<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>NaDystansie.pl &#187; kontuzja</title>
	<atom:link href="http://www.nadystansie.pl/tag/kontuzja/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.nadystansie.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Fri, 15 Jan 2021 09:39:13 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	
	<item>
		<title>Powoli wracam do biegania</title>
		<link>http://www.nadystansie.pl/powoli-wracam-do-biegania/</link>
		<comments>http://www.nadystansie.pl/powoli-wracam-do-biegania/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 29 Sep 2016 20:00:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[NaDystansie]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Treningi]]></category>
		<category><![CDATA[bieganie]]></category>
		<category><![CDATA[kontuzja]]></category>
		<category><![CDATA[nadystansie]]></category>
		<category><![CDATA[powrót]]></category>
		<category><![CDATA[slider]]></category>
		<category><![CDATA[trening]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.nadystansie.pl/?p=1824</guid>
		<description><![CDATA[Powoli podnoszę się po moim upadku. To wcale nie jest taka prosta droga, ale w sumie na prostej też się „nie wywaliłam”. Myślę, że moja kontuzja to efekt wielu złożonych. Mogę jedynie domyślać się co mniej lub bardziej wpłynęło na taki stan rzeczy w jakim się znalazłam. Przyznaję, że pierwsza część sezonu była dla mnie [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Powoli podnoszę się po moim upadku. To wcale nie jest taka prosta droga, ale w sumie na prostej też się „nie wywaliłam”. Myślę, że moja kontuzja to efekt wielu złożonych. Mogę jedynie domyślać się co mniej lub bardziej wpłynęło na taki stan rzeczy w jakim się znalazłam. Przyznaję, że pierwsza część sezonu była dla mnie bardzo intensywna, może – ale tego się nie dowiem, powinnam w którymś momencie odpuścić. Fakty są takie, że dokładnie od 8 czerwca borykałam się z mniejszym lub większym bólem podczas każdej próby treningu biegowego. Ból umiejscowiony był (i mam nadzieję, że już nie wróci) po zewnętrznej części prawego kolana, ale to nie znaczy, że to kolano się zepsuło. Co i rusz dowiadywałam się jak wiele zmiennych może mieć wpływ na moją kontuzję, m.in.:</p>
<ul>
<li>słabe mięśnie pośladków,</li>
<li>złe ustawienie miednicy,</li>
<li>sztywność kości krzyżowej,</li>
<li>spięte pasmo biodrowo-piszczelowe,</li>
<li>niestabilna lewa noga!</li>
</ul>
<p>To co popsuło się w moim organizmie, mogło być wynikiem: przeciążenia treningowego, braku ćwiczeń wzmacniających, powtarzalność nieprawidłowego ruchu podczas treningu, źle dobranego obuwia lub siedzący tryb pracy.</p>
<p>Stopniowo problem się nasilał, aż w końcu noga bolała nie tylko podczas treningu, ale też po &#8211; zwłaszcza przy zejściu po schodach.Po kilku wizytach u specjalisty, stopniowo moje biegowe możliwości na nowo się zwiększały. Odcinek 5km był jednak dla mnie magiczną granicą, której nie mogłam pokonać. Każdy trening kończył się blokadą w kolanie. W końcu 18 września nastąpił prawdziwy przełom.Musiało minąć dokładnie 103 dni żeby dobić aż do 10km biegu bez bólu. Co prawda, tuż po treningu musiałam się porządnie porozciągać, to swoboda w nodze szybko wróciła.</p>
<p>Ostatnia wizyta u fizjoterapeuty (tj. 21.09) dała mi nadzieję, że faktycznie idzie ku dobremu. Na dzień dobry zaznaczyłam, że jeszcze nie jest idealnie, ale pochwaliłam się moimi 10-cioma km. Po kilkunastu minutach terapii usłyszałam, że faktycznie jest lepiej, bo to od razu „czuć pod rękami”. Także kogo jak kogo, ale dobremu specjaliście nie wciśniesz kitu, trzeba się wyspowiadać ze wszystkiego bo i tak wyjdzie szydło z worka. Musicie jednak wiedzieć, że to nie jest tak, że wystarczy tylko uzbroić się w cierpliwość. Przez cały ten czas regularnie odrabiałam swoją pracę domową, wykonywałam ćwiczenia, które miały mi pomóc. Efekty nie pojawiły się od tak, ale wierzyłam, że ma to sens! Było warto.</p>
