<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>NaDystansie.pl &#187; start</title>
	<atom:link href="http://www.nadystansie.pl/tag/start/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.nadystansie.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Fri, 15 Jan 2021 09:39:13 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	
	<item>
		<title>Bieg Jacka w Siedlcach – relacja z piątki</title>
		<link>http://www.nadystansie.pl/bieg-jacka-w-siedlcach-relacja-z-piatki/</link>
		<comments>http://www.nadystansie.pl/bieg-jacka-w-siedlcach-relacja-z-piatki/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 30 Aug 2017 05:18:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[NaDystansie]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Starty]]></category>
		<category><![CDATA[5km]]></category>
		<category><![CDATA[bieg]]></category>
		<category><![CDATA[bieg jacka]]></category>
		<category><![CDATA[nadystansie]]></category>
		<category><![CDATA[siedlce]]></category>
		<category><![CDATA[slider]]></category>
		<category><![CDATA[start]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.nadystansie.pl/?p=2517</guid>
		<description><![CDATA[W miniony weekend już po raz ósmy odbył się Bieg Jacka w Siedlcach. Do wyboru były dwa dystanse: półmaraton i 5km. My zdecydowaliśmy się na szybką piątkę, a czy szybka była sami się przekonacie. W Siedlcach pojawiło się wielu zawodników biegających na bardzo wysokim poziomie, nic dziwnego skoro w ramach tej imprezy odbyły się Mistrzostwa [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>W miniony weekend już po raz ósmy odbył się Bieg Jacka w Siedlcach. Do wyboru były dwa dystanse: półmaraton i 5km. My zdecydowaliśmy się na szybką piątkę, a czy szybka była sami się przekonacie.</p>
<p>W Siedlcach pojawiło się wielu zawodników biegających na bardzo wysokim poziomie, nic dziwnego skoro w ramach tej imprezy odbyły się <strong>Mistrzostwa Polski Mężczyzn na dystansie 5km.</strong> Pierwsza szóstka zameldowała się z czasem poniżej 15 minut. Panie nie walczyły o tytuł Mistrzowski, nie oznacza to jednak, że poziom wśród kobiet był słaby, bo z pewnością taki nie był.</p>
<p>To co szczególnie przykuło naszą uwagę, to dodatkowe klasyfikację, chociażby dla mieszkańców Siedlec lub najszybszego zawodnika ostatniej prostej! Nie wiem jak było w poprzednich latach, ale organizatorzy promowali również występy najszybszych Polaków, a Nam taka promocja bardzo się podoba. Nie od dziś wiadomo, że jak w regulaminie biegu jest jasna informacja o nagrodach finansowych, to taka impreza przyciąga często wielu obcokrajowców, niekiedy bezkonkurencyjnych dla amatorów z Polski. Oczywiście, każdy sam trenuje na swój sukces, ale niemniej wyróżnienie w ten sposób polskich biegaczy, niezależnych od wyników open, bardzo Nam się podoba. <img src="http://www.nadystansie.pl/wp-includes/images/smilies/simple-smile.png" alt=":)" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/08/biegjacka_05.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2523" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/08/biegjacka_05.jpg" alt="biegjacka_05" width="821" height="500" /></a></p>
<p><strong>Kolejny start, kolejna pobudka niemal o świcie.</strong> No może nie całkiem, bo z łóżka zwlekliśmy się ok. 6:30, więc bez tragedii. Tyle, że w perspektywie startu o godz. 11:00 to jednak dość wczesna pora. Z Warszawy ruszyliśmy ok. 8:00, tradycyjnie 30 min. później niż zaplanowaliśmy. <strong>Adi znów wpuścił mnie w maliny..</strong> Mimo wszystko, na miejsce dotarliśmy z zapasem czasu (tylko kto mi odda moje stracone 30min snu), spokojnie odebraliśmy pakiety i ruszyliśmy na rozgrzewkę.</p>
<p><strong>Było słonecznie, ciepło, a nawet trochę duszno czyli dokładnie tak jak nie lubimy.</strong> Zawsze jestem jednak zdania, że jak się jest w formie to nawet wiatr w twarz nie jest aż taki straszny. Po za tym wszyscy biegamy w jednakowych warunkach, dlatego nie ma co biadolić.Dobrze, że w ostatniej chwili Adi przekonał mnie do biegu w samym topie, każda dodatkowa warstwa na pewno nie pomagała.</p>
<p><strong>Na starcie</strong> ustawiliśmy się bezpośrednio za strefą VIP, mieliśmy dać z siebie wszystko. Adi od początku planował zacząć w tempie 3:50/km, a potem na bieżąco chciał kontrolować swój organizm i ewentualnie podjąć próbę przyśpieszenia. Dla niego to był start, po tygodniowej przerwie w treningach, zresztą ostatnio trudno jest mu utrzymać się w rydzach treningowych. Sport to nasza pasja, ale obowiązki zawodowe niekiedy biorą górę. W przeciwieństwie do mnie, Adi nie miał żadnych konkretnych oczekiwań – pewnie dlatego ostatecznie zdecydował się biec ze mną. Ja natomiast dzielnie i ambitnie rozpoczęłam swój pierwszy kilometr tuż obok niego, czyli w 3:50/km. Jeszcze wtedy trzymałam się wizji 4km w 3:50, a potem ile fabryka dała i do mety. <strong>Chciałam złamać 19 minut</strong>. Plan wydawał się taki prosty, ale okazał się arcytrudny i tego dnia niewykonalny.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/08/biegjacka_02.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2520" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/08/biegjacka_02.jpg" alt="biegjacka_02" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Pierwsze dwa kilometry minęły stosunkowo szybko, ale na trzecim zaczęły się schody. To był najwolniejszy odcinek, ledwo kręciłam nogami. Totalna masakra, oddechowo jakoś szło ale mięśnie ze mną kompletnie nie współpracowały. Z jednej strony cieszyłam się, że zupełnie nie znam trasy bo przynajmniej nie analizowałam ile jeszcze zostało mi do mety, a z drugiej momentami zaczynało się dłużyć – a to tylko 5km! Trudno mi określić czy to była szybka <strong>trasa, </strong>dla mnie bardzo w porządku. Osobiście nie znoszę układu kiedy cały dystans podzielony jest na dwa etapy, które składają się z dwóch długich prostych i nawrotki o 180 stopni. Tu tak nie było. Biegaliśmy po mieście.</p>
<p>Na widok kurtyny wodnej miałam nadzieję na orzeźwienie, ale niefortunnie przebiegłam obok i nie poczułam na sobie ani kropelki. Wydawało mi się, że miała nieco większy zasięg. Z naszej dwójki, tylko Adrian skorzystał z natrysku. A niech to! Po chwili złapałam kubeczek z wodą, zwilżyłam usta i oblałam sobie nogi. Nie starczyło na nic więcej. Przy kolejnym punkcie z wodą odbiłam sobie, chwyciłam gąbkę i zwilżyłam kark.</p>
<p>Niestety potwierdziła się reguła, że jak mam do kogo, to sobie ponarzekam. <em>„nie mam już siły”</em> krzyknęłam, Adi tylko spojrzał i ze stoickim spokojem odpowiedział <em>„dasz radę”</em>. Naprawdę się starałam, ale czułam pieczenie w nogach, oddechowo jeszcze jakoś się trzymałam, ale siły gdzieś sobie uleciały. Nawet na zegarek nie bardzo chciało mi się spoglądać. Może i dobrze.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/08/biegjacka_03.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2521" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/08/biegjacka_03.jpg" alt="biegjacka_03" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Kiedy znaleźliśmy się w okolicach szpitala, <strong>wiedziałam że meta jest już tuż, tuż</strong>. Zapamiętałam to miejsce, kiedy szukaliśmy biura zawodów. Marzyłam o tym, żeby się zatrzymać. Zastanawiałam się dlaczego nigdy nie miałam podobnych odczuć na City Trail-u?! Na tych piątkach biegałam zdecydowanie szybciej, do tego podobnie jak teraz byłam w pełnym toku treningowym. Może to faktycznie kwestia pogody? Mam się tym nie przejmować i słusznie, bo to z pewnością była dobra jednostka do budowania formy.</p>
<p>Na metę wbiegliśmy z Adim razem, dobrze że mnie nie zostawił. Nie będę ukrywać, że ten start trochę mnie rozczarował. Wydawało mi się, że stać mnie na więcej, ale co się odwlecze to nie uciecze!</p>
<p><strong>Dla pocieszenia wskoczyłam na podium w kategorii K30, zajmując drugie miejsce!</strong> Przynajmniej podróż Warszawa –Siedlce-Warszawa się zwróciła. <img src="http://www.nadystansie.pl/wp-includes/images/smilies/simple-smile.png" alt=":)" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/08/biegjacka_04.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2522" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/08/biegjacka_04.jpg" alt="biegjacka_04" width="821" height="500" /></a></p>
<p><strong>Dla mnie ten start to impuls do dalszej pracy, a dla Adriana (mam nadzieję) kopniak do zabrania się w garść <img src="http://www.nadystansie.pl/wp-includes/images/smilies/simple-smile.png" alt=":)" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></strong></p>
