – wydawało się, że jest na wyciągnięcie ręki, poza tym w zasięgu wzroku pojawił się wbieg na most Świętokrzyski i przypomniałam sobie nasze nagranie z dnia poprzedzającego maraton. „<em>Będzie z górki, to już tylko kawałek</em>” – tak Was zapewnialiśmy, no to MUSI tak być i już.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/ponizej3h_04.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2266" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/ponizej3h_04.jpg" alt="ponizej3h_04" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Jak głupia bałam się spojrzeć na zegarek, wiedziałam jedno! Teraz albo nigdy! Most Świętokrzyski wita, a na Nim masa znajomych! Są okrzyki, dobrzy ludzie zagrzewają mnie do walki. Ja staram się jak mogę, nogi się kręcą, zegarek piszczy na 40km, że biegnę w tempie poniżej 4min/km. WOW, myślę sobie co się dzieje? Lecę dalej ile fabryka dała. Otuchy dodaje mi rodzeństwo: Marta, Magda i Michał!</p>
<p><strong>JEEEEE…. Dam radę, cisnę ile wejdzie</strong> ale bez przesady, bo teraz mogę nabawić się jakiegoś skurczu. W połowie 41km, ktoś krzyczy: „<em><strong>Trójka złamana! Dajesz!</strong></em>” Ja nie wierzę, nie wierzę dopóki nie zobaczę! Zaczynam 42km, zerkam na zegarek, uda się, mam zapas! No to teraz pytanie ile urwę z tych 3 godzin?! Nie ważne, zaczyna się delikatny podbieg – po mojej lewej wyskakuje człowiek z brodą i pogania mnie do mety – dzięki Gozdek za doping!</p>
<p>Biegnę, czuję że idę jak przecinak, ale zaczyna drętwieć mi lewa noga – już wcześniej ją czułam, ale teraz to jakiś mini paraliż! O Matko! Pomyślałam, co się dzieję, żeby tylko nie połamało mnie na 300m przed metą! Po lewej krzyczy moja MAMA! Nie ma czasu na analizę, wbiegam na matę, jest upragniona <span style="text-decoration: underline;"><strong>META! Na zegarku idealnie łapię czas: 2:58:21!</strong></span></p>
<p><strong>Kolejny raz sport dostarczył mi ogromną dawkę emocji! Pozytywnych emocji! Nawet jak to piszę to łzy cisną mi się do oczu, czy może przytrafić się coś lepszego od SZCZĘŚCIA, które dzielisz z najbliższymi? No chyba NIE.</strong></p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/ponizej3h_03.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2265" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/ponizej3h_03.jpg" alt="ponizej3h_03" width="821" height="500" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.nadystansie.pl/maraton-ponizej-3-godzin-czyli-owm-2017/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>679</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Droga do złamania 3h w maratonie</title>
		<link>http://www.nadystansie.pl/droga-do-zlamania-3h-w-maratonie/</link>
		<comments>http://www.nadystansie.pl/droga-do-zlamania-3h-w-maratonie/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 26 Apr 2017 19:38:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[NaDystansie]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Inne]]></category>
		<category><![CDATA[Treningi]]></category>
		<category><![CDATA[3h]]></category>
		<category><![CDATA[garmin]]></category>
		<category><![CDATA[maraton]]></category>
		<category><![CDATA[nadystansie]]></category>
		<category><![CDATA[owm]]></category>
		<category><![CDATA[slider]]></category>
		<category><![CDATA[życiówka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.nadystansie.pl/?p=2243</guid>
		<description><![CDATA[O złamaniu bariery 3 godzin zaczęłam myśleć już pod koniec sezonu 2015. Wtedy też legitymowałam się czasem 3 godz. 6 min. 44 sek., a metę Maratonu Warszawskiego przekroczyłam jako 11 kobieta! Sukces podsycił mój apetyt, zwłaszcza że sam bieg wspominałam bardzo pozytywnie. Czułam się świetnie, nabrałam wiatru w żagle i wiary we własne możliwości. Odnotowałam [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>O złamaniu bariery 3 godzin zaczęłam myśleć już pod koniec sezonu 2015. Wtedy też legitymowałam się czasem 3 godz. 6 min. 44 sek., a metę <span style="text-decoration: underline;"><a href="http://www.nadystansie.pl/maraton-warszawski-po-raz-pierwszy/">Maratonu Warszawskiego</a></span> przekroczyłam jako 11 kobieta! Sukces podsycił mój apetyt, zwłaszcza że sam bieg wspominałam bardzo pozytywnie. Czułam się świetnie, nabrałam wiatru w żagle i wiary we własne możliwości. Odnotowałam fantastyczny progres i złapałam bakcyla na więcej!</p>
<p><strong>Taktyka wydawała się banalnie prosta, od grudnia ruszyły kolejne przygotowania do maratonu.</strong> Ja wiedziałam z czym to się je i nie bałam się ciężkiej pracy. Stopniowo zwiększaliśmy objętość, wprowadzaliśmy nowe akcenty i wszystko wskazywało na to, że forma idzie w dobrym kierunku.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/zlamanie3_06.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2249" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/zlamanie3_06.jpg" alt="zlamanie3_06" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Pracowałam jak mrówka, cegiełka do cegiełki, nie odpuściłam żadnego treningu. Stawałam na rzęsach, żeby wykonać każdą jednostkę treningową. Wtedy też zdecydowaliśmy się na kolejny obóz, tym razem padło na <span style="text-decoration: underline;"><a href="http://www.nadystansie.pl/budowanie-formy-w-szklarskiej-porebie/">Szklarską</a></span>. Na obozie niemal codziennie realizowaliśmy po dwa treningi, a ja nagle z dnia na dzień czułam się coraz bardziej zmęczona. Niby normalne zjawisko, dlatego zupełnie się tym nie martwiłam, choć treningi nie wychodziły mi tak jakbym chciała. Do tego zbagatelizowałam ból w lewej nodze i walczyłam dalej.</p>
<p><strong>Po powrocie do Warszawy trochę się rozsypałam</strong>, na kilka dni trzeba było przerwać przygotowania ze względu na przeziębienie. Po samym obozie trudno było mi wskoczyć na wyższe obroty, wszyscy mnie pocieszali, że po zejściu z gór organizm potrzebuje czasu. Tyle, że ja niemal do samego maratonu każdy trening rzeźbiłam jak tylko mogłam, a i tak biegałam poniżej oczekiwań. Pamiętam dokładnie, kiedy biegałam na tartanie odcinki 2 lub 3 km i ledwo byłam wstanie utrzymać tempo 4:10/km. Wszystko szło nie tak jak powinno, z perspektywy czasu wiem, że w tym okresie noga zupełnie nie podawała.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/zlamanie3_04.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2247" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/zlamanie3_04.jpg" alt="zlamanie3_04" width="821" height="500" /></a></p>
<p><strong>Na tydzień przed Orlen Warsaw Marathon w 2016 roku</strong>, realizowałam tylko delikatne rozruchy. Samopoczucie miałam delikatnie mówiąc średnie, a marzenia o złamaniu 3 godzin w maratonie już dawno porzuciłam. Najtrudniejsze były chyba oczekiwania innych, bo ja niewiele narzekałam a nawet jeśli mi się zdarzyło, to wszyscy traktowali moje obawy jako kokieterię.</p>
<p>Stojąc na linii startu, nie potrafiłam ocenić swoich możliwość – co więcej, nawet trener nie wiedział jak rozpisać mi międzyczasy. Trudno było celować w konkretny wynik, a ja brałam nawet pod uwagę zejście z trasy, jeśli kontuzja zacznie mi mocno doskwierać. O samym biegu możecie przeczytać <span style="text-decoration: underline;"><a href="http://www.nadystansie.pl/10-polka-w-orlen-warsaw-marathon/" target="_blank">TU</a></span>. W mojej ocenie, cudem ugrałam w tym maratonie aż minutę do nowej życiówki! Na mecie zameldowałam się z czasem<strong> 3 godz. 5 min. 45 sek.</strong>!</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/zlamanie3_05.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2248" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/zlamanie3_05.jpg" alt="zlamanie3_05" width="821" height="500" /></a></p>
<p><strong>Ten okres dużo mnie nauczył, ale niechętnie wracam myślami do wspomnień z kalendarza: luty – kwiecień 2016.</strong></p>
<p><strong>Potem przyszedł czas KONTUZJI.</strong> Treningi biegowe zawiesiłam na ok. 4 miesiące. To nie był łatwy okres, trudno było mi znaleźć sobie miejsce, a w bieganiu chwilowo nie było dla mnie miejsca. I wiecie co?Teraz wiem, że wróciłam silniejsza!</p>