<p>Na tę chwilę jestem dokładnie po dwóch, no może trzech treningach, w których przebiegłam więcej niż 10km. Nie jest jednak kolorowo, bo czuje się jak słoń. Szczerze mówiąc nie pamiętam kiedy byłam w tak słabej dyspozycji, a przecież cały czas byłam aktywna. Wiem, że czeka mnie sporo pracy i mam nadzieję, że mój organizm jeszcze pamięta jak się biega. W tej chwili nie mieści mi się w głowie jak mogłam przebiec na wiosnę <span style="text-decoration: underline;"><a href="http://www.nadystansie.pl/10-polka-w-orlen-warsaw-marathon/">maraton w czasie 3:05:45</a></span>! Teraz w takim tempie pewnie nie dałabym rady przedreptać ani jednego kilometra. <img src="http://www.nadystansie.pl/wp-includes/images/smilies/frownie.png" alt=":(" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Zaskakujące jest to jak szybko traci się formę, na którą pracowałam cały poprzedni sezon przygotowawczy.</p>
<p>Teraz marzy mi się dobrze przepracowany okres jesienno – zimowy, tak żeby na przyszłą wiosnę znów móc poczuć adrenalinę związaną ze startami. Brakuje mi tego! Lubię się ścigać, lubię bić swoje rekordy! Chcę znów znaleźć się po drugiej stronie aparatu, zdecydowanie bardziej wolę jak ktoś inny robi zdjęcia. <img src="http://www.nadystansie.pl/wp-includes/images/smilies/simple-smile.png" alt=":)" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Poza tym kibicowanie to mega ciężka robota i chętnie zwolnię etat kibica <img src="http://www.nadystansie.pl/wp-includes/images/smilies/simple-smile.png" alt=":)" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.nadystansie.pl/powoli-wracam-do-biegania/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1240</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Moja alternatywa dla biegania</title>
		<link>http://www.nadystansie.pl/moja-alternatywa-dla-biegania/</link>
		<comments>http://www.nadystansie.pl/moja-alternatywa-dla-biegania/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 08 Jul 2016 10:02:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[NaDystansie]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Treningi]]></category>
		<category><![CDATA[basen]]></category>
		<category><![CDATA[kontuzja]]></category>
		<category><![CDATA[nadystansie]]></category>
		<category><![CDATA[pływanie]]></category>
		<category><![CDATA[slider]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.nadystansie.pl/?p=1751</guid>
		<description><![CDATA[Od kiedy kontuzja wykluczyła mnie z biegania, całą swoją uwagę skupiam na treningach uzupełniających i basenie. Do tego wszystkiego od czasu do czasu dorzucam rower, ale żeby dwa kółka gościły w moim życiu nieco częściej muszę wyposażyć się w wygodne spodenki z wkładką. Jak na razie udało mi się przejechać blisko 100km i przy okazji [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Od kiedy kontuzja wykluczyła mnie z biegania, całą swoją uwagę skupiam na treningach uzupełniających i basenie. Do tego wszystkiego od czasu do czasu dorzucam rower, ale żeby dwa kółka gościły w moim życiu nieco częściej muszę wyposażyć się w wygodne spodenki z wkładką. Jak na razie udało mi się przejechać blisko 100km i przy okazji pierwszej przejażdżki nabawić się potwornie, bolącego siniaka..</p>
<p><strong>Na ten moment chciałabym skupić całą swoją energię na harówkę w wodzie.</strong></p>
<p>To, że nie jestem dobrym pływakiem to już wiecie, ale w zamian za to jestem pilnym i bardzo upartym uczniem. Czasami zastanawiam się skąd u mnie ta zawziętość i siła, która zmusza mnie do regularnych treningów na basenie. Jeszcze do niedawna sam zapach chloru wywoływał u mnie skurcze żołądka, a każda wizyta na basenie wiązała się ze stresem. Teraz chyba zdążyłam się już oswoić z tym miejscem na dobre. Na pływalni pojawiam się od 3 do 5 razy w tygodniu i po cichu liczę, że w końcu mój wkład pracy nie pójdzie na marę. Wiem jedno, jeśli moje umiejętności są uzależnione od ilości powtórzeń, to czekają mnie setki godzin spędzonych na basenie.</p>