<p><strong>PS</strong>. Bieg Jacka, to impreza godna polecenia. Właściwie nie było do czego się przyczepić, jedynie dekoracja była długa, ale tylko dlatego, że organizatorzy nagrodzili wielu biegaczy. Musieli przebrnąć przez wszystkie kategorie wiekowe zarówno z dystansu półmaratońskiego jak i piątki, więc takie rzeczy są do przebaczenia. <img src="http://www.nadystansie.pl/wp-includes/images/smilies/simple-smile.png" alt=":)" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Z całego serca życzymy Wam, żebyście mieli okazje w przyszłości stanąć na podium tak jak Pani Wiera w K70, z czasem 2:23:07.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.nadystansie.pl/bieg-jacka-w-siedlcach-relacja-z-piatki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>976</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Małżeństwo na medal czyli wspólne pudło!</title>
		<link>http://www.nadystansie.pl/malzenstwo-na-medal-czyli-wspolne-pudlo/</link>
		<comments>http://www.nadystansie.pl/malzenstwo-na-medal-czyli-wspolne-pudlo/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 23 Aug 2017 11:32:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[NaDystansie]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Starty]]></category>
		<category><![CDATA[10km]]></category>
		<category><![CDATA[nadystansie]]></category>
		<category><![CDATA[podium]]></category>
		<category><![CDATA[slider]]></category>
		<category><![CDATA[start]]></category>
		<category><![CDATA[wtorpol]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.nadystansie.pl/?p=2502</guid>
		<description><![CDATA[Start w Skarżysku-Kamiennej na dystansie 10km miał być przede wszystkim sprawdzianem aktualnego stanu naszej formy i informacją, w jakim kierunku powinny pójść nasze treningi. Wybór padł nieprzypadkowo, bo impreza zainteresowała Nas przede wszystkim ze względu na prowadzoną tam klasyfikację Par Małżeńskich. Co prawda do tej pory formuła tego biegu rozgrywana była tylko na dystansie półmaratonu, [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Start w Skarżysku-Kamiennej na dystansie 10km miał być przede wszystkim sprawdzianem aktualnego stanu naszej formy i informacją, w jakim kierunku powinny pójść nasze treningi. Wybór padł nieprzypadkowo, bo impreza zainteresowała Nas przede wszystkim ze względu na prowadzoną tam <strong>klasyfikację Par Małżeńskich</strong>. Co prawda do tej pory formuła tego biegu rozgrywana była tylko na dystansie półmaratonu, a My już rok temu żałowaliśmy, że nie mieliśmy szansy wziąć w niej udziału, to w tym roku pojawiła się po raz pierwszy dycha! Aktualnie nie czujemy się na siłach walczyć na trasie przez 21,095km, stąd też zdecydowaliśmy się na 10km, zwłaszcza, że to nad tym dystansem chcieliśmy nieco bardziej się pochylić przez najbliższe tygodnie.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/08/wtorpol_05.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2507" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/08/wtorpol_05.jpg" alt="wtorpol_05" width="821" height="500" /></a></p>
<p><strong>Dycha Wtórpol</strong> była naszym pierwszym startem na asfalcie od 23 kwietnia, czyli od najlepszego występu w tym roku podczas Orlen Warsaw Marathon! Nic, więc dziwnego, że pojawił się niepokój i stres! Adi w ramach relaksu niemal całe popołudnie spędził przy kompie grając w World of Tanks, ja nie mogłam znaleźć sobie miejsca i cały czas czułam wewnętrzny niepokój. Powiecie, głupota, po co stresować się takimi rzeczami? A My właśnie tacy jesteśmy, takie mamy charaktery. Staraliśmy się pozytywnie nastroić, ale trochę wypadliśmy z obiegu i przedstartowa adrenalina wyjątkowo towarzyszyła nam już od soboty. To jak pierwszy dzień w nowej szkole, albo długie oczekiwanie na ważny egzamin, od którego wiele zależy. Do tego, wszystkie prognozy wskazywały na intensywne opady deszczu, co dodatkowo nie napawało optymizmem.</p>
<p>Podróż do Skarżyska podzieliliśmy sobie na dwa etapy, w końcu, komu by się chciało zrywać z łóżka o 5 rano w dniu startu, a tak jadąc od rodziców zyskaliśmy, co najmniej godzinę snu.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/08/wtorpol_07.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2509" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/08/wtorpol_07.jpg" alt="wtorpol_07" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Opady deszczu od rana nie ustępowały. To nie była jakaś tam mżawka czy kapuśniaczek, naprawdę intensywnie lało się z nieba bez jakiejkolwiek szansy na przejaśnienie. Na miejsce dotarliśmy ok. 8:40, tuż przed 9:00 mieliśmy już odebrane pakiety. Wróciliśmy do samochodu, przypięliśmy numery do koszulek i wyczekiwaliśmy odpowiedniego momentu na rozgrzewkę. Nie spieszyło Nam się z jej rozpoczęciem, rozruch skróciliśmy do niezbędnego minimum. Nie było sensu sterczeć na zewnątrz i moknąć, wystarczyło niecałe 5 min żeby solidnie się przemoczyć. Woda lała się strumieniami wzdłuż drogi, miejscami można było podtopić się po same kostki. Na kilka minut przed startem, zrzuciliśmy z siebie wszystko, co zbędne i ruszyliśmy ustawić się na starcie. Chyba nie muszę wspominać, że zanim tam dotarliśmy, nawet majtki mieliśmy już mokre. <img src="http://www.nadystansie.pl/wp-includes/images/smilies/simple-smile.png" alt=":)" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/08/wtorpol_06.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2508" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/08/wtorpol_06.jpg" alt="wtorpol_06" width="821" height="500" /></a></p>
<p><strong>Ruszyliśmy razem z półmaratończykami</strong>, i tak aż do samej mety, tyle, że oni musieli zrobić dwie pętelki. Adi zaczął nieco szybciej, ale tak naprawdę przez długi czas mogłam obserwować jego plecy. Ten start, od początku był dla Nas ogromną niewiadomą. Po ok. 200m nastąpiło pierwsze spotkanie z ogromną kałużą, właściwie cała droga była zalana wodą po kostki. Na szczęście potem już takich niespodzianek nie było. Pojawił się za to podbieg, pierwszy, ale nie ostatni, trochę postraszył, ale szybko się skończył. Nie było tragedii, bo to dopiero początek zabawy. Po ok. 1,5km trzeba było znowu zmierzyć się z kolejnym wzniesieniem, żadna tam pionowa ściana, ale jednak wchodziło w nogi i z powodzeniem utrudniało utrzymanie tempa.</p>
<p><strong>To, co traciliśmy podbiegając, staraliśmy się odrobić na zbiegach.</strong> To była całkiem niezła taktyka, tyle, że nie da się tego tak w 100% wyrównać. Za nim znów nabraliśmy wiatru w żagle, cenne sekundy uciekały. I tak ze cztery razy. Podbieg, zbieg, podbieg, zbieg. Takie szarpane tempo potrafi być meczące. Z ciekawostek mój najszybszy kilometr to 3:39, za to najwolniejszy to aż 4:40!! Adi poradził sobie odrobine lepiej, 3:36 i 4:15.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/08/wtorpol_04.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2506" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/08/wtorpol_04.jpg" alt="wtorpol_04" width="821" height="500" /></a></p>
<p>To, co dodatkowo wybiło mnie z rytmu, to nawrotka o 180 stopni! Czyli znów trzeba było wytracić prędkość, żeby potem na nowo ruszyć z kopyta. Zmiana kierunku biegu wiązała się z odczuwalnym podmuchem wiatru, na szczęście po chwili nie był on już dokuczliwy. Co ciekawe sam deszcz też nie był jakąś zmorą podczas biegu, takie warunki są jednak zdecydowanie lepsze od afrykańskich tropików. Nawet lepkie szorty i koszula, które stawały się coraz cięższe były do przełknięcia.</p>
<p>Na dwa ostatnie kilometry oboje złapaliśmy rytm, udało się nawet przyśpieszyć. Nie udało się jednak wykręcić dobrych czasów. Powiedziałabym, że były raczej poprawne i stanowiły dobrą jednostkę treningową. Linie mety przekroczyliśmy w czasie: <strong>Aga/40:50</strong>, <strong>Adi/39:26</strong>. Za to suma naszych rezultatów dała Nam pierwszą lokatę w klasyfikacji Par Małżeńskich!! Trzeba przyznać, że to właśnie na tym najbardziej Nam zależało. <strong>Wspólna walka o podium dodawała sił na trasie. Teraz pozostaje Nam zabukować trzy dni w Zakopanem w ramach nagrody <img src="http://www.nadystansie.pl/wp-includes/images/smilies/simple-smile.png" alt=":)" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>