<p><strong>W grudniu, oficjalnie wspólnie z Adim rozpoczęliśmy przygotowania do sezonu 2017.</strong> Tym razem do treningów podeszłam bardzo asekuracyjnie. Bez napinki, bez nabijania dodatkowych kilometrów. Do tego 3x w tygodniu chodziłam na basen, stwierdziłam, że w tym kierunku chcę się rozwijać. Ba! nawet kilka razy wskoczyłam na trenażer! Co ważne nie myślałam o udziale w maratonie. Serio. Cały czas powtarzałam, że jeśli zdrowie pozwoli to może wezmę to pod uwagę. Na pewno nie myślałam o złamaniu 3 godzin, jeszcze nie wtedy.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/zlamanie3_03.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2246" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/zlamanie3_03.jpg" alt="zlamanie3_03" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Biegałam, pływałam, czasami świrowałam na rowerze – bo trudno było nazwać moje kręcenie jakimś konkretnym treningiem. Z czasem wzmożone treningi biegowe wyparły rower, ale basen ciągle był! Potem pojawiła się koncepcja wyjazdu do <span style="text-decoration: underline;"><a href="http://www.nadystansie.pl/jak-trenuje-sie-w-portugalii/">Portugalii</a></span>, którą początkowo potraktowałam jak przygodę. Na zasadzie co będzie to będzie. Okazało się, że było coraz lepiej i lepiej.</p>
<p>Treningowo zrobiłam skok milowy do przodu, nogi kręciły się jak nigdy dotąd. Na obozie dałam z sobie wszystko, dzielnie realizowałam każdą jednostkę. Plan treningowy od początku ułożony był pod maraton, aż <strong>w końcu wyciągnęłam z szuflady moją koncepcję „złamać 3 godz. w maratonie”</strong>. Nawet na Orlen nieśmiało zapisałam się dopiero po powrocie do Polski, czyli na kilka tygodni przed startem.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/zlamanie3_07.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2250" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/zlamanie3_07.jpg" alt="zlamanie3_07" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Najbardziej bałam się, że znów coś pójdzie nie tak. Adi wiedział, że oficjalnie nie mówimy o moim marzeniu, oczywiście do czasu, bo po <span style="text-decoration: underline;"><a href="http://www.nadystansie.pl/polmaraton-warszawski-gruba-zyciowka/">Półmaratonie Warszawskim</a></span> wszystko stało się jasne! Dla mnie też, wynik <strong>1:24:36</strong> utwierdził mnie w przekonaniu, że to naprawdę ma sens.</p>
<p><strong>„Aga celuje w maratonie na 2:59:59!”</strong></p>
<p>Wszystko postawiłam na jedną kartę, MARATON! <strong>Pierwszy raz poczułam, że to mój czas i że muszę go dobrze wykorzystać!</strong> Nie mówię, że było łatwo, ale naprawdę czułam się mocna. Odzyskałam mój swobodny i dynamiczny krok biegowy. Znów czułam się komfortowo podczas biegania.</p>
<p>Pobudki o 6:00 rano, bieganie późnym wieczorem i podporządkowanie weekendów pod plan treningowy – tak wyglądały przygotowania do maratonu. Grunt, że miałam pozytywne nastawienie. Coś się we mnie zmieniło, po prostu czułam się znacznie silniejsza niż rok temu!</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/zlamanie3_02.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2245" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/zlamanie3_02.jpg" alt="zlamanie3_02" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Treningi wychodziły bez zarzutu, ale to nie oznacza że byłam pewna osiągnięcia celu. <strong>Wierzyłam w siebie ale zdawałam sobie sprawę, że maraton jest nieprzewidywalny.</strong> Na wynik składa się masę elementów i choć czułam, że jestem gotowa podjąć próbę to jest tak wiele zmiennych, które już nie raz pokrzyżowały mi szyki.</p>
<p>Chyba moim jedynym zmartwieniem były kłopoty żołądkowe na kilkanaście dni przed startem. W tygodniu przedświątecznym opadłam zupełnie z sił, treningi realizowałam, ale mocy nie czułam w ogóle. Zaczęło robić się nerwowo, dopiero na 6 dni przed maratonem dolegliwości jelitowe zupełnie odpuściły. Ostatni mocny akcent we wtorek zrobiłam wzorcowo, ale nogi były bardzo ciężkie. Pozostały 4 dni odpoczynku, na szczęście wystarczyło.</p>
<p><strong>Relacja z Orlen Warsaw Marathon już niebawem! <img src="http://www.nadystansie.pl/wp-includes/images/smilies/simple-smile.png" alt=":)" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.nadystansie.pl/droga-do-zlamania-3h-w-maratonie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1604</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Półmaraton Warszawski – gruba życiówka!</title>
		<link>http://www.nadystansie.pl/polmaraton-warszawski-gruba-zyciowka/</link>
		<comments>http://www.nadystansie.pl/polmaraton-warszawski-gruba-zyciowka/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 28 Mar 2017 20:33:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[NaDystansie]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Starty]]></category>
		<category><![CDATA[nadystansie]]></category>
		<category><![CDATA[owm]]></category>
		<category><![CDATA[półmaraton]]></category>
		<category><![CDATA[slider]]></category>
		<category><![CDATA[życiówka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.nadystansie.pl/?p=2182</guid>
		<description><![CDATA[Udział w 12. Półmaratonie Warszawskim był dla mnie bardzo ważnym sprawdzianem podczas przygotowań do Orlen Warsaw Marathon (o tym możecie przeczytać TU). Tak naprawdę stres związany z tym startem pojawił się już na tydzień przed biegiem. Im bliżej imprezy tym bardziej czułam jak adrenalina buzuje mi żyłach! Tradycyjnie dzień przed startem w planie treningowym pojawił [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Udział w 12. Półmaratonie Warszawskim był dla mnie bardzo ważnym sprawdzianem podczas przygotowań do Orlen Warsaw Marathon (o tym możecie przeczytać <span style="text-decoration: underline;"><em><a href="http://www.nadystansie.pl/polmaraton-warszawski-wazny-sprawdzian-przed-owm/" target="_blank">TU</a></em></span>). Tak naprawdę stres związany z tym startem pojawił się już na tydzień przed biegiem. Im bliżej imprezy tym bardziej czułam jak adrenalina buzuje mi żyłach!</p>
<p><strong>Tradycyjnie dzień przed startem</strong> w planie treningowym pojawił się tylko króciutki rozruch i kilka rytmów na pobudzenie. Za to ja, jak to bywa przed ważnym biegiem, czepiałam się różnych dodatkowych zajęć byle tylko nie myśleć z czym będę musiała zmierzyć się jutro. To dobry czas na sprzątanie, zakupy, oglądanie TV i gotowanie. To Adi zajął się organizacją techniczną: kupił żele, zrobił Nam ściągawki na rękę z międzyczasami – a ja najchętniej bym się od tego odcięła. Mimo wszystko humor mi dopisywał i tego też się trochę bałam, nie chciałam po prostu zapeszyć.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/03/polowka_aga_04.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2191" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/03/polowka_aga_04.jpg" alt="polowka_aga_04" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Pytanie typu: <strong>„Na ile biegniesz?”</strong>, kwitowałam krótko: <strong>„Chcę złamać 1:30”.</strong> W ten sposób uniknęłam spekulacji na jaki wynik według osób, lepiej znających się od wszystkich, stać mnie w półmaratonie. Dla mnie była to bezpieczna odpowiedź, choć sama zastanawiałam się na co tak naprawdę mnie stać? Po ciuchu uspakajałam się, że o ile nie spadnie grom z jasnego nieba, to spokojnie złamię barierę 1:30 i tak czy siak będę legitymować się nowym rekordem. Na szczęście miałam się z czego poprawiać, są plusy nie biegania półmaratonu przez dwa lata.</p>
<p><strong>W dniu startu</strong> nie przeszkadzała mi nawet zmiana czasu. Stres był na tyle duży, że tradycyjnie obudziłam się tuż przed budzikiem. W okolicach Placu Teatralnego, gdzie usytuowany był start i meta, znaleźliśmy się stosunkowo wcześnie. Mieliśmy taki zapas czasu, że udało się złapać idealne miejsce postojowe, oddalone od centrum wydarzenia zaledwie 300-400m! Jak się później okazało, kiedy my wrzuciliśmy foto ze startu, Nasi kibice lajkowali je jeszcze spod kołdry. <img src="http://www.nadystansie.pl/wp-includes/images/smilies/simple-smile.png" alt=":)" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/03/polowka_aga_03.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2187" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/03/polowka_aga_03.jpg" alt="polowka_aga_03" width="821" height="500" /></a></p>
<p><strong>Pogoda</strong> choć trochę postraszyła ciemnymi chmurami i chłodnym wiatrem, okazała się idealna do biegania! Spokojnie można było biegać na krótko, zwłaszcza, że później zrobiło się nawet słonecznie.</p>
