chomiczowka_02_slider

Relacja z XXXIII Biegu Chomiczówki

Bieg Chomiczówki cieszy się ogromną popularnością, to impreza która z roku na rok zyskuje sobie nowych fanów. Dla wielu biegaczy Chomiczówka stała się już niemal rytuałem i wieloletnią tradycją. Bez względu na pogodę, która bywa w tym okresie bardzo kapryśna, na linii startu możemy spotkać biegaczy o różnym stopniu wytrenowania. My wystartowaliśmy na Bielanach już, a właściwie to DOPIERO, po raz drugi. Tym razem jednak zdecydowaliśmy się tylko na jeden dystans – 15km.

Po co startować w okresie przygotowawczym?

Dla nas, impreza stanowiła idealną okazją do sprawdzenia naszej aktualnej formy. Osiągnięty wynik, jest pewnego rodzaju wskaźnikiem na co powinniśmy jeszcze zwrócić uwagę. Udział w takich zawodach, stanowi również okazję do zrealizowania często wymagającego treningu tempowego. W utrzymaniu odpowiedniej prędkości wspomaga podwyższony poziom adrenaliny, mobilizująca obecność innych biegaczy oraz chęć rywalizacji. Co roku, w swoich biegowych planach można uwzględnić udział w biegu na 5 lub 15km. Niektórzy spróbowali sił na obu dystansach, jednak zazwyczaj tylko jeden z nich był kluczowym akcentem. Byli i tacy, którzy po prostu świetnie się bawili i właśnie taki pomysł mieli na aktywną niedzielę!

chomiczowka_04

Nikt nie jest doskonały, a My mamy nauczkę!

Tym razem popełniliśmy jeden bardzo podstawowy błąd. Trochę naiwnie, odbiór pakietów zostawiliśmy na ostatnią chwilę. Według regulaminu, biuro zawodów w dniu startu miało być czynne do godz. 10, tymczasem jeszcze o 9:50 szukaliśmy miejsca parkingowego. Na szczęście niemal rzutem na taśmę udało nam się przejechać ulice, które zostały zamknięte ze względu na zaplanowany start biegu na dystansie 5km. W ciągu pięciu minut, zdyszani wbiegliśmy do biura zawodów, a tam?! Tłumy… Gigantyczna kolejka! W pierwszej chwili mieliśmy nadzieję, że ten sznur ludzi dzielnie czeka do toalety. Niestety, nie tylko my zostawiliśmy odbiór numeru startowego do ostatniego momentu… Śmialiśmy się, że jak tak dalej pójdzie nie mamy szans na udział w biegu, ale za to będziemy pierwsi, którzy zapiszą się na 2017 rok. Odstaliśmy jednak swoje i dopiero po 30 min, mogliśmy popędzić na rozgrzewkę!

chomiczowka_07

3,2,1, START…

[Aga]

Adi tradycyjnie popędził swoim tempem, ja zgodnie z planem zdałam się na trenera, którego nie odstąpiłam ani na krok. Nawet mój zegarek trochę się rozleniwił i dopiero po 1,2km zorientowałam się, że w ogóle się nie włączył. Na tym odcinku usłyszałam od znajomego „Biegaj Aga, ale rozsądnie…”. Wtedy pomyślałam, że „mój ROZSĄDEK” biegnie o bok mnie i mogę biec nawet bez zegarka. Bałam się jedynie, że założone tempo 4:10/km może okazać się dla mnie zbyt szybkie. Nawet na treningach bywało, że z taką prędkością pokonywałam maksymalnie odcinki od 3 do 5km. Zaufałam trenerowi i opłacało się, nie pamiętam kiedy ostatnio biegło mi się z taką lekkością. Każda kolejna pętelka, mimo licznych zakrętów, progów zwalniających i błota, nie sprawiała mi żadnego problemu. Dodatkowo, cieszył mnie doping, który był wyjątkowo skupiony w okolicach mety. Podobało mi się, że te okrzyki były skierowane personalnie do mnie! To jest dopiero MOC! Dziękuję! Linię mety przekroczyłam jako 9 kobieta, z czasem 1:02:34 i czułam się rewelacyjnie. To był bardzo udany bieg.

chomiczowka_06

[Adi]

Mając w pamięci problemy z przeciśnięciem się na pierwszych kilku zakrętach z poprzedniego roku, postanowiłem od samego początku powalczyć o dobrą pozycję by utrzymać równe tempo biegu. Całkiem dobrze to wyszło i już po kilkuset metrach mogłem skupić się na wyrównaniu oddechu i pilnowaniu tętna, które z każdym kilometrem rosło. Pierwsze okrążenie przebiegłem w miarę równo i powoli zacząłem przyspieszać, a przynajmniej tak mi się wydawało, bo po sprawdzeniu wyników okazało się, że drugie kółko pobiegłem tylko 6s szybciej. Niestety mniejsze i większe zakręty zaburzały rytm biegu, ale za to kibice dodawali siły – a słysząc za plecami doping od Krystiana, nogi same parły do przodu. Powoli mijałem kolejnych biegaczy. Niektórzy nawet podejmowali walkę i przez jakiś czas słyszałem ich oddech na plecach. Ja natomiast wyznaczałem sobie kolejne ruchome punkty – cele, które chciałem dogonić. Jedną z takich osób był Tomek z naszego klubu 12tr.pl, który zostawił mnie w tyle już po 2km i niestety nie dał się wyprzedzić, trzymając do samego końca mocne tempo.

chomiczowka_03

Ostatnie 5km przebiegłem w 19min, finiszując w sposób jaki uwielbiam, czyli ile fabryka dała na ostatnich 100-200m. Zryw na ostatniej prostej pozwolił mi wyprzedzić tuż przed linią mety jeszcze 4 zawodników. W pełni usatysfakcjonowany wracam do codziennych treningów, a czas 59:09 zapisuję na swojej liście życiówek!

chomiczowka_05