<p>Dodatkowo ja zajęłam 4 miejsce open wśród kobiet i jednocześnie byłam 1. w K30. Adi był 20 open i 8. w M30.</strong></p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/08/wtorpol_03.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2505" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/08/wtorpol_03.jpg" alt="wtorpol_03" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Dycha, kolejny raz udowodniła mi, że jest trudnym, wymagającym dystansem. Może kiedyś się polubimy, choć miłości to raczej z tego nie będzie. <img src="http://www.nadystansie.pl/wp-includes/images/smilies/simple-smile.png" alt=":)" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>
<p>Na mecie czekały Nas już tylko same przyjemności: arbuz, ciastka i ciasteczka, a nawet makaron <img src="http://www.nadystansie.pl/wp-includes/images/smilies/simple-smile.png" alt=":)" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Organizacja imprezy na 5 z plusem <img src="http://www.nadystansie.pl/wp-includes/images/smilies/simple-smile.png" alt=":)" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Polecamy!</p>
<p>Mimo, deszczu, wczesnej pobudki i stresu, to był bardzo udany dzień! W końcu nie często mamy okazję stanąć wspólnie na podium i to na najwyższym stopniu. Główny cel tego wyjazdu został osiągnięty! Po za tym taki sukces smakuje podwójnie, po prostu najlepiej!</p>
<p><strong>Dobrze jest mieć pasję, którą dzielisz z bliską osobą.</strong> Mamy dla siebie pełne zrozumienie, nawet, jeśli nie biegamy razem. Nie wyobrażamy sobie dnia codziennego bez biegania. Nawet po ciężkim i męczącym dniu, bieganie samo w sobie daje Nam mnóstwo satysfakcji i ukojenia.</p>
<p><strong>Biegniemy dalej!</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.nadystansie.pl/malzenstwo-na-medal-czyli-wspolne-pudlo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1072</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zacznę od Poniedziałku!</title>
		<link>http://www.nadystansie.pl/zaczne-od-poniedzialku/</link>
		<comments>http://www.nadystansie.pl/zaczne-od-poniedzialku/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 07 Aug 2017 13:32:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[NaDystansie]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Treningi]]></category>
		<category><![CDATA[cel]]></category>
		<category><![CDATA[monday]]></category>
		<category><![CDATA[nadystansie]]></category>
		<category><![CDATA[poczatek]]></category>
		<category><![CDATA[poniedzialek]]></category>
		<category><![CDATA[slider]]></category>
		<category><![CDATA[start]]></category>
		<category><![CDATA[trener]]></category>
		<category><![CDATA[trenerbiegania]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.nadystansie.pl/?p=2467</guid>
		<description><![CDATA[Poniedziałek, niby dzień jak co dzień, a jednak zwiastuje nowe wyzwania. Dla niektórych poniedziałek to początek czegoś nowego, dla innych brutalny powrót do codziennych obowiązków. Trochę przewrotnie, to właśnie tego dnia mam wolne od biegania. Nie zaczynam z przytupem, chociaż to właśnie tego dnia głowa jest pełna pomysłów. To dla mnie dzień regeneracji, jogi i [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Poniedziałek, niby dzień jak co dzień, a jednak zwiastuje nowe wyzwania. Dla niektórych poniedziałek to początek czegoś nowego, dla innych brutalny powrót do codziennych obowiązków.</p>
<p><strong>Trochę przewrotnie, to właśnie tego dnia mam wolne od biegania.</strong> Nie zaczynam z przytupem, chociaż to właśnie tego dnia głowa jest pełna pomysłów. To dla mnie dzień regeneracji, jogi i wyciszenia. Czasami pójdę popływać, ale nie traktuje mojego chlapania w basenie jako wymagającego treningu. Jeszcze nie. Za często robię sobie przerwy, a przez moją niekonsekwencję, ciągle tracę to co udało mi się wypracować. <strong>W tym dniu zbieram siły i z niecierpliwością czekam na nowy plan treningowy.</strong> Od rana odświeżam pocztę i umieram z ciekawości co będę robiła w danym tygodniu. Aktualnie za mój plan treningowy odpowiedzialny jest <span style="text-decoration: underline;"><a href="https://trenerbiegania.pl/" target="_blank">Mateusz Jasiński</a></span> – na pewno bardzo dobrze go znacie.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/08/monday_06.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2475" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/08/monday_06.jpg" alt="monday_06" width="821" height="500" /></a></p>
<p><strong>Gotowy plan treningowy</strong>, który dostaję na początku tygodnia <strong>bardzo ułatwia mi moją organizację czasu</strong>. Wiem, które jednostki mogę bez problemu zrealizować jeszcze przed pracą, chociaż potem i tak biegnę z wywalonym jęzorem, żeby się nie spóźnić. A to kawę za długo piłam, albo nadzwyczajnie w świecie nie mam w co się ubrać i na szybko trzeba coś uprasować. Wszystko jednak można jakoś poukładać, na tyle rozsądnie, że jeszcze nie wyrzucili mnie z roboty, a i na piwo wieczorem jest czas <img src="http://www.nadystansie.pl/wp-includes/images/smilies/simple-smile.png" alt=":)" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>
<p>Jak na razie nie mieści mi się w głowie pobudka przed godziną 6:00, dlatego niektóre jednostki przerzucam na po południe. Poza tym dwa razy w tygodniu (w tym raz w weekend) korzystam z bieżni, a tej nie mam na tyle blisko, żebym spokojnie mogła wykonać trening. <strong>Nie lubię pośpiechu, nie chcę robić czegoś po łebkach.</strong> Potrzebuję czasu na rozgrzewkę, schłodzenie po i gimnastykę. Rozkoszuję się tą przestrzenią, w której jestem tylko ja i moje kochane bieganie.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/08/monday_05.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2474" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/08/monday_05.jpg" alt="monday_05" width="821" height="500" /></a></p>
<p><strong>Nie wiem jak to jest u Was, ale mnie do działania najlepiej motywuje dalekobieżny cel i konkretny plan.</strong> Lubię same przygotowania, mój wkład pracy i nawet narastające zmęczenie.</p>
<p><strong>Przygotowania do dychy</strong> i samo bieganie w okresie letnim nie należą do łatwych. Objętościowo biegam znacznie mniej, początkowo obawiałam się, że nawet zbyt mało. <em>„Pamiętaj, że przygotowujesz się do dychy, a nie do maratonu”</em> powiedział Mateusz. Ciągle nie mogę się przyzwyczaić do tempa 6:00/km, gdzie podobno mam odpoczywać. Do tego czuję się nieswojo, kiedy mam aż dwa dni wolne od biegania. Zmiana jest ogromna, sama jestem ciekawa co z tego wyjdzie. Patrząc jednak w tył, robota pod maraton była wyczerpująca. Dochodziły do mnie różne opinie, nawet takie, że biegam zdecydowanie za dużo. <strong>Niepodważalne jest jednak to, że wtedy osiągnęłam mój cel, przy współpracy z trenerem!</strong> Co jeśli mój organizm potrzebuje batów?! Lubiłam tamte przygotowania i jestem niezmiennie wdzięczna za tamtą współpracę.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/08/monday_03.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2472" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/08/monday_03.jpg" alt="monday_03" width="821" height="500" /></a></p>
<p><strong>Cenię sobie wkład drugiej osoby</strong> w moje treningi, <strong>rola trenera jest bardzo odpowiedzialna</strong>. Dlatego szanuję pracę Mateusza, mimo tego, że finansowo nic mnie to nie kosztuje. Wystarczy mi świadomość, że ktoś poświęca swój cenny czas, analizuje moje treningi i zawsze odpowiada na moje pytania. Zaczęliśmy dość spokojnie, ale widzę że z tygodnia na tydzień będzie trzeba podkręcić śrubę! Dopiero się poznajemy, dlatego nie byłam wrzucona już na starcie do głębokiej wody. Dzięki tej współpracy wprowadziłam do swojego biegowego świata trochę świeżości i jestem dodatkowo zmotywowana.</p>
<p><strong>Staram się łapać dystans, zaufać i robić swoje.</strong></p>
<p>Zabawa trwa dalej, gonimy króliczka <img src="http://www.nadystansie.pl/wp-includes/images/smilies/simple-smile.png" alt=":)" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> <strong>Cel – złamanie 39 min.</strong> na dystansie 10 kilometrów! Oby przed pierwszym śniegiem! <img src="http://www.nadystansie.pl/wp-includes/images/smilies/simple-smile.png" alt=":)" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>
<p>Jeszcze tego nie czuję, ale uzbrajam się w cierpliwość.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.nadystansie.pl/zaczne-od-poniedzialku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1554</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Stres przedstartowy –  a TY o czym myślisz?</title>