<p><strong>Na rozgrzewce </strong>spotkaliśmy z Adim masę znajomych i tak naprawdę moglibyśmy spędzić tam cały dzień tylko na plotkach. Już na truchcie poczuliśmy zmęczenie, ale na szczęście po chwili dołączył do Nas nasz kumpel Krystian i atmosfera trochę się rozluźniła, na chwilę nawet ustąpiła trema. W międzyczasie zaliczyliśmy kilka razy toaletę, Adi był tam tak długo, że podejrzewałam go o medytację w odosobnieniu. Za to ja miałam okazję w tym czasie poznać kilka osób, które bacznie obserwują nasze profile w social media. To były krótkie, ale bardzo miłe i budujące rozmowy, dziękuję! <img src="http://www.nadystansie.pl/wp-includes/images/smilies/simple-smile.png" alt=":)" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/03/polowka_aga_06.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2193" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/03/polowka_aga_06.jpg" alt="polowka_aga_06" width="821" height="500" /></a></p>
<p><strong>W strefie,</strong> do której byłam przypisana było bardzo luźno, na tyle, że spokojnie można było przybliżyć się niemal do elity! W głowie miałam kompletny mętlik, a na ręku międzyczasy na wynik 1:26:00. Taki właśnie był plan, według trenera powinnam dać radę, ale z zaznaczeniem spokojnego początku w tempie 4:10/km. Po trzecim kilometrze miałam przyspieszyć do tempa 4:05/km, potem według samopoczucia do 4:00/km.</p>
<p>Tradycyjnie kiedy z głośników rozpłynął się <strong>„Sen o Warszawie”</strong> przeszły mnie dreszcze, potem byłam tylko ja i mój bieg. Wraz z przekroczeniem linii startu skupiłam się tylko na swoim tempie, które jak się okazało było nieco szybsze od tego, które zakładaliśmy. Przede mną pojawił się zając z chorągiewką na 1:25, a że zając był dość wysoki to i zrodziła się pokusa co by się go przytrzymać. Zegarek odbijał kolejne kilometry, a ja budowałam zapas w stosunku do mojego wstępnego założenia.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/03/polowka_aga_05.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2192" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/03/polowka_aga_05.jpg" alt="polowka_aga_05" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Cały czas było dość tłoczno, w okolicach 3km zobaczyłam moją siostrę  – nie spodziewałam się jej tam – pewnie dlatego początkowo w ogóle nie przykuła mojej uwagi, ale kiedy rzuciła się w pogoni za mną wzdłuż trasy z przytupem zaznaczyła swoją obecność. W takich chwilach nogi same rwą się do przodu &#8211; Dziękuję MARTA!</p>
<p><strong>Tak naprawdę już wtedy postanowiłam zaryzykować i wszystko postawiłam na jedną kartę</strong>. W głowie zrodził się nowy plan, mój własny poza ramy czasowe na 1:26, poczułam że bliżej mi do 1:25. Cały czas biłam się z myślami czy aby dam radę, zwłaszcza że zając i cała jego ekipa nieco mi odeszła. To jednak dobrze mi zrobiło, dużo lepiej biega mi się na własny rachunek. Zwalniałam i przyśpieszałam tam gdzie mi pasowało, jeśli było z górki to chciałam to wykorzystać, tym bardziej że wszyscy przestrzegali przed drugą częścią dystansu pod wiatr. Udało mi się też uwolnić od „KWIATKA” czyli biegacza, który od samego początku rozpylał całym sobą delikatnie mówiąc nieprzyjemny zapach, który aż gryzł w gardle.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/03/polowka_aga_02a.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2189" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/03/polowka_aga_02a.jpg" alt="polowka_aga_02a" width="821" height="500" /></a></p>
<p><strong>Do 10 km szło jak po grudzie</strong>, wydawało mi się, że każdy kolejny kilometr ciągnie się w nieskończoność, ale fizycznie było w porządku. Muszę jednak przyznać, że ukształtowanie trasy było bardzo korzystne. Najgorzej było na odcinku od Łazienek Królewskich, po pętelkę wokół kanałku. Zegarek zaczął wariować, ja wpadłam w popłoch i irytowałam się krętą i wąską ścieżką. Tu pojawiła się pierwsza wątpliwość i brak wiary we własne siły. Nagle zaczęła przeszkadzać mi opaska na głowie, rękawki na przedramionach, a prawy but zrobił się jakiś ciasny… Na pocieszenie wciągnęłam sobie żela. <img src="http://www.nadystansie.pl/wp-includes/images/smilies/simple-smile.png" alt=":)" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>
<p><strong>W okolicach 11 km zobaczyłam krzyczącego trenera: „jest dobrze!”, a ja automatycznie pomyślałam „upss jak tego nie dociągnę, to policzy się ze mną za szybki początek&#8230;”. </strong>I tak coś we mnie się odblokowało, a kolejne kilometry same uciekały. Nawet tempo 4:00/km nie stanowiło żadnego problemu, a Praga okazała się równie przyjazna jak trasa po drugiej stronie Wisły. W kość dał mi tylko podbieg na moście Gdańskim, ale nie oszukujmy się nie był on aż tak bardzo długi, tylko że wszyscy mieliśmy za sobą już ponad 17km i w tym momencie takie nachylenie jest nieco bardziej odczuwalne. Z rozsądku chciałam zjeść kolejnego żela, ale mój organizm przyjął tylko połowę saszetki. Mniej więcej w tym miejscu na horyzoncie znowu pojawił się Pan KWIATEK, grzecznie go wyprzedziłam i po prostu uciekłam.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/03/polowka_aga_02b.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2190" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/03/polowka_aga_02b.jpg" alt="polowka_aga_02b" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Po zbiegu z mostu po prawej stronie pojawił się suto zastawiony stół z bananami, niemal nietknięty! Nic dziwnego, ja też na 3km przed metą nie dałabym rady nic w siebie wcisnąć. Tuż przed 19km przypomniałam sobie o chorągiewce na 1:25 (choć ciągle miałam ją w zasięgu wzroku), oczywiście nie przez przypadek, ona po prostu dziwnie się do mnie zbliżała. Z metra na metr zmniejszał się dzielący nas dystans. Czyżby zając źle wyliczył czas, albo puszczał już swoich podopiecznych przodem? Coś w tym było, powoli zaczynały do mnie dochodzić krzepiące okrzyki wszystkich kibiców, meta była już tak blisko!</p>
<p><strong>W końcu zostałam wywołana z imienia do tablicy!</strong> To Daniel Karolkiewicz wydzierał się na mnie żebym przyspieszyła. Dopiero w tym momencie dotarło do mnie, że stoję przed szansą złamania 1:25! Ostatnie 400-300m w moim mniemaniu były torpedą, kiedy zobaczyłam zegar i uciekające cenne sekundy dałam z siebie wszystko! Przekraczając linię mety na oficjalnym zegarze zobaczyłam 1:24:58, na swoim Garminie 1:24:45, a czas netto okazał się już <strong>kosmiczny 1:24:36!</strong></p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/03/polowka_aga_07.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2194" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/03/polowka_aga_07.jpg" alt="polowka_aga_07" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Za linią mety wpadłam niemal bezpośrednio w objęcia Adriana, nie ukrywał swojego zdziwienia i razem ze mną cieszył się jak głupek z mojego sukcesu! Mój wynik był zaskoczeniem nie tylko dla Nas ale też fantastyczną nagrodą dla naszego TRENERA! Czasami jestem nieprzewidywalna. <img src="http://www.nadystansie.pl/wp-includes/images/smilies/simple-smile.png" alt=":)" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>
<p>Udało się nawet stanąć na podium i to na najwyższym stopniu w Mistrzostwach Polski Blogerów!! Tak naprawdę z Edytą (<a href="https://www.facebook.com/ActionTwins/?fref=ts">ActionTwins</a>) walczyłyśmy o pudło do samego końca! To między innymi rywalizacja z Edytą na trasie zmobilizowała mnie do walki i trzymania tempa <img src="http://www.nadystansie.pl/wp-includes/images/smilies/simple-smile.png" alt=":)" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Przez pewien czas wzajemnie się wyprzedzałyśmy, to się nazywa dobra współpraca i zdrowa rywalizacja!</p>
<p><strong>Test przed maratonem zdałam na celujący!</strong></p>
<p><strong>UWAGA <span style="text-decoration: underline;"><a href="http://nadystansie, polmaraton, owm, zyciowka" target="_blank">Orlen Warsaw Marathon</a></span>, nadchodzę!</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.nadystansie.pl/polmaraton-warszawski-gruba-zyciowka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>614</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Półmaraton Warszawski – ważny sprawdzian, przed OWM</title>
		<link>http://www.nadystansie.pl/polmaraton-warszawski-wazny-sprawdzian-przed-owm/</link>
		<comments>http://www.nadystansie.pl/polmaraton-warszawski-wazny-sprawdzian-przed-owm/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 23 Mar 2017 06:42:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[NaDystansie]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Treningi]]></category>
		<category><![CDATA[nadystansie]]></category>
		<category><![CDATA[owm]]></category>
		<category><![CDATA[półmaraton]]></category>
		<category><![CDATA[slider]]></category>
		<category><![CDATA[trening]]></category>