		<link>http://www.nadystansie.pl/stres-przedstartowy-a-ty-o-czym-myslisz/</link>
		<comments>http://www.nadystansie.pl/stres-przedstartowy-a-ty-o-czym-myslisz/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 19 Apr 2017 20:57:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[NaDystansie]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Inne]]></category>
		<category><![CDATA[maraton]]></category>
		<category><![CDATA[nadystansie]]></category>
		<category><![CDATA[slider]]></category>
		<category><![CDATA[start]]></category>
		<category><![CDATA[stres]]></category>
		<category><![CDATA[zawody]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.nadystansie.pl/?p=2235</guid>
		<description><![CDATA[4 dni do startu w Orlen Warsaw Maraton! Poziom adrenaliny rośnie, a w głowie rodzi się milion pytań. Niemal identyczne odczucia towarzyszyły Nam przed Półmaratonem Warszawskim. W zasadzie stres pojawia się zawsze, tyle że podenerwowanie czujemy z reguły dzień przed zawodami i oczywiście w samym dniu startu. Tyle, że przy tego typu imprezach (jak ta) [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>4 dni do startu w Orlen Warsaw Maraton!</p>
<p>Poziom adrenaliny rośnie, a w głowie rodzi się milion pytań. Niemal identyczne odczucia towarzyszyły Nam przed Półmaratonem Warszawskim. W zasadzie stres pojawia się zawsze, tyle że podenerwowanie czujemy z reguły dzień przed zawodami i oczywiście w samym dniu startu. Tyle, że przy tego typu imprezach (jak ta) emocjonujemy się nawet na kilka dni przed biegiem. Maraton to maraton, jeden bieg, jedno podejście. Jeśli coś pójdzie nie tak, będzie trzeba ochłonąć, a potem po raz kolejny przejść przez okres przygotowawczy i zmierzyć się z tym dystansem w nowym sezonie. To dlatego chciałoby się, żeby było idealnie.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/owm1_03.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2238" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/owm1_03.jpg" alt="owm1_03" width="821" height="500" /></a></p>
<p><strong>Start w Niedzielę, a My od kilku dni zasypiamy i budzimy się na trasie maratonu.</strong></p>
<p>Coś tam sobie kalkulujemy, analizujemy obserwujemy swój organizm. We wtorek zrobiliśmy ostatni mocniejszy akcent przed maratonem. Teraz pozostaje tylko dopieścić organizm i skupić się na jego pełnej regeneracji.<br />
Trzeba sobie zdać sprawę, że absolutnie niczego już nie poprawimy. To co zdołaliśmy wypracować przez kilka miesięcy musi nam wystarczyć. Nie dorzucimy już nic do pieca i będzie trzeba pojechać na tym co zdołaliśmy wypocić do tej pory.</p>
<p>Lepiej nie eksperymentować i warto skupić się na sprawdzonych metodach co do planu treningowego, diety czy spędzenia wolnego czasu.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/owm1_02.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2237" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/04/owm1_02.jpg" alt="owm1_02" width="821" height="500" /></a></p>
<p><strong>A myśli krążą po głowie różne. Są te całkiem rozsądne i te zupełnie głupie. Poniżej dzielimy się swoimi maratońskimi obawami:</strong></p>
<ul>
<li>Pogoda. Jeszcze dwa tygodnie temu baliśmy się wysokiej temperatury, teraz obawiamy się opadów śniegu, niespodziewanej zamieci i mrozu! No i wiatru… do zaakceptowania jest tylko ten w plecy.</li>
<li>Dieta. Czy aby nie za dużo, a może za mało? Uważamy, żeby jeść tylko sprawdzone posiłki, zwłaszcza że oboje borykaliśmy się ostatnio z kłopotami żołądkowymi.</li>
<li>O rety! Czemu mamy takie ołowiane nogi?! Chyba lepiej kręciły się tydzień temu… a może to tylko stres?</li>
<li>Biegnę w startówkach, są lekkie i wygodne, w ogóle świetnie się ostatnio sprawdziły. Tylko czy one aby nie są już za bardzo uklepane na ten maraton?</li>
<li>Ile zabrać ze sobą żeli? Ostatnio wystarczyły mi 4, ale Adi miał chyba więcej?! Może lepiej wziąć jeden na zapas?</li>
<li>Jak się ubrać na bieg? Niby zimno, ale po 5 km to na pewno się rozgrzeję.</li>
<li>Oby tylko dało się trzymać założonego tempa. Jak polecę na początku za szybko to maraton na pewno mi tego nie wybaczy na końcówce!</li>
<li>Na rozgrzewkę weźmiemy jakieś rzeczy, które w ostatniej chwili po prostu wyrzucimy&#8230; tak zrobiliśmy rok temu.</li>
<li>Hm… to o której wstajemy? Najlepiej byłoby wyjść z domu tuż po godz. 7:00, tak żeby jeszcze znaleźć miejsce parkingowe!</li>
<li>Numer startowy, żeby tylko nie zapomnieć!</li>
<li>Z jednej strony nie możemy się doczekać, a z drugiej chcielibyśmy mieć to już za sobą.</li>
<li>Ciekawe co bym zrobiła, gdyby popsuł mi się zegarek na trasie?! To byłaby katastrofa!</li>
</ul>
<p>Po dobrze przepracowanym okresie zimowym i udanym starcie w półmaratonie, chcielibyśmy żeby TEN start, który jest naszym CELEM został osiągnięty! Nic więc dziwnego, że Orlen Warsaw Marathon wyjątkowo zaprząta nam nasze głowy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.nadystansie.pl/stres-przedstartowy-a-ty-o-czym-myslisz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1029</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Aga na dystansie 34. Biegu Chomiczówki</title>
		<link>http://www.nadystansie.pl/aga-na-dystansie-34-biegu-chomiczowki/</link>
		<comments>http://www.nadystansie.pl/aga-na-dystansie-34-biegu-chomiczowki/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 22 Jan 2017 20:38:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[NaDystansie]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Starty]]></category>
		<category><![CDATA[bieg chomiczówki]]></category>
		<category><![CDATA[chomiczowka]]></category>
		<category><![CDATA[nadystansie]]></category>
		<category><![CDATA[slider]]></category>
		<category><![CDATA[start]]></category>
		<category><![CDATA[warszawa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.nadystansie.pl/?p=1976</guid>
		<description><![CDATA[W sumie 34. Bieg Chomiczówki w ogóle, ale dla mnie dopiero trzeci udział w tej imprezie. Każdy z tych biegów był zupełnie inny i to nie tylko ze względu na osiągnięte rezultaty końcowe. Nieustannie uczę się jak biegać, jak rozłożyć siły i jak ocenić, że dane tempo będzie tym idealnym. W każdym kolejnym roku moja [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W sumie 34. Bieg Chomiczówki w ogóle, ale dla mnie dopiero trzeci udział w tej imprezie.</strong> Każdy z tych biegów był zupełnie inny i to nie tylko ze względu na osiągnięte rezultaty końcowe. Nieustannie uczę się jak biegać, jak rozłożyć siły i jak ocenić, że dane tempo będzie tym idealnym. W każdym kolejnym roku moja świadomość biegania i rozumienia długich dystansów jest lepsza, ale nadal się uczę. Ogromną sztuką jest wyczucie swojego organizmu, sprawdzenie, na co aktualnie mogę sobie pozwolić. Faktem jest, że mam osobę, która potrafi idealnie ocenić moje możliwości po zrealizowanych treningach, ale ja jestem tylko człowiekiem, którego nie da się wzorcowo zaprogramować. Trener zawsze służy pomocną dłonią, ale na trasie jestem tylko ja i dystans, który mam do pokonania.</p>
<p>Jest wiele czynników, które mają bezpośredni lub pośredni wpływ na to jak biega mi się danego dnia. Staram się wychwycić, co obniżyło moją dyspozycję, lub co wpłynęło na nią pozytywnie. Niektórych reakcji mojego organizmu nie da się wytłumaczyć. Bywa, że coś kompletnie zawalę, a są też momenty, w których biegam powyżej oczekiwań.<br />
<strong>Popatrzcie sami jaki skok milowy zrobiłam pomiędzy rokiem 2015, a 2016. Za to wynik z ubiegłego roku do 2017 różni się zaledwie o 15 sekund!</strong></p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/01/chomiczowka17_02.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1979" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/01/chomiczowka17_02.jpg" alt="chomiczowka17_02" width="821" height="500" /></a></p>
<p><strong>2015</strong><br />
5km &#8211; 20:35<br />
ok 30’ przerwy<br />
15km – 1:10:51</p>
<p><strong>2016</strong><br />
15km – 1:02:43</p>
<p><strong> 2017</strong><br />
15km &#8211; 1:02:28</p>
<p><strong>Skupiam się jednak nad tym, co jest tu i teraz,</strong> bo to ten sezon interesuje mnie najbardziej! Poprawa od zeszłego roku jest niewielka. Do tego komfort samego biegu pozostawiał wiele do życzenia. Nie do końca jestem zadowolona z tego biegu, źle go rozegrałam, ale do tematu podeszłam bardzo ambitnie. Miało być szybciej niż w zeszłym roku i było, ale nie o taki wynik mi chodziło.To miało być coś więcej niż urwanie kilkunastu sekund na dystansie 15km!<br />