		<category><![CDATA[życiówka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.nadystansie.pl/?p=2137</guid>
		<description><![CDATA[Już w najbliższą niedzielę razem z tysiącami innych biegaczy, staniemy na linii startu Półmaratonu Warszawskiego. To będzie dla Nas oficjalne otwarcie nowego sezonu. Przyznaję, że na samą myśl o tym biegu bulgocze mi w brzuchu i zaciska w gardle. Zawsze tak mam! Zawsze kiedy bardzo mi zależy i nie chciałabym zawieść samej siebie. Wiem, że [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Już w najbliższą niedzielę razem z tysiącami innych biegaczy, staniemy na linii startu Półmaratonu Warszawskiego. To będzie dla Nas oficjalne otwarcie nowego sezonu. Przyznaję, że na samą myśl o tym biegu bulgocze mi w brzuchu i zaciska w gardle. Zawsze tak mam! Zawsze kiedy bardzo mi zależy i nie chciałabym zawieść samej siebie.</p>
<p>Wiem, że sporo wysiłku i czasu poświeciliśmy na treningach podczas okresu przygotowawczego i szkoda było by to skopać. Poza tym <strong>to będzie sprawdzian naszej formy w drodze do maratonu.</strong> Od tego biegu wiele zależy, osiągnięty rezultat będzie miał wpływ na późniejszy plan treningowy i nasze nastawienie psychiczne do  dalszej pracy.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/03/polmaraton_03.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2143" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/03/polmaraton_03.jpg" alt="polmaraton_03" width="821" height="500" /></a></p>
<p><strong>Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy, każde powodzenie nakręca do działania, a porażka lub rozczarowanie podcina skrzydła.</strong> Kwestia tylko tego czy jesteśmy wstanie udźwignąć ewentualne potknięcie – czasami bywa ciężko. Nie raz już musieliśmy zmierzyć się z niepowodzeniem, tak było np. podczas <span style="text-decoration: underline;"><a href="http://www.nadystansie.pl/czy-porazka-jest-dobra-nauka/" target="_blank">Biegu w Raszynie</a></span>, w zeszłym roku i to na tydzień przed maratonem. Dlatego wiem jak ważne jest przygotowanie nie tylko fizyczne ale też mentalne.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/03/polmaraton_05.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2145" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/03/polmaraton_05.jpg" alt="polmaraton_05" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Oboje z Adim jedziemy na tym samym wózku, <strong>mamy tremę przed półmaratonem</strong> bo na tym dystansie biegaliśmy ostatnio jesienią w 2015 roku. Adi biegał wówczas w <span style="text-decoration: underline;"><a href="http://www.nadystansie.pl/z-zyciowka-na-podium-podczas-polmaratonu-w-tarczynie/" target="_blank">Tarczynie</a></span>, a ja tydzień wcześniej w <span style="text-decoration: underline;"><a href="http://www.nadystansie.pl/moje-biegowe-ambicje/" target="_blank">Sochaczewie</a></span>. Jedno jest pewne, planujemy dać z siebie wszystko, a adrenaliny w dniu biegu z pewnością Nam nie zabraknie.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/03/polmaraton_02.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2142" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/03/polmaraton_02.jpg" alt="polmaraton_02" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Co ciekawe Adi będzie debiutował w Warszawie na tym dystansie, a ja pobiegnę w tej imprezie dopiero po raz drugi. W ostatnich latach nasze plany osobiste rozjeżdżały się z terminem <span style="text-decoration: underline;"><a href="http://www.nadystansie.pl/moj-rekordowy-polmaraton-warszawski/" target="_blank">Półmaratonu Warszawskiego</a></span>, czego bardzo żałowaliśmy. Już w niedzielę będziemy mieli szansę być częścią jednej z największych imprez biegowych organizowanych w stolicy. To będzie prawdziwe biegowe święto!</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/03/polmaraton_04.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2144" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/03/polmaraton_04.jpg" alt="polmaraton_04" width="821" height="500" /></a></p>
<p><strong>To co miało być wypracowane zostało już zrobione,</strong> ostatni tydzień to tylko pobudzenie organizmu (w naszym przypadku trening wtorkowy na tartanie) i odpoczynek – ale nie leżenie do góry brzuchem, cały czas się ruszamy. Dotychczasowe treningi wychodziły bardzo obiecująco, co pozwala patrzeć optymistycznie w przyszłość. <span style="text-decoration: underline;"><a href="http://www.nadystansie.pl/jak-trenuje-sie-w-portugalii/" target="_blank">Na obozie w Portugalii</a></span> nogi w końcu się rozkręciły, złapaliśmy szybkości i popracowaliśmy nad wytrzymałością. Odwaliliśmy tam kawał dobrej roboty, okupionej hektolitrami wylanego potu.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/03/polmaraton_08.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2148" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/03/polmaraton_08.jpg" alt="polmaraton_08" width="821" height="500" /></a></p>
<p><strong>Ja chciałabym w końcu złamać 1:30 bo jakoś tak ciągle się nie składa, a Adi postara się zakręcić w okolicach swojej aktualnej życiówki (1:22:54). Liczymy na lekkość w nogach i pękną, wiosenną pogodę.</strong></p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/03/polmaraton_06.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2146" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/03/polmaraton_06.jpg" alt="polmaraton_06" width="821" height="500" /></a></p>
<p><strong>Plan jest niby prosty</strong>, nie możemy dać się zwariować i ponieść emocjom. Ostateczną strategię co do tempa biegu będziemy układać jeszcze z trenerem. Kto jak kto, ale nasz trener ma stoper/kalkulator i tempomat w głowie. <img src="http://www.nadystansie.pl/wp-includes/images/smilies/simple-smile.png" alt=":)" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Ostatnio towarzyszył Nam na stadionie, podczas treningu tempowego i tak stojąc z boku był w stanie kontrolować 4 osoby, biegające różne odcinki. Ja sama siebie nawet nie potrafię do końca ogarnąć, a co dopiero kilku biegaczy naraz. Na szczęście My możemy skupić się tylko i wyłącznie na sobie.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/03/polmaraton_07.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2147" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/03/polmaraton_07.jpg" alt="polmaraton_07" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Do biegu pozostało już tak niewiele i warto zając sobie głowę czymś pozytywnym. Treningi też są znacznie lżejsze i szczerze mówiąc jest jakoś dziwnie, lekko. Kiedy zapierniczasz jak mały motorek, a potem masz w planie spokojne i krótkie wybiegania to nagle wydaje się, że w ogóle nie opłaca się wychodzić z domu. <strong>Trzeba jednak robić swoje, zejść z tonu i podtrzymać formę tak, żeby w niedzielę wystrzelić jak TORPEDA. <img src="http://www.nadystansie.pl/wp-includes/images/smilies/simple-smile.png" alt=":)" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.nadystansie.pl/polmaraton-warszawski-wazny-sprawdzian-przed-owm/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1237</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>10. Polka w Orlen Warsaw Marathon</title>
		<link>http://www.nadystansie.pl/10-polka-w-orlen-warsaw-marathon/</link>
		<comments>http://www.nadystansie.pl/10-polka-w-orlen-warsaw-marathon/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 27 Apr 2016 04:00:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[NaDystansie]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Starty]]></category>
		<category><![CDATA[maraton]]></category>
		<category><![CDATA[nadystansie]]></category>
		<category><![CDATA[owm]]></category>
		<category><![CDATA[slider]]></category>
		<category><![CDATA[starty]]></category>
		<category><![CDATA[życiówka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.nadystansie.pl/?p=1559</guid>
		<description><![CDATA[Uf jak dobrze, że już jest po! Przyszedł moment, żeby podzielić się z Wami, trochę tym co działo się za kulisami tej imprezy i w jej trakcie.]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Uf jak dobrze, że już jest po! Przyszedł moment, żeby podzielić się z Wami, trochę tym co działo się za kulisami tej imprezy i w jej trakcie.</strong></p>