Prawda jest jednak taka, że od początku coś mi nie grało. Już na samej rozgrzewce, ba! Nawet dzień wcześniej czułam, że moje nogi są ciężkie. Zupełnie nie moje, bez lekkości, którą miałam w poprzedni weekend. Tłumaczyłam to sobie stresem. Być może to też efekt zmęczenia z poprzedniego weekendu i trzech startów dzień po dniu?! (o tym możecie przeczytać <span style="text-decoration: underline;"><strong><a href="http://www.nadystansie.pl/trzy-starty-w-trzy-dni-vs-siarczysty-mroz-podsumowanie/">TU</a></strong></span>) Do pieca dołożyłam jeszcze w środę, dość wymagającym treningiem, z którego byłam naprawdę bardzo zadowolona.</p>
<p><strong>Stojąc na linii startu zdałam sobie sprawę, że ostatnią imprezą jaką zaliczyłam na asfalcie był maraton w kwietniu!</strong> Do tego, najdłuższym dystansem na płaskim terenie był City Trial, a to tylko 5km!</p>
<p>Planowałam zacząć po 4:05/km, ale bałam się, że to może być dla mnie za szybko. Mimo tego, zaryzykowałam. Długo nie musiałam czekać, okazało się, że zawaliłam już na pierwszym kilometrze &#8211; zegarek wybił 3:59/km.Drugi kilometr był już spokojniejszy, a po pierwszej pętli czyli na 5km miałam dokładnie 20 min. 31 sek. co daje średnie tempo 4:06/km. Wydawałoby się, że przyzwoicie. Tyle, że 6 kilometr totalnie skopałam, to był jeden z wolniejszych odcinków, w tempie 4:18/km! Patrząc na poszczególne kilometry wyraźnie widać jak walczyłam o te 4:05/km, niestety bardzo nieudolnie. Nie potrzebnie zrywałam się do szybszego biegu, żeby potem łapać siły.. Mój błąd. No i te cholerne uda, które już dawno nie pracowały tak odrętwiale. Za to oddech super! Jakbym od pasa w górę w ogóle się nie męczyła <img src="http://www.nadystansie.pl/wp-includes/images/smilies/simple-smile.png" alt=":)" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/01/chomiczowka17_03.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1980" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/01/chomiczowka17_03.jpg" alt="chomiczowka17_03" width="821" height="500" /></a></p>
<p><strong>Dystans 15 km nieustannie dzieliłam sobie na etapy,</strong> wiem że organizatorzy zadbali o to z góry, ale ja musiałam sobie pociąć w swojej głowie całą trasę na kawałki. To jak kolejne odcinki na treningu tempowym, tyle że przerw w truchcie brakowało.. <img src="http://www.nadystansie.pl/wp-includes/images/smilies/simple-smile.png" alt=":)" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>
<p><strong>Na 10km zameldowałam się z czasem 41 min. 31 sek.</strong> Co daje średnie tempo 4:09/km. Byłam już pewna, że słabnę. <em>„O cholera, żebym tylko to utrzymała”</em> – pomyślałam. Uda tak mnie bolały, że nie miałam już kompletnie wyczucia w jakim tempie biegnę. Nie znoszę spoglądać ciągle na zegarek, w sumie stwierdziłam że nie ma to najmniejszego sensu. Ostatnia piątka była walką o przetrwanie.</p>
<p><strong>Przyznaję, że miałam okropne myśli, do których lepiej nie dopuszczać.</strong> <em>„ A może powinnam zrobić szybkie 10km treningowo i olać sprawę?!”</em> O nie!, od razu przypomniałam sobie <a href="http://www.nadystansie.pl/czy-porazka-jest-dobra-nauka/">bieg w Raszynie</a>, gdzie zeszłam z trasy i nie ukończyłam biegu. Nie ma mowy – nie mogłam tego powtórzyć!, za długo przeżywałam DNF na liście z wynikami przy moim nazwisku.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/01/chomiczowka17_04.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1981" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2017/01/chomiczowka17_04.jpg" alt="chomiczowka17_04" width="821" height="500" /></a></p>
<p><strong>I tak na oparach doczłapałam się do mety</strong>, bo tak właśnie się czułam na ostatniej pętelce. Nie wiedziałam nawet czy ja w ogóle podnoszę kolana do góry?! Do tego nawet nie miałam siły na szybki finisz, choć ostatni kilometr na szczęście wypadł całkiem przyzwoicie. Jakby tego było mało, na końcowych metrach zrobiło się bardzo tłoczno. Według mnie metoda podziału na strefy, które starują w odstępach czasowych, jedna po drugiej to kiepski pomysł. Zwłaszcza jak trasa biegu liczy sobie trzy pętelki. Znacznie lepiej wyprzedza się rozciągniętą stawkę, niż cały tłum wolniejszych biegaczy.</p>
<p>Minął tydzień od Biegu Chomiczówki, a ja mam wrażenie, że ten bieg dał mi porządnie w kość! Przynajmniej wiem, że niedzielny występ nie był kwestią mojego nastawienia i dałam z siebie wszystko. Faktycznie coś w tych nogach siedzi i tak łatwo nie odpuszcza. Czuję się dokładnie tak samo jak podczas <span style="text-decoration: underline;"><strong><a href="http://www.nadystansie.pl/kazdy-bieg-jest-inny/" target="_blank">Grójeckiej Dychy</a></strong></span>, kiedy z uporem maniaka walczyłam o złamanie 40min na 10km, a na linię mety wbiegłam z czasem 40min 4sek. Trzy dni dochodziłam do siebie.</p>
<p>Tym razem nie walczyłam o złote jajo i ze spokojem wracam do dalszych treningów. Bieg Chomiczówki to tylko punkt odniesienia, a nie start docelowy.<br />
<span style="font-size: 14pt;"><strong>Ważne, żeby było ZDROWO!</strong></span></p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.nadystansie.pl/aga-na-dystansie-34-biegu-chomiczowki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>552</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Podsumowanie – Styczeń 2016</title>
		<link>http://www.nadystansie.pl/podsumowanie-styczen-2016/</link>
		<comments>http://www.nadystansie.pl/podsumowanie-styczen-2016/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 07 Feb 2016 23:08:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[NaDystansie]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Inne]]></category>
		<category><![CDATA[bieganie]]></category>
		<category><![CDATA[nadystansie]]></category>
		<category><![CDATA[podsumowania]]></category>
		<category><![CDATA[start]]></category>
		<category><![CDATA[treningi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.nadystansie.pl/?p=1352</guid>
		<description><![CDATA[W ramach analizy naszych treningów, postanowiliśmy pokusić się o regularne podsumowanie każdego przepracowanego miesiąca. Dzięki temu Wy będziecie mieli szansę poznać nas trochę bliżej od strony treningów, a My będziemy mieli obraz tego co udało nam się zrealizować w danym miesiącu. Poza tym, taki zapis da nam szansę w przyszłości porównać na jakim etapie przygotowań [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>W ramach analizy naszych treningów, postanowiliśmy pokusić się o regularne podsumowanie każdego przepracowanego miesiąca. Dzięki temu Wy będziecie mieli szansę poznać nas trochę bliżej od strony treningów, a My będziemy mieli obraz tego co udało nam się zrealizować w danym miesiącu. Poza tym, taki zapis da nam szansę w przyszłości porównać na jakim etapie przygotowań byliśmy w danym momencie.</p>
<p>Tak naprawdę, idealnym rozwiązaniem byłby DZIENNICZEK TRENINGOWY &#8211; ale do tego jeszcze nie dojrzeliśmy! Jako zawodniczka klubu RKS SKRA Warszawa (który niestety, obecnie popadł w ruinie…), do moich obowiązków należało m.in. prowadzenie właśnie takiego dzienniczka. To był swego rodzaju codzienny raport dla trenera, do którego w każdej chwili można było zajrzeć.Teraz wszystko załatwia Internet. W tamtych czasach, choć brzmi to trochę jakbym była sędziwą staruszką, nie korzystaliśmy z żadnych aplikacji ani zegarków z GPS-em. Wtedy, trzeba było spisać w zwykłym zeszycie, wszystko to co zostało zrealizowane na treningu, łącznie z konkretnymi odcinkami, czasami, ćwiczeniami, powtórzeniami, itp. Dodatkowo istotną informacją była notatka dotycząca pogody oraz samopoczucia. Teraz większość tych informacji z automatu zapisuje sportowy zegarek, a my tylko przerzucamy te dane bezpośrednio na komputer.Obecnie cała ta technologia trochę nas rozleniwia, co jednak nie oznacza, że nie korzystamy z chęcią z jej dóbr.</p>
<p>Liczymy, że takie comiesięczne podsumowania wejdą nam w nawyk!</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/02/podsumowanie01_04.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1358" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/02/podsumowanie01_04.jpg" alt="podsumowanie01_04" width="821" height="500" /></a></p>
<p><em><strong>[Aga]</strong></em></p>
<p><strong>Kilometraż: 403km</strong></p>
<p>To był bardzo pracowity miesiąc. Patrząc na ilość przebiegniętych kilometrów odwaliłam kawał dobrej roboty. Oczywiście nie liczy się ilość, a jakość treningów, dlatego zapewniam Was, że nie są to tylko puste kilometry.Za tymi kilometrami kryją się długie spokojne wybiegania, biegi z narastającą prędkością, siła biegowa, tempo, interwały. Objętość nie jest przypadkowa, bo w końcu trzeba się porządnie przygotować do wiosennego maratonu oraz Biegu Rzeźnika.</p>
<p>Zrealizowałam, niemal wszystkie zaplanowane jednostki treningowe, z czego jestem bardzo zadowolona. Niestety ostatnie 3 dni stycznia okazały się trochę pechowe. Przyplątała się do mnie mała, mam nadzieję, niegroźna kontuzja. Odpuściłam bieganie, na rzecz basenu, cały czas monitoruje to co dzieje się z moim organizmem, dlatego już od początku lutego asekuracyjnie truchtałam na bieżni elektrycznej, a swoją uwagę skupiłam raczej na ćwiczeniach wzmacniających.</p>
<p>Powoli się rozkręcam, ale jeszcze trudno powiedzieć, żebym weszła na pełne obroty. Pocieszam się, jednak, że jeszcze rok temu, o tej porze tempo 4:20/km było dla mnie zawrotne. Dla porównania, w chwili obecnej nie do końca jestem zadowolona z tempa 4:10 &#8211; 4:00/km, na krótkich odcinakach. Cierpliwie robię to co do mnie należy i zobaczymy co uda mi się wypracować.</p>
<p>W styczniu kilkakrotnie przywitałam wschód słońca i mogłam obserwować jak miasto budzi się do życia. Po treningu zaliczyłam kilka drzemek w komunikacji miejskiej, a w pracy ratowałam się mocną kawą. Muszę przyznać, że treningi, które zazwyczaj realizuję rano, odbijają się zmęczeniem w ciągu dnia. Brakuje mi regeneracji tuż po treningu, bo po prostu nie mam na to czasu. Może lepszym rozwiązaniem byłoby bieganie wieczorem?! Niestety w moim przypadku najwcześniej wychodziłabym z domu dopiero po godz.21. Tymczasem po pracy co najmniej 2-3 razy w tygodniu pędzę na basen – ale to temat na oddzielny wpis!</p>
<p>W całym styczniowym cyklu zaliczyłam jeden trening na bieżni elektrycznej. To była bardzo dobra alternatywa, żeby uchronić się przed deszczem i ślizgawicą &#8211; tego dnia, wszyscy mieli okazję zaliczyć taniec na lodzie! Plusem tego treningu było moje bezpieczeństwo i możliwość pobiegania „na krótko”. Niestety trochę się wynudziłam, dlatego planując kolejne spokojne bieganie na siłowni, obowiązkowo zabieram ze sobą mój zestaw angielskich słówek.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/02/podsumowanie01_05.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1359" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/02/podsumowanie01_05.jpg" alt="podsumowanie01_05" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Warunki pogodowe w styczniu bywały dość wymagające, jak na zimę przystało. Liczę na to, że siarczysty mróz i zalegający śnieg, który do tej pory mnie spowalniał, w rezultacie tylko mnie wzmocnił.</p>
<p><strong>STARTY:</strong></p>
<ul>
<li><strong>Bieg Chomiczówki</strong> na dystansie 15 km, ukończony z czasem 1:02:43. Bardzo udany start, wyjątkowo swobodny bieg, ale o tym możecie przeczytać bezpośrednio w <span style="text-decoration: underline;"><a href="http://www.nadystansie.pl/relacja-z-xxxiii-biegu-chomiczowki/" target="_blank">relacji z biegu</a></span>.</li>
<li><strong>CityTrail #4</strong> na dystansie 5 km, ukończony z czasem 20:27. Ten bieg, choć w zimowych warunkach, nie do końca mnie satysfakcjonuje, ale ja chyba nie potrafię biegać piątek. W zeszłym roku, byłam wstanie przebiec taki odcinek treningowo w czasie ok. <strong>19:30</strong> – a to jednak spora różnica.</li>
</ul>
<p>Trochę szkoda, że nie udało nam się wziąć udziału w zaplanowanym cyklu Biegów Górskich w Falenicy. Mam jednak nadzieję, że nadrobimy zaległości w lutym. Poza tym, w Wieliszewskim Crossingu zaistniałam tylko jako kibic i fotograf, <span style="text-decoration: underline;"><a href="https://plus.google.com/photos/118314852175542667530/album/6246066929932776049" target="_blank">zapraszam do galerii</a></span>.</p>
<p>Styczeń żegnam mieszanymi uczuciami &#8211; a wszystko przez te głupie banalne trzy dni! Mimo, wszystko ufam, że luty nie przyniesie żadnych niemiłych niespodzianek.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/02/podsumowanie01_02.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1356" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/02/podsumowanie01_02.jpg" alt="podsumowanie01_02" width="821" height="500" /></a></p>
<p><em><strong>[Adi]</strong></em></p>
<p><strong>Kilometraż: 374 km</strong></p>
<p>Rok temu o tej porze ilość przebiegniętych kilometrów w miesiącu była znacznie niższa, a i intensywność treningów zdecydowanie mniejsza. Moje biegowe plany i marzenia również odbiegały od tego co teraz powoli klaruje się w mojej głowie. Jestem w pełni świadomy, że bez dobrego, różnorodnego treningu nie da się biegać lepiej i szybciej. Dlatego też plan startowy w tym roku będzie trochę bardziej okrojony i jeżeli jakiś start nie będzie się wpisywał w plan, to najzwyczajniej w świecie z niego zrezygnujemy. Podobnie sprawa wygląda z triathlonem – owszem wystartuję w jednej, może dwóch imprezach, ale tylko dlatego, że chciałbym nabrać doświadczenia w tej dyscyplinie – na ściganie się przyjdzie czas. Bieganie i start w maratonie oraz Biegu Rzeźnika będą numerem jeden.</p>
<p>A jak wyglądał mój styczeń? Były lepsze i gorsze dni – zrealizowałem 24 z 31 dni treningowych. Niektóre pozostały puste ze względu na inne obowiązki. Wyszedłem z założenia, że o ile wybieganie mogę opuścić, o tyle trening tempowy czy podbiegi muszę wykonać, bo te dwie jednostki treningowe poprawiają moje umiejętności. Jest jeszcze jeden powód, podczas treningu tempowego pracuję nad wydolnością, która nieustannie mnie dręczy przy większej intensywności.Pocieszające jest to, że jeszcze rok temu nie byłem w stanie biec szybciej niż 4:00/km, a obecnie podczas treningów na bieżni rozwijam znacznie większe prędkości na odcinkach o zróżnicowanej długości.</p>
<p>Styczeń był także miesiącem, w którym zacząłem częściej biegać w towarzystwie innych biegaczy z Tarchomina. Dłuższe wybiegania, a nawet podbiegi fajnie łączyć z luźnymi rozmowami i wymianą zdań na różne nawet nie biegowe tematy.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/02/podsumowanie01_03.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1357" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/02/podsumowanie01_03.jpg" alt="podsumowanie01_03" width="821" height="500" /></a></p>
<p><strong>STARTY:</strong></p>
<ul>
<li><strong>Bieg Chomiczówki</strong> na dystansie 15 km, ukończony z czasem <strong>00:59:09</strong>. Bieg z narastającą prędkością według założeń. Czas satysfakcjonujący choć mały niedosyt został, bo gdzieś tam z tyłu głowy czułem, że mogłem trochę szybciej;</li>
<li><strong>CityTrail #4</strong> na dystansie 5 km, ukończony z czasem <strong>18:28</strong>. Warunki świetne, a nowe startówki do trail’u Reeboka idealnie się sprawdziły, dając dobrą przyczepność.</li>
<li><strong>Wieliszewski Crossing</strong> na dystansie 8km, ukończony z czasem <strong>30:03</strong> na <strong>3. miejscu</strong> w kategorii M31-40 i 9. miejscu open. Od samego początku pobiegłem mocno, wiedząc, że nogi mam mocne i jedynie wydolność może mnie odciąć. Dałem z siebie wszystko i to wszystko dało mi wielką satysfakcję.</li>
</ul>
<p>Co dalej? Mam świadomość, że nie tylko bieganie jest ważne, ale i wzmacnianie innych partii ciała, dlatego zaczynam w lutym wplatać ćwiczenia wzmacniające. Oprócz tego wracam na basen bo jeszcze trochę i Aga na dobre zaprzyjaźni się z moimi okularkami <img src="http://s.w.org/images/core/emoji/72x72/1f61b.png" alt="😛" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.nadystansie.pl/podsumowanie-styczen-2016/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>999</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Relacja z XXXIII Biegu Chomiczówki</title>
		<link>http://www.nadystansie.pl/relacja-z-xxxiii-biegu-chomiczowki/</link>
		<comments>http://www.nadystansie.pl/relacja-z-xxxiii-biegu-chomiczowki/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 19 Jan 2016 07:05:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[NaDystansie]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Starty]]></category>
		<category><![CDATA[12tri.pl]]></category>
		<category><![CDATA[bieg chomiczówki]]></category>
		<category><![CDATA[nadystansie]]></category>
		<category><![CDATA[pakiet startowy]]></category>