<p>Teraz z czystym sumieniem mogę się Wam przyznać jak bardzo bałam się startu w tym maratonie. Jak wielką był dla mnie niewiadomą, bo o ile wiedziałam, że włożyłam masę wysiłku w przygotowania, o tyle mój organizm ostatnimi czasy płatał mi psikusy. Do końca trudno było mi uwierzyć, że za chwilę stanę na linii startu. Strach był na tyle duży, że zamiast cieszyć się z biegu, przechodziły mnie myśli jak bardzo chciałabym być już za linią mety. Emocje jakie mi towarzyszyły były ogromne i nie ma się co dziwić bo poprzeczka jaką sobie stawiam ze startu na start jest coraz wyżej i wyżej. Poza tym ominął mnie udział w półmaratonie Warszawskim, do tego na tydzień przed maratonem zeszłam z trasy dychy w Raszynie i jak tu oszacować swoje możliwości?! Weź bądź mądry i sprawdź w jakiej byłam aktualnie formie, skoro ostatnio wszystko było na NIE?!</p>
<p>Momentami sama siebie miałam dosyć i głupio mi było już marudzić. Wolałam nie mówić nic.</p>
<p><strong>Bałam się, że będzie klapa.</strong></p>
<p>No właśnie, OWM zbliżał się wielkimi krokami, a ja ciągle nie czułam świeżości. Mało tego, na tydzień przed maratonem konieczna okazała się wizyta u fizjoterapeuty. Mój start w biegu przez chwilę stanął pod znakiem zapytania. Przechodziły mnie czarne myśli, bo skoro nie byłam w stanie zrealizować spokojnie treningu, to jak miałam przebiec 42,195 km? Jednego byłam pewna, jeśli dyskomfort związany z bólem w okolicach biodra, który usilnie zmienił mój krok biegowy a nawet całą postawę nasiliłby się, to było pewne, że odpuszczę! Teraz mając już dostęp do filmików z trasy, uświadomiłam sobie, że faktycznie biegnę przekrzywiona na bok.</p>
<p>Duże podziękowania należą się tu <span style="text-decoration: underline;"><a href="https://www.facebook.com/fizjomedin" target="_blank">Mateuszowi Idzikowskiemu</a></span>, który ponaciskał, ponakłuwał i dzięki temu było lepiej, przynajmniej przez kilka dni. Wszystko się tam tak pospinało, że trudno było się tego w 100% pozbyć. Dzień przed maratonem na chwilę poczułam ulgę, wiedziałam, że pobiegnę, a to czy dane będzie mi przekroczyć linię mety miało okazać się już na trasie.</p>
<p><strong>Ostatni tydzień przed startem.</strong></p>
<p>To był moment, w którym intensywność treningów była już naprawdę bardzo mała. Zapadła decyzja, że maraton pobiegniemy zupełnie wypoczęci i tak było. Na sobotnim rozruchu nogi zaczęły się swobodnie kręcić, ale w poprzednich dniach wcale nie czułam się komfortowo. Trochę też poeksperymentowaliśmy z dietą, gdzie przez pierwsze 3 dni ograniczyliśmy prawie zupełnie podaż węglowodanów w diecie, tak żeby w kolejnych dniach skupić się na ich ładowaniu – ale o naszej diecie przed maratonem będzie trochę więcej w oddzielnym wpisie. Teraz mogę tylko powiedzieć, że nie zaszkodziło! <img src="http://www.nadystansie.pl/wp-includes/images/smilies/simple-smile.png" alt=":)" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/04/orlen_aga_02.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1565" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/04/orlen_aga_02.jpg" alt="orlen_aga_02" width="821" height="500" /></a></p>
<p><strong>W dniu startu.</strong></p>
<p>Start zaplanowany był na 8:45, co oznaczało pobudkę najpóźniej o 6:00! To była bardzo krótka noc, ale przed ważnym biegiem nie ma szansy na spokojny sen. Od rana powtarzałam sobie jak mantrę, że jeśli nie będzie padać i uda nam się nabiegać rekordy życiowe to ja wieczorem idę do kościoła – słowo się rzekło, wobec tego dotrzymałam umowy!</p>
<p>Z uwagi na to, że organizatorzy odgrażali się, że zamkną depozyty dokładnie o 8:10, zabrałam ze sobą na rozgrzewkę rzeczy, które z góry poświęciłam na straty. Dla mnie zdjęcie dresów i czekanie 35 min. w stroju startowym do rozpoczęcia biegu było niedopuszczalne! Umówmy się, w niedzielę było naprawdę zimno! Na sam bieg zostawiłam sobie jedynie cienką opaskę na głowę oraz rękawki, ale na 14 km już się ich pozbyłam. Na szczęście mogłam je oddać, a właściwie rzucić w pospiechu zaufanej osobie.</p>
<p>Kiedy znalazłam się w swojej strefie startowej przeszkadzało mi właściwie wszystko. Pas z żelami był za ciężki, buteleczka z vitargo lepka, a sznurówki związane za ciasno – mimo, że poprawiałam je co najmniej 5 razy! Moja strategia była bardzo prosta, pierwsze 5 km miało być wolniejsze, a dokładnie w tempie 4:25min/km, potem miałam przyśpieszyć do 4:20min/km i tak trzymać aż do mety. Jeszcze wtedy pod uwagę brałam możliwość przyśpieszenia na ostatnich 3-4km, ale to były moje ciche marzenia. W tegorocznym OWM mierzyłam na rezultat w okolicach 3h 4min -3h 3min, wiedziałam, że na złamanie 3h nie jestem jeszcze gotowa. Plany to jedno, a to co dzieje się już na trasie to drugie.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/04/orlen_aga_05.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1573" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/04/orlen_aga_05.jpg" alt="orlen_aga_05" width="821" height="500" /></a></p>
<p><strong>W biegu.</strong></p>
<p>Tradycyjnie podzieliłam sobie całą trasę na etapy, takie rozwiązanie działa bardzo pozytywnie na moją głowę. Używałam głównie słów: tylko, zaledwie, jedynie, piąteczka.. Wyglądało to mniej więcej tak:</p>
<ul>
<li>pierwsze 5km potraktowałam jako rozruch i spokojny bieg,</li>
<li>kolejnym celem było przekroczenie 10 kilometra i zjedzenie pierwszego żela energetycznego,</li>
<li>na 15 kilometrze wypatrywałam dopingujących znajomych &#8211; Magdę i Krystiana,</li>
<li>po przekroczeniu linii półmaratonu kontrolnie sprawdziłam czas i zaczęłam wspominać trasę z przed dwóch lat,</li>
<li>zaplanowałam, że na 25 kilometrze zjem drugiego żela i to był mój kolejny cel,</li>
<li>do 30 km utrzymywała mnie myśl, że kiedy pojawi się już trójka z przodu powoli będzie już z górki,</li>
<li>po przekroczeniu magicznej trzydziestki, pomyślałam sobie, że jak dorzucę zaledwie 5 km to spokojnie mogę sięgnąć po trzeciego żela,</li>
<li>po odhaczeniu 35km uświadomiłam sobie, że od mostu Świętokrzyskiego dzieli mnie zaledwie piąteczka,</li>
<li>kiedy mijałam oznaczenie z 40 kilometrem stadion wydawał się być już na wyciągniecie ręki, a ja nie zastanawiałam się ile jeszcze przede mną i ostatnie 2,195km potraktowałam jako ”finish”!</li>
</ul>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/04/orlen_aga_07.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1575" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/04/orlen_aga_07.jpg" alt="orlen_aga_07" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Do półmetka szło bardzo gładko, musiałam się wręcz pilnować, żeby nie biec za szybko. Zdążyłam się już zapoznać z dystansem maratońskim nie raz i wiedziałam, że mój błąd na początku biegu może mnie kosztować srogim rozczarowaniem w drugiej części rywalizacji. Od początku wszyscy straszyli silnym wiatrem w drugiej części dystansu i tak właśnie było. Wiatr był na tyle intensywny, że moje tempo znacząco spadło. Robiłam wszystko co w mojej mocy, żeby nie przekroczyć granicy powyżej 4:30min/km. O dziwo inni zawodnicy okazali większą słabość, a ja kolejno mijałam poszczególnych biegaczy. Dla mnie ogromną trudnością podczas całego maratonu był fakt, że znalazłam się w takiej luce, gdzie większą część dystansu biegłam samotnie. Ale uwaga!, im dalej w las, tym coraz więcej śmiałków słabło, a ja swobodnie biegłam swoje. Czułam się wtedy mocna, ale też i znużona długą prostą, niemalże bez kibiców pomiędzy 25 a 30km.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/04/orlen_aga_06.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1574" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/04/orlen_aga_06.jpg" alt="orlen_aga_06" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Jak się okazało najwięcej czasu straciłam na odcinku, kiedy wybiegłam na Wisłostradę. Co prawda powoli się do tego mentalnie przygotowywałam, kiedy jeden z uczestników narzekał, że spiep**ył, a wspierający Go kolega na rowerze powtarzał: „ nie zatrzymuj się, na Wisłostradzie tak wieje, że nie możesz zostać sam!” O rety! – pomyślałam, znowu to samo! Nie było łatwo, ale wiedziałam, że nie mogę odpuścić.</p>
<p>Kiedy do mety został mi już tylko odcinek 2,195km spojrzałam na zegarek i uświadomiłam sobie, że teraz walczę o każdą sekundę mojej nowej życiówki. Te ostatnie 2 km pokonałam w tempie znacznie szybszym niż średnia z całego biegu. I tak, żeby nie wiem co to parłam do przodu. „Nie daruje!” I udało się! Po przekroczeniu linii METY poczułam niesamowitą radość i ulgę! <strong>Orlen Warsaw Maraton ukończyłam z czasem 3:05:44.</strong> Jeszcze długo po biegu, emocje mieszały się na zmianę z uśmiechem i łzami. Tak bardzo bałam się, że to będzie kompletna porażka. Teraz wiem, że na razie mam dosyć. Do tematu maratonu wrócę chyba dopiero za rok.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/04/orlen_aga_03.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1566" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/04/orlen_aga_03.jpg" alt="orlen_aga_03" width="821" height="500" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.nadystansie.pl/10-polka-w-orlen-warsaw-marathon/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1050</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nasze maratońskie wpadki</title>