		<category><![CDATA[start]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.nadystansie.pl/?p=1325</guid>
		<description><![CDATA[Bieg Chomiczówki cieszy się ogromną popularnością, to impreza która z roku na rok zyskuje sobie nowych fanów. Dla wielu biegaczy Chomiczówka stała się już niemal rytuałem i wieloletnią tradycją. Bez względu na pogodę, która bywa w tym okresie bardzo kapryśna, na linii startu możemy spotkać biegaczy o różnym stopniu wytrenowania. My wystartowaliśmy na Bielanach już, [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Bieg Chomiczówki cieszy się ogromną popularnością, to impreza która z roku na rok zyskuje sobie nowych fanów. Dla wielu biegaczy Chomiczówka stała się już niemal rytuałem i wieloletnią tradycją. Bez względu na pogodę, która bywa w tym okresie bardzo kapryśna, na linii startu możemy spotkać biegaczy o różnym stopniu wytrenowania. My wystartowaliśmy na Bielanach już, a właściwie to DOPIERO, po raz drugi. Tym razem jednak zdecydowaliśmy się tylko na jeden dystans – 15km.</p>
<p><strong>Po co startować w okresie przygotowawczym?</strong></p>
<p>Dla nas, impreza stanowiła idealną okazją do sprawdzenia naszej aktualnej formy. Osiągnięty wynik, jest pewnego rodzaju wskaźnikiem na co powinniśmy jeszcze zwrócić uwagę. Udział w takich zawodach, stanowi również okazję do zrealizowania często wymagającego treningu tempowego. W utrzymaniu odpowiedniej prędkości wspomaga podwyższony poziom adrenaliny, mobilizująca obecność innych biegaczy oraz chęć rywalizacji. Co roku, w swoich biegowych planach można uwzględnić udział w biegu na 5 lub 15km. Niektórzy spróbowali sił na obu dystansach, jednak zazwyczaj tylko jeden z nich był kluczowym akcentem. Byli i tacy, którzy po prostu świetnie się bawili i właśnie taki pomysł mieli na aktywną niedzielę!</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/01/chomiczowka_04.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1330" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/01/chomiczowka_04.jpg" alt="chomiczowka_04" width="821" height="500" /></a></p>
<p><strong>Nikt nie jest doskonały, a My mamy nauczkę!</strong></p>
<p>Tym razem popełniliśmy jeden bardzo podstawowy błąd. Trochę naiwnie, odbiór pakietów zostawiliśmy na ostatnią chwilę. Według regulaminu, biuro zawodów w dniu startu miało być czynne do godz. 10, tymczasem jeszcze o 9:50 szukaliśmy miejsca parkingowego. Na szczęście niemal rzutem na taśmę udało nam się przejechać ulice, które zostały zamknięte ze względu na zaplanowany start biegu na dystansie 5km. W ciągu pięciu minut, zdyszani wbiegliśmy do biura zawodów, a tam?! Tłumy… Gigantyczna kolejka! W pierwszej chwili mieliśmy nadzieję, że ten sznur ludzi dzielnie czeka do toalety. Niestety, nie tylko my zostawiliśmy odbiór numeru startowego do ostatniego momentu… Śmialiśmy się, że jak tak dalej pójdzie nie mamy szans na udział w biegu, ale za to będziemy pierwsi, którzy zapiszą się na 2017 rok. Odstaliśmy jednak swoje i dopiero po 30 min, mogliśmy popędzić na rozgrzewkę!</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/01/chomiczowka_07.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1334" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/01/chomiczowka_07.jpg" alt="chomiczowka_07" width="821" height="500" /></a></p>
<p><strong>3,2,1, START…</strong></p>
<p><strong><em>[Aga]</em></strong></p>
<p>Adi tradycyjnie popędził swoim tempem, ja zgodnie z planem zdałam się na trenera, którego nie odstąpiłam ani na krok. Nawet mój zegarek trochę się rozleniwił i dopiero po 1,2km zorientowałam się, że w ogóle się nie włączył. Na tym odcinku usłyszałam od znajomego „Biegaj Aga, ale rozsądnie…”. Wtedy pomyślałam, że „mój ROZSĄDEK” biegnie o bok mnie i mogę biec nawet bez zegarka. Bałam się jedynie, że założone tempo 4:10/km może okazać się dla mnie zbyt szybkie. Nawet na treningach bywało, że z taką prędkością pokonywałam maksymalnie odcinki od 3 do 5km. Zaufałam trenerowi i opłacało się, nie pamiętam kiedy ostatnio biegło mi się z taką lekkością. Każda kolejna pętelka, mimo licznych zakrętów, progów zwalniających i błota, nie sprawiała mi żadnego problemu. Dodatkowo, cieszył mnie doping, który był wyjątkowo skupiony w okolicach mety. Podobało mi się, że te okrzyki były skierowane personalnie do mnie! To jest dopiero MOC! Dziękuję! Linię mety przekroczyłam jako <strong>9 kobieta</strong>, z czasem <strong>1:02:34</strong> i czułam się rewelacyjnie. To był bardzo udany bieg.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/01/chomiczowka_06.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1335" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/01/chomiczowka_06.jpg" alt="chomiczowka_06" width="821" height="500" /></a></p>
<p><strong><em>[Adi]</em></strong></p>
<p>Mając w pamięci problemy z przeciśnięciem się na pierwszych kilku zakrętach z poprzedniego roku, postanowiłem od samego początku powalczyć o dobrą pozycję by utrzymać równe tempo biegu. Całkiem dobrze to wyszło i już po kilkuset metrach mogłem skupić się na wyrównaniu oddechu i pilnowaniu tętna, które z każdym kilometrem rosło. Pierwsze okrążenie przebiegłem w miarę równo i powoli zacząłem przyspieszać, a przynajmniej tak mi się wydawało, bo po sprawdzeniu wyników okazało się, że drugie kółko pobiegłem tylko 6s szybciej. Niestety mniejsze i większe zakręty zaburzały rytm biegu, ale za to kibice dodawali siły &#8211; a słysząc za plecami doping od Krystiana, nogi same parły do przodu. Powoli mijałem kolejnych biegaczy. Niektórzy nawet podejmowali walkę i przez jakiś czas słyszałem ich oddech na plecach. Ja natomiast wyznaczałem sobie kolejne ruchome punkty &#8211; cele, które chciałem dogonić. Jedną z takich osób był Tomek z naszego klubu 12tr.pl, który zostawił mnie w tyle już po 2km i niestety nie dał się wyprzedzić, trzymając do samego końca mocne tempo.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/01/chomiczowka_03.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1329" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/01/chomiczowka_03.jpg" alt="chomiczowka_03" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Ostatnie 5km przebiegłem w 19min, finiszując w sposób jaki uwielbiam, czyli ile fabryka dała na ostatnich 100-200m. Zryw na ostatniej prostej pozwolił mi wyprzedzić tuż przed linią mety jeszcze 4 zawodników. W pełni usatysfakcjonowany wracam do codziennych treningów, a czas <strong>59:09</strong> zapisuję na swojej liście życiówek!</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/01/chomiczowka_05.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1331" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/01/chomiczowka_05.jpg" alt="chomiczowka_05" width="821" height="500" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.nadystansie.pl/relacja-z-xxxiii-biegu-chomiczowki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1202</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Samsung Irena Women`s Run [wideo]</title>
		<link>http://www.nadystansie.pl/samsung-irena-womens-run-wideo/</link>
		<comments>http://www.nadystansie.pl/samsung-irena-womens-run-wideo/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 01 Dec 2015 19:25:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[NaDystansie]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Starty]]></category>
		<category><![CDATA[Wideo]]></category>
		<category><![CDATA[10km]]></category>
		<category><![CDATA[nadystansie]]></category>
		<category><![CDATA[samsung]]></category>
		<category><![CDATA[start]]></category>
		<category><![CDATA[zawody]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.nadystansie.pl/?p=1275</guid>
		<description><![CDATA[&#160;]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>&nbsp;</p>
<div  class='avia-video avia-video-16-9  '  itemprop="video" itemtype="https://schema.org/VideoObject" ><div class='avia-iframe-wrap'><iframe width="1500" height="844" src="https://www.youtube.com/embed/hloJ5uTQvaM?feature=oembed" frameborder="0" allowfullscreen></iframe></div></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.nadystansie.pl/samsung-irena-womens-run-wideo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1186</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Relacja z I Ostrowskiego Biegu Wolności i Solidarności</title>
		<link>http://www.nadystansie.pl/relacja-z-i-ostrowskiego-biegu-wolnosci-i-solidarnosci/</link>