		<link>http://www.nadystansie.pl/nasze-maratonskie-wpadki/</link>
		<comments>http://www.nadystansie.pl/nasze-maratonskie-wpadki/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 22 Apr 2016 10:12:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[NaDystansie]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Inne]]></category>
		<category><![CDATA[cracovia]]></category>
		<category><![CDATA[maraton]]></category>
		<category><![CDATA[nadystansie]]></category>
		<category><![CDATA[owm]]></category>
		<category><![CDATA[starty]]></category>
		<category><![CDATA[strategia]]></category>
		<category><![CDATA[wpadki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.nadystansie.pl/?p=1542</guid>
		<description><![CDATA[Przed maratońskim dystansem biegacz zamienia się poniekąd w stratega. Liczyć się musi z wieloma zmiennymi...]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Już za moment, już za chwilę Orlen Warsaw Marathon!</strong><br />
Być może dla wielu z Was będzie to wyczekiwany debiut, dlatego oprócz przygotowania fizycznego warto dograć jak najwięcej szczegółów dotyczących całej otoczki związanej z tą imprezą. Jeśli ktoś z Was choć raz zmierzył się już z dystansem 42,195km, to istnieje szansa, że zdobyliście choć garść doświadczenia i kolejny start będzie już nieco bliższy do upragnionego ideału.</p>
<p>Podobno najlepiej człowiek uczy się na własnych błędach, ale czasem można ich uniknąć podglądając innych. Warto poszperać trochę w internecie albo po prostu popytać wśród znajomych i upewnić się na co powinniście zwrócić szczególną uwagę. Musicie być świadomi jak wiele pułapek na Was czyha. Najczęściej, zupełnie nieświadomie sami sprowadzamy na siebie niechybny koniec.</p>
<p><strong>Przed maratońskim dystansem biegacz zamienia się poniekąd w stratega.</strong> Liczyć się musi z wieloma zmiennymi, takimi jak np.: pogoda, samopoczucie, opóźniony start, zmiana ruchu drogowego, kolejki w depozycie i wiele, wiele innych.</p>
<p><strong>Specjalnie dla Was zebraliśmy (jak się okazało) całkiem sporo błędów, które popełniliśmy podczas naszych maratonów. Macie szczęście, bo jest duże prawdopodobieństwo, że Wy ustrzeżecie się od kilku uchybień.</strong></p>
<p><em><strong>Maraton Warszawski, 2012</strong></em></p>
<p><strong>Adi:</strong> To była kompletna porażka! Teraz, z perspektywy czasu, wiem że udział w maratonie bez jakiegokolwiek przygotowania nie ma sensu! Nawet 3 miesięczne tuptanie i pokonanie 25 kilometrowego odcinka nie daje zielonego światła, żeby pobiec w maratonie.</p>
<p><strong>Adi:</strong> Zupełnie nie dostosowałem stroju startowego do panującej pogody. Kategorycznym błędem okazały się za grube spodenki (rzecz jasna nie wełniane!) oraz termiczna, czarna koszulka. Mimo, że miała ona krótki rękaw, to jednak na tak długi wysiłek nie ma potrzeba zakładać nic ciepłego.</p>
<p><em><strong>Maraton Warszawski, 2013</strong></em></p>
<p><strong>Adi:</strong> Od początku tego maratonu zbagatelizowałem odżywianie, na trasę zabrałem ze sobą za mało żeli, zapomniałem również o odpowiednim nawodnieniu. Ostatecznie na 25km lekko mnie odcięło &#8211; musiałem doładować energię na punkcie odżywczym. Obecnie staram się korzystać z każdego punktu z wodą, choćby to miał być tylko mały łyk.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/04/wpadki_03.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1545" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/04/wpadki_03.jpg" alt="wpadki_03" width="821" height="500" /></a></p>
<p><em><strong>Orlen Warsaw Marathon, 2014</strong></em></p>
<p><strong>Aga:</strong> Na pierwszy maraton założyłam moje ulubione ale już mocno sfatygowane buty. Jak się domyślacie, skończyło się porządnymi odciskami. O ile na treningach moje asicsy spisywały się na medal, to już podczas tak długiego wysiłku kompletnie się nie sprawdziły! Stopy spuchły i nagle okazało się, że z kilometra na kilometr komfort biegu był coraz mniejszy.</p>
<p><strong>Aga:</strong> Podczas tego samego startu zdecydowałam się na zabranie ze sobą saszetki na żele, wybrany model okazał się jak traf kulą w płot. Niezależnie jak mocno ściągnięty był pas, podczas każdego kroku saszetka podskakiwała niemal pod same pachy! Uwierzcie, że taki szczegół może sporo namieszać!</p>
<p><strong>Aga:</strong> Przeceniłam swoje możliwości i pełna euforii wystartowałam niczym torpeda, a pierwszą część dystansu pobiegłam grubo poniżej 5min/km. Zbyt szybki początek, niedostosowany do poziomu mojego wytrenowania spowodował, że od 30km pamiętam niemal każdy krok! Na trasie ratowały mnie jedynie kubki zimnej wody, które potraktowałam jako sole trzeźwiące.</p>
<p><strong>Aga i Adi:</strong> O mały włos spóźnilibyśmy się na rozgrzewkę. Okazało się, że warto dokładnie sprawdzić jak w dniu startu został zmieniony ruch uliczny. My na pewniaka wjechaliśmy w drogę, która tego dnia była przeznaczona tylko i wyłącznie dla transportu miejskiego. W rezultacie zostaliśmy zatrzymani przez służby porządkowe. Na szczęście Panowie okazali swoje politowanie kiedy zobaczyli nas w strojach sportowych! Upiekło nam się!</p>
<p><strong>Aga:</strong> Przed biegiem ustawiłam sobie zakres tempa, w którym planowałam biec, zegarek miał mnie informować sygnałem dźwiękowym za każdym razem kiedy tempo biegu spadało lub było zbyt szybkie. W rezultacie mój garmin piszczał niemal cały czas! Dźwięk zegarka jeszcze na długo po biegu huczał mi w głowie, a irytacja podczas maratonu momentami sięgała zenitu!</p>
<p><em><strong>Cracovia Maraton, 2014</strong></em></p>
<p><strong>Adi:</strong> Na 37 km poniosła mnie fantazja, poczułem potworny głód i bez opamiętania napchałem się bananami i czekoladą do tego stopnia, że nie mogłem się ruszyć i czułem się jak bańka-wstańka. W sumie nie wyobrażam sobie w tej chwili w ogóle korzystać z takiego typu punktu odżywczego.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/04/wpadki_02.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1544" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/04/wpadki_02.jpg" alt="wpadki_02" width="821" height="500" /></a></p>
<p><em><strong>Maraton Warszawski, 2015</strong></em></p>
<p><strong>Aga:</strong> Zabrałam ze sobą buteleczkę z vitargo, która wydawała się bardzo poręczna, ale niestety miała standardową nakrętkę. Każda próba napicia się wymagała ode mnie ogromnej precyzji, inaczej cała zawartość wylądowała by na mojej koszulce, a w najgorszym wypadku w nosie!</p>
<p>Jak widać tendencja do popełniania błędów jest u nas coraz mniejsza, co oznacza że potrafimy wyciągać wnioski. Zdajemy sobie jednak sprawę, że o idealny start – o ile w ogóle taki istnieje &#8211; jest zadbać naprawdę bardzo trudno. Mimo tego, warto włożyć odrobinę wysiłku, żeby w tym dniu uniknąć jak najwięcej mankamentów. Bez względu na to, na jaki czas biegniecie pomyślcie o swoim komforcie, bo trzeba sobie uświadomić, że podczas 42,195km może naprawdę bardzo dużo się wydarzyć!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.nadystansie.pl/nasze-maratonskie-wpadki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1018</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rzeźba od startu aż do mety na orlenowskiej dyszce</title>
		<link>http://www.nadystansie.pl/rzezba-od-startu-az-do-mety-na-orlenowskiej-dyszce/</link>
		<comments>http://www.nadystansie.pl/rzezba-od-startu-az-do-mety-na-orlenowskiej-dyszce/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 30 Apr 2015 06:00:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[NaDystansie]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Starty]]></category>
		<category><![CDATA[orlen warsaw marathon]]></category>
		<category><![CDATA[oshee 10km]]></category>
		<category><![CDATA[owm]]></category>
		<category><![CDATA[zyciowki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.adirun.pl/?p=353</guid>
		<description><![CDATA[Orlen Warsaw Maraton to impreza, do której czujemy szczególny sentyment, ale dystans 42,195 km musieliśmy sobie zdecydowanie odpuścić. Powód był jeden, pilna potrzeba regeneracji po dwóch przebiegniętych maratonach w kwietniu. Tak naprawdę w naszych głowach nie mieścił się kolejny, trzeci z rzędu maraton w tym samym miesiącu. Szkoda byłoby jednak, opuścić tak duże wydarzenie sportowe. [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Orlen Warsaw Maraton to impreza, do której czujemy szczególny sentyment, ale dystans 42,195 km musieliśmy sobie zdecydowanie odpuścić. Powód był jeden, pilna potrzeba regeneracji po dwóch przebiegniętych maratonach w kwietniu. Tak naprawdę w naszych głowach nie mieścił się kolejny, trzeci z rzędu maraton w tym samym miesiącu. Szkoda byłoby jednak, opuścić tak duże wydarzenie sportowe. Szkoda byłoby stracić możliwość poczucia panującej tam atmosfery, spotkania znajomych biegaczy, pokibicowania im na trasie. Znaleźliśmy na to sposób! Idealnym rozwiązaniem był start w biegu OSHEE na dystansie 10 km.</p>
<p>Już na miejscu imprezy udzieliły nam się emocje towarzyszące maratończykom, zwłaszcza że start obu biegów zaplanowany był w tym samym czasie i niemal z tej samej strefy startowej. Masa biegaczy już od wczesnych godzin porannych zalała całe miasteczko biegaczy i tak jak się spodziewaliśmy, niemal na każdym kroku spotykaliśmy znajome twarze.</p>
<p><strong>W dniu imprezy, tradycyjnie pojawił się lekki stresik</strong>. Podwyższona adrenalina i lekka obawa przed biegiem towarzyszyła nam od samego rana. Tak już po prostu mamy. Bez względu na to, gdzie i na jakim dystansie biegniemy czujemy sportową rywalizację. Od początku baliśmy się celować w konkretny wynik. Lekkie wyplucie jakie czuliśmy już od kilku dni, utrudniało nam typowanie konkretnego wyniku. Mi, wydawało się niemal mało prawdopodobne, że poprawię zeszłoroczny czas 42:29 &#8211; choć bardzo tego chciałam. Adi natomiast postawił sobie za priorytet oficjalnie złamać barierę 40 minut, nawet jeśli w grę wchodziłyby ułamki sekund. Nieco ociężałe nogi sprawiały, że brakowało nam optymizmu, który jeszcze kilkanaście dni temu nas rozpierał.</p>
<p>Po stopniowym przejściu zawodników z poszczególnych stref na linię startu, znaleźliśmy się niemal na wyciągnięcie ręki od elity. Przyznam, że trochę czułam się nieswojo, miałam wrażenie że wszyscy patrzą i myślą sobie „Co Ty dziewczyno tu robisz?”. Adi natomiast czuł się jak ryba w wodzie i zdecydowanie odzyskał chęci walki o nie tylko ułamki ale całe sekundy poniżej 40 minut.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2015/09/wpis74_3.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-936" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2015/09/wpis74_3.jpg" alt="wpis74_3" width="821" height="500" /></a></p>
<p><strong>Po przekroczeniu linii startu okazało się, że wcale nie jest tak kolorowo</strong>. Asfaltowa nawierzchnia, była zupełnie mokra, a do tego moje buty skończyły swoją żywotność. Ewidentnie czułam jak mocno są już uklepane, ale żeby tego było mało zupełnie brakowało mi przyczepności. Momentami czułam jakbym biegła po śliskim błocie, a stopy od czasu do czasu uciekały na boki. Poza tym zegarek ewidentnie też nie działał prawidłowo, ile razy na niego nie spojrzałam na pierwszych kilometrach wskazywał tempo 4:30-4:20! Pomyślałam sobie: „<em>ale klapa, będzie gorzej niż przypuszczałam…</em>”. Do tego podbieg na ul. Konwiktorskiej, sprawił że poczułam się jak żółw.</p>
<p>Adi pomknął tak szybko, że od początku nawet przez chwilę nie widziałam go w zasięgu wzroku. Przed biegiem, powiedział że jak dobiegnie do mety, spróbuje pójść po kamerkę i uchwyci mój finisz. Wtedy miałam nadzieję, że nie zdąży, że nasze czasy nie będą aż tak kolosalnie różne. Na 5 km powoli zaczęłam wierzyć, że faktycznie mu się to uda. Przestałam też kontrolować tempo na zegarku, zwłaszcza na ostatnich trzech kilometrach, które okazały się najszybsze. Nie zmienia to faktu, że przez cały dystans czułam się jak słoń. Przez pewien czas skupiłam się na mijającej mnie filigranowej dziewczynie. Trochę przypominała mi kicającego zająca, stwierdziłam że tak łatwo jej nie odpuszczę. I tak na moście Łazienkowskim słoń dogonił zająca, a ostatnie metry były prawdziwą walką z samym sobą Po przekroczeniu lini mety spojrzałam na zegarek i poczułam cudowną ulgę pomieszaną z radością. <strong>Jest życiówka – 40:45!</strong> Kolejna myśl: „<em>kurcze, może jednak dam radę złamać 40 minut jeszcze w tym sezonie?!&#8230;</em>”.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2015/09/wpis74_4.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-937" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2015/09/wpis74_4.jpg" alt="wpis74_4" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Adi swój bieg wspomina nieco inaczej, jego nogi odzyskały swoją moc i kręciły się bez zarzutu. Jedynym zmartwieniem był problem z wydolnością i ciężkim oddechem od 3 km. Nawet wymagający podbieg potraktował jako szansę na przyśpieszenie i ewentualne wyprzedzanie innych biegaczy. Czuł, że da radę! Utrzymanie szybkiego tempa nie sprawiało mu żadnych problemów. Na 5 km wiedział, że złamanie 40 minut ma już niemal w kieszeni, zastanawiał się jedynie ile faktycznie może z siebie wycisnąć. Podczas zbiegu przypomniał sobie falenickie górki, na których nie oszczędzał sił. Wiedział, że jest to idealny moment na nadrobienie wszystkich straconych sekund. Tempo biegu zeszło nawet poniżej 3:30! Sam finisz Adiego był bardzo widowiskowy. Wsparcie kibiców zmobilizowało go do spektakularnego przyśpieszenia, a jego determinacja udzieliła się również innemu biegaczowi, który szalonym pędem rzucił się w pościg! <strong>Sportowa rywalizacja pozwoliła Adiemu wykręcić czas – 38:28</strong>.</p>
<p>Nie było lekko, ale za to było warto! Nic tak pozytywnie nie nastraja jak udany bieg zakończony sukcesem i zadowolona mina naszego trenera, który czekał tuż za linią mety!</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2015/09/wpis74_2.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-935" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2015/09/wpis74_2.jpg" alt="wpis74_2" width="821" height="500" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.nadystansie.pl/rzezba-od-startu-az-do-mety-na-orlenowskiej-dyszce/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>473</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Razem, a jednak osobno. Na królewskim Dystansie</title>
		<link>http://www.nadystansie.pl/razem-a-jednak-osobno-na-krolewskim-dystansie/</link>
		<comments>http://www.nadystansie.pl/razem-a-jednak-osobno-na-krolewskim-dystansie/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 15 Apr 2014 05:20:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[NaDystansie]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Starty]]></category>
		<category><![CDATA[42.195km]]></category>
		<category><![CDATA[debiut]]></category>
		<category><![CDATA[maraton]]></category>
		<category><![CDATA[nadystansie]]></category>
		<category><![CDATA[owm]]></category>
		<category><![CDATA[życiówka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.adirun.pl/?p=107</guid>
		<description><![CDATA[Prawdziwy stres zaczął się już dzień wcześniej. Sobotni poranek zaowocował w pięknie wysprzątane mieszkanie. Nieświadomie robiliśmy wszystko, żeby choć na chwilę odsunąć myśli o maratonie. Wieczorem, kiedy pakiety były już odebrane, sprawdziliśmy swój biegowy sprzęt, starając się zorganizować wszystko tak, by uniknąć nieprzyjemnych niespodzianek tuż przed startem. Temat był tylko jeden: maraton, maraton, maraton!!!Budzik punkt [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Prawdziwy stres zaczął się już dzień wcześniej. Sobotni poranek zaowocował w pięknie wysprzątane mieszkanie. Nieświadomie robiliśmy wszystko, żeby choć na chwilę odsunąć myśli o maratonie. Wieczorem, kiedy pakiety były już odebrane, sprawdziliśmy swój biegowy sprzęt, starając się zorganizować wszystko tak, by uniknąć nieprzyjemnych niespodzianek tuż przed startem. Temat był tylko jeden: maraton, maraton, maraton!!!Budzik punkt 6:00 delikatnie dał do zrozumienia, że wreszcie nadszedł ten moment! <strong>13 kwietnia, czas wielkiego sprawdzianu</strong>. <strong>Dzień, który na długo pozostanie w pamięci.</strong> <img src="http://www.nadystansie.pl/wp-includes/images/smilies/simple-smile.png" alt=":-)" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Będąc na miejscu, w okolicach miasteczka <a href="http://www.orlenmarathon.pl/" target="_blank">Orlen Warsaw Marathon</a> spotkaliśmy się z naszymi kibicami. Wielkie dzięki za wsparcie na trasie dla Magdy, Mileny, Marty, Michała i Piotrka. <img src="http://s.w.org/images/core/emoji/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Po pozostawieniu rzeczy w depozycie, nadszedł czas na krótką rozgrzewkę. Trucht, kilka skipów i rozciąganie. Dalej już razem z tłumem „płynęliśmy” w kierunku linii startu.</p>