		<comments>http://www.nadystansie.pl/relacja-z-i-ostrowskiego-biegu-wolnosci-i-solidarnosci/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 10 Nov 2015 08:00:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[NaDystansie]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Starty]]></category>
		<category><![CDATA[2miejsce]]></category>
		<category><![CDATA[bieg]]></category>
		<category><![CDATA[nadystansie]]></category>
		<category><![CDATA[podium]]></category>
		<category><![CDATA[start]]></category>
		<category><![CDATA[życiówka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.nadystansie.pl/?p=1163</guid>
		<description><![CDATA[Udział w biegu na dystansie 10 km w Ostrowi Mazowieckiej tak na prawdę, nie był zaplanowany. Pomysł wyjazdu pojawił się nie wcześniej niż tydzień temu, ale na tyle wcześnie żeby odpowiednio wpleść go w plan treningowy. Po Serockiej Dyszce braliśmy pod uwagę jedynie Bieg Niepodległości, 11 listopada w Warszawie. Początkowo mieliśmy nawet małe wątpliwości, czy [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Udział w biegu na dystansie 10 km w Ostrowi Mazowieckiej tak na prawdę, nie był zaplanowany. Pomysł wyjazdu pojawił się nie wcześniej niż tydzień temu, ale na tyle wcześnie żeby odpowiednio wpleść go w plan treningowy. Po <span style="text-decoration: underline;"><a href="http://www.nadystansie.pl/dycha-dyszce-nie-rowna-czyli-jak-biega-sie-w-serocku/" target="_blank">Serockiej Dyszce</a></span> braliśmy pod uwagę jedynie Bieg Niepodległości, 11 listopada w Warszawie. Początkowo mieliśmy nawet małe wątpliwości, czy uczestnictwo w dodatkowym biegu nie odbije się negatywnie podczas imprezy, która będzie zamykała nasz sezon jesienny. Dostaliśmy jednak zielone światło od naszego trenera i stwierdziliśmy, że będziemy się po prostu dobrze bawić.</p>
<p>Dodatkowym argumentem przemawiającym za startem, była chęć uczestnictwa w tym wydarzeniu ze względu na jednego z organizatorów &#8211; Andrzeja Wardaszkę, którego poznaliśmy podczas obozu w Zakopanem. Poza tym dobrze odkrywać nowe miejsca i to w całkiem niedalekiej odległości od stolicy. I tak niewiele myśląc wspólnie z naszym trenerem punktualnie o godz. 8:00 ruszyliśmy w kierunku Ostrowi Mazowieckiej! Jeszcze o poranku, pogoda zapowiadała się fantastyczna, a po nocnej ulewie niemal nie było już ani śladu.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2015/11/ostrow_02.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1170" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2015/11/ostrow_02.jpg" alt="ostrow_02" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Na miejsce dotarliśmy z dużym zapasem czasu, co zdecydowanie zwiększa u mnie poczucie komfortu. Dzięki temu bez pośpiechu mogliśmy się przebrać, przygotować do biegu i poświęcić wystarczającą ilość czasu na rozgrzewkę. Adi mógł spełnić się również jako fotograf. Start biegu zaplanowany był na godz. 11:00, a my ok. godz. 9:30 mieliśmy już odebrane pakiety.</p>
<p>Zadziwiająco tego dnia to nie ja stresowałam się najbardziej. Cały czas tłumaczyłam sobie, że przecież pobiegnę na miarę swoich możliwości, a moja dyspozycja tego dnia sama podyktuje mi tempo. Z każdą minutą, która dzieliła nas od biegu, wyjątkowo to Adi był coraz bardziej poddenerwowany. Martwił się, że w ostatnim czasie zmuszony był odpuścić kilka jednostek treningowych. Miał poczucie, że brak realizacji planu treningowego, oraz towarzyszące przemęczenie odbije się na samopoczuciu podczas biegu oraz na samym rezultacie. Tradycyjnie ostoją spokoju był nasz trener.</p>
<p>Kiedy staliśmy na linii startu, dokładnie wiedzieliśmy, która z kobiet stanie na najwyższym stopniu podium. Bez wątpienia Anna Szyszka (z rekordem 35:08/10km oraz fantastycznym debiutem w tegorocznym maratonie z czasem 2:37:47) była tego dnia bezkonkurencyjna. Ja mogłam jedynie starać się o pozycję w pierwszej trójce. Ania ruszyła do przodu w takim tempie, że nawet przez chwilę nie przyszło mi do głowy, żeby ją gonić. Ta dziewczyna jest poza moim zasięgiem i tego właśnie jej zazdroszczę, ale też mocno kibicuje i podziwiam.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2015/11/ostrow_03.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1171" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2015/11/ostrow_03.jpg" alt="ostrow_03" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Początkowy etap trasy stanowiła droga asfaltowa, to był jednak dość krótki odcinek. Według oznaczeń, pierwszy kilometr przebiegłam w dramatycznie wolny tempie, bo zaledwie w czasie 4min. 35sek. Adi, który jeszcze wtedy był całkiem niedaleko mnie odnotował tempo 4:20/km. Oboje trochę się przeraziliśmy, czyżby forma spadła aż tak diametralnie?! Ostatecznie doszliśmy do wniosku (już po biegu), że oznaczenia poszczególnych kilometrów nie do końca były precyzyjne. Kolejnym etapem był bieg po szutrze, drogą prowadzącą przez las. Powierzchnia składająca się z małych, drobnych kamyków była szczególnie dokuczliwa podczas wyprzedzania innych zawodników. Kamyki usilnie wbijały się w podeszwę. Jedynym ratunkiem był bieg po ubitych koleinach, powstałych od kół przejeżdżających samochodów.</p>
<p>Dodatkowym, i tak naprawdę głównym rywalem na trasie był silny i porywisty wiatr. Aura wyjątkowo dała o sobie znać w okolicach 5km, kiedy ponownie wybiegliśmy na asfalt. Niestety nie było mowy o schowaniu się za plecy innego biegacza. Stawka rozciągnęła się na tyle, że niemal wszyscy musieli zderzyć się z silnymi podmuchami sam na sam. Bez względu na pogodę, trzeba przyznać, że cała trasa była bardzo malownicza. Las, drzewa i jesienne liście sprawiały, że można było w trudnych chwilach choć na chwilę skupić uwagę na pięknych widokach. Mi to pomaga!</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2015/11/ostrow_04.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1172" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2015/11/ostrow_04.jpg" alt="ostrow_04" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Adi ruszył swoim tempem, pilnując się żeby nie pobiec za szybko na początku. Ten pierwszy kilometr trochę go zmylił, dlatego zaczął przyśpieszać. Biegnąc z lesie minął grupę biegaczy, po czym usłyszał za plecami: &#8222;<em>ej miało nie być szybko</em>&#8222;. Pomyślał wtedy, że przecież to nie jest szybko, wyrównał tempo i dalej biegł swoje. Szło mu całkiem nieźle, aż do 6km. Niestety on również nie był w stanie uchronić się przed wiatrem. Opór powietrza skutecznie go blokował, więc o przyśpieszaniu nie było mowy. Drugą połowę pobiegł zaledwie 3s szybciej i to chyba tylko dzięki mocniejszej końcówce. Linie mety przekroczył po <strong>38min. i 7sek.</strong>, tym samym poprawiając swoją życiówkę o 21sek.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2015/11/ostrow_05.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1177" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2015/11/ostrow_05.jpg" alt="ostrow_05" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Moim głównym problemem, jest chyba jednak brak wiary we własne siły. Boje się tempa, które pozwoli mi złamać 40min/10km. Zaczęłam dość spokojnie, a mimo dokuczliwego wiatru druga cześć dystansu okazała się znacznie szybsza. Jest więc nadzieja na to, że te pokłady siły gdzieś tam we mnie tkwią. Najwięcej straciłam na 5km. Po tym odcinku udało mi się biec w miarę płynnie, ale tę płynność stale zaburzało wirujące powietrza. Możecie wierzyć lub nie, ale momentami miałam wrażenie, że ktoś odpycha mnie do tyłu. Kiedy wbiegłam na ostatnią prostą zobaczyłam Adiego, to on nakręcił mnie na szybki finisz i biegł razem ze mną ostatnie 200m do mety &#8211; ja cieszyłam się już drugim miejscem i założyłam sobie, że trzymam swój rytm do samego końca. Wiedziałam także, że tym razem nie złamię 40 min, dlatego nie chciałam sponiewierać się przed 11 listopada. Na mecie zameldowałam się z czasem <strong>40min. 17s.</strong> Mam nadzieję, że faktycznie uda mi się wycisnąć z siebie jeszcze więcej.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2015/11/ostrow_06.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1176" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2015/11/ostrow_06.jpg" alt="ostrow_06" width="821" height="500" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.nadystansie.pl/relacja-z-i-ostrowskiego-biegu-wolnosci-i-solidarnosci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1413</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