<p>Głównym założeniem był wspólny bieg przez cały dystans 42,195 km. Niestety mijające kilometry zweryfikowały nasz plan. Po przekroczeniu linii startu z racji dużego tłoku rozpoczął się bieg wymagający dużego skupienia tak, aby jedno nie zgubiło drugiego z zasięgu wzroku. Do 22 km tempo narzucała [Aga]. Tu przydało się doświadczenie biegowego partnera [Adi] i świadomość, że do przebiegnięcia jest jeszcze ok. 20 km. Według jego wskazówek należało zmniejszyć tempo biegu, które miejscami dochodziło nawet do 4:50/km, tak aby dostosować je do 5:00/km (i słusznie). Przy takich emocjach trzeba pamiętać o zdrowym rozsądku. Nie da się ukryć, że druga część biegu wymaga znacznie większego wysiłku i walki ze swoimi słabościami.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2015/08/wpis14_2.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-672" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2015/08/wpis14_2.jpg" alt="wpis14_2" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Jesteśmy bogatsi o nowe doświadczenia. Wiemy, że każde z nas na tak długim dystansie musi biec swoim rytmem. Dostosowanie się do drugiej osoby i jego tempa może stać się bardzo męczące. Każde z nas ma inne potrzeby. Jedno wydłuża krok na podbiegu, drugie go skraca. To samo dzieje się podczas zbiegu gdzie trasa charakteryzuje się dużym spadkiem. Kolejnym punktem, który nas różni to zapotrzebowanie na wodę, banany, żele energetyczne czy izotoniki. Kiedy [Adi] zatrzymuje się na doładowanie węglowodanami w postaci bananów, [Aga] zwalnia i czeka… Innym razem [Aga] potrzebuje napić się wody i znacznie zwalnia, co powoduje dekoncentracje drugiego biegacza [Adi]. Na trasie nie zawsze był czas na informowanie siebie nawzajem o nagłej potrzebie, co wprowadzało małe zamieszanie. W okolicach 24 km podjęliśmy bardzo trudną dla nas decyzję. Rozdzielamy się i każde biegnie na swój rachunek. Zrobiło się smutno i trochę nieswojo, poleciały łzy… Szybko jednak wzięliśmy się w garść i choć osobno biegliśmy dalej.</p>
<p>W okolicach 30 km Aga spokorniała. Rozpoczęła się walka z samą sobą. Myśli wirowały, pojawił się strach czy da radę. Od tego momentu kilometry zaczęły się nieco dłużyć. Cenny był każdy łyk wody, żele energetyczne i orzeźwiająca gąbka na kark.</p>
<p>Na 25 km Adi opadł z sił, a po głowie chodziła mu tylko jedna myśl: „<em>Już nie chcę</em>”. W biegu utrzymywała go jednak świadomość, że przed nim biegnie Aga. Szybkie doładowanie bananami, czekoladą i żelem spowodowało przywrócenie sił i stopniowe odrabianie zaległości. Kibice dodawali energii. Jednym z nich była Magda Sołtys, która przy 32 km minęła biegaczy na dwuśladzie, krzycząc do Adiego „<em>[cenzura] tempo, utrzymaj je!</em>”. Kilka kilometrów dalej, kiedy już wyszukiwało się wzrokiem stadionu, spośród tłumu Adi usłyszał: „<em>Aga jest tuż przed Tobą!</em>”. Tak, to byli Weronika i Michał, nasi trenerzy z <a href="https://12tri.pl/" target="_blank">12tri.pl</a>.</p>
<p>Kiedy Aga skończyła bieg, nogi ugięły jej się ze zmęczenia. Po chwili na metę wbiegł Adi. Udało się! W końcu mogliśmy cieszyć się razem z pokonanego królewskiego dystansu. Osiągnięte wyniki dają dużego kopa i mnóstwo satysfakcji. <strong>Debiut Agi to rezultat: 3:32:17</strong>. <strong>Adi natomiast znacząco poprawił swój dotychczasowy rezultat: 3:34:30!!!</strong></p>
<p>Teraz czas na regenerację sił!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.nadystansie.pl/razem-a-jednak-osobno-na-krolewskim-dystansie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1134</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Na Dystansie 42,195 km</title>
		<link>http://www.nadystansie.pl/na-dystansie-42195-km/</link>
		<comments>http://www.nadystansie.pl/na-dystansie-42195-km/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 13 Apr 2014 04:20:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[NaDystansie]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Starty]]></category>
		<category><![CDATA[42.195km]]></category>
		<category><![CDATA[maraton]]></category>
		<category><![CDATA[nadystansie]]></category>
		<category><![CDATA[orlen]]></category>
		<category><![CDATA[owm]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.adirun.pl/?p=105</guid>
		<description><![CDATA[Za Nami 51 fantastycznych dni przygotowań do pierwszego wspólnego maratonu. Przebiegniętych ponad 400 km (każde z osobna). Około 60 h poświęconych na wspólne treningi, podbiegi, długie wybiegania, skipy, rytmy i rozciągania. Przed nami do pokonania królewski dystans. Do zobaczenia na mecie]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Za Nami <strong>51 fantastycznych dni przygotowań</strong> do pierwszego wspólnego maratonu. Przebiegniętych <strong>ponad 400 km</strong> (każde z osobna). Około <strong>60 h poświęconych na wspólne</strong> treningi, podbiegi, długie wybiegania, skipy, rytmy i rozciągania.</p>
<p>Przed nami do pokonania królewski dystans.</p>
<p>Do zobaczenia na mecie <img src="http://www.nadystansie.pl/wp-includes/images/smilies/simple-smile.png" alt=":)" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.nadystansie.pl/na-dystansie-42195-km/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1030</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>niedzielny trening ORLENU</title>
		<link>http://www.nadystansie.pl/niedzielny-trening-orlenu/</link>
		<comments>http://www.nadystansie.pl/niedzielny-trening-orlenu/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 27 Mar 2014 12:00:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[NaDystansie]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Treningi]]></category>
		<category><![CDATA[maraton]]></category>
		<category><![CDATA[nadystansie]]></category>
		<category><![CDATA[orlen]]></category>
		<category><![CDATA[owm]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.adirun.pl/?p=101</guid>
		<description><![CDATA[Nadrabiamy zaległości, ale tylko te dotyczące wpisów na blogu. Jeśli chodzi o treningi nie możemy sobie pozwolić na przerwę. Zwłaszcza, że już niedługo zaczniemy wielkie odliczanie to maratonu! W ubiegły weekend oprócz wspólnego treningu z Weroniką i Michałem (12tri.pl), uczestniczyliśmy również w treningu przygotowującym bezpośrednio do startu w ORLEN Warsaw Marathon. Spotkania te są prowadzone [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Nadrabiamy zaległości, ale tylko te dotyczące wpisów na blogu. Jeśli chodzi o treningi nie możemy sobie pozwolić na przerwę. Zwłaszcza, że już niedługo zaczniemy wielkie odliczanie to maratonu!</p>
<p>W ubiegły weekend oprócz wspólnego treningu z Weroniką i Michałem (<a href="http://www.12tri.pl">12tri.pl</a>), uczestniczyliśmy również w treningu przygotowującym bezpośrednio do startu w ORLEN Warsaw Marathon. Spotkania te są prowadzone cyklicznie przez profesjonalistów i co najważniejsze dostępne dla każdego!</p>
<p>Ku naszemu zdziwieniu w okolicach Pól Mokotowskich zbiera się naprawdę pokaźna grupa osób. Wszyscy uczestnicy są podzieleni na trzy grupy w zależności od stopnia zaawansowania.</p>
<p>Naszym zadaniem na niedzielę było połączenie dotychczasowego planu treningowego z założeniami jednej z grup. W ten sposób trafiliśmy do grupy prowadzonej przez Mateusza, który okazał się bardzo pomocny. To właśnie dzięki niemu wiedzieliśmy czego możemy się spodziewać. Po naszych strojach wiedział również kim jesteśmy, a właściwie dlaczego przyszliśmy. Zabrzmi to może banalnie, ale zostaliśmy przyjęci bardzo miło. Głównym założeniem treningu był bieg z narastającą prędkością na dystansie ok. 12 km, gdzie wplecione były dwa długie podbiegi na Agrykoli. I tu na tle grupy wypadliśmy bardzo dobrze, bez trudu udało nam się pokonać wymagający odcinek. Po zakończeniu wspólnego biegu cała grupa rozpoczęła rozciąganie, a my pobiegliśmy dalej dzięki czemu mogliśmy w pełni zrealizować niedzielne wybieganie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.nadystansie.pl/niedzielny-trening-orlenu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>448</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