<p>Nic nie przychodzi łatwo,<strong> marzenia nie spełniają się same, ale to my kreujemy to jak wygląda nasze życie.</strong> O ile jako biegacz czuje się jak ryba w wodzie, to jako pływka radzę sobie raczej jak ryba wyrzucona na brzeg. Myślę, że to porównanie nie przyszło mi do głowy bez powodu. Moim problemem nie jest brak siły, a kiepska umiejętność oddychania. Czasami czuje się jak ta ryba na lądzie, która otwiera dziubek, wybałusza oczy i zastanawia się co jest grane i gdzie podział się tlen?!</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/07/basen_02.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1753" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/07/basen_02.jpg" alt="basen_02" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Za to od niedawna wydaje mi się, że mój kraul jest nieco bardziej wydajny kiedy oddycham na trzy. Muszę jednak poćwiczyć oddech na lewą stronę, bo w tej kwestii coś nie gra. Być może nie rotuję odpowiednio całego ciała, a nerwowe ruchy szyją kończą się tylko nadciągnięciem &#8211; coś na wzór bólu po wielogodzinnej pracy przy komputerze. Na tą chwilę pływam sama, dlatego trudno mi ocenić swoją technikę. Mam w głowie wszystkie wskazówki, ale to czy wystarczająco wysoko podnoszę łokcie i odpowiednio pracuję nogami musze poddać ocenie komuś, kto się na tym zna.</p>
<p>W dalszym ciągu pracuję nad luuuzem. Im bardziej się spinam, tym trudniej jest mi swobodnie pływać. Mam świadomość, że zesztywniałe mięśnie w niczym mi nie pomagają, ale spinam się mimowolnie. W tej kwestii ogromną rolę odgrywa moja głowa. Strach, który czasami jeszcze wraca często psuje mi szyki. Tak właśnie było, kiedy wybrałam się z Adim na basen WUM. Swoją drogą piękny obiekt, ale ja jeszcze nie potrafię wykorzystać jego walorów w 100%. Zimna woda, 50 metrowa długość torów i głębokość na 2 metry zrobiły swoje. Przez 10 min. stałam przy brzegu jak kretynka i nie potrafiłam zdobyć się na odwagę, żeby w końcu ruszyć. Później było już tylko lepiej i nawet okazało się, że jestem w stanie swobodnie przepłynąć całą długość i wcale nie tonę po 25 metrach. Muszę nawet przyznać, że na tym basenie pływało mi się jak do tej pory najlepiej.</p>
<p><strong>Pytanie teraz jak przygotować się mentalnie do otwartego akwenu</strong>, skoro wszystko co nowe kosztuje mnie tyle nerwów. Coś czuje, że w moim przypadku nie tylko mięśnie będą sztywne ale też wszystkie włosy na głowie. Najważniejsze jest dla mnie to, że chcę i próbuje! Nawet jeśli będzie to długotrwały proces, to nigdy nie zarzucę sobie, że nie spróbowałam. Kiedyś wydawało mi się, że nauka pływanie nie jest dla mnie, ale skoro przebrnęłam przez ciężkie początki i udowodniłam sama sobie, że można, to czemu by nie spróbować pójść w to dalej!<br />
<strong>Próbujcie i Wy! </strong><br />
<strong>Nie ma rzeczy niemożliwych, potrzebne są tylko chęci i realizacja.</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.nadystansie.pl/moja-alternatywa-dla-biegania/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1125</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zawieszona w obowiązkach biegacza</title>
		<link>http://www.nadystansie.pl/zawieszona-w-obowiazkach-biegacza/</link>
		<comments>http://www.nadystansie.pl/zawieszona-w-obowiazkach-biegacza/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 27 Jun 2016 22:12:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[NaDystansie]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Inne]]></category>
		<category><![CDATA[bieganie]]></category>
		<category><![CDATA[fizjoterapia]]></category>
		<category><![CDATA[itbs]]></category>
		<category><![CDATA[kontuzja]]></category>
		<category><![CDATA[nadystansie]]></category>
		<category><![CDATA[pasmo]]></category>
		<category><![CDATA[przerwa]]></category>
		<category><![CDATA[slider]]></category>
		<category><![CDATA[wkładki ortopedyczne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.nadystansie.pl/?p=1732</guid>
		<description><![CDATA[Wszystko wskazuje na to, że na jakiś czas (nie wiem na ile) muszę zrezygnować z jakichkolwiek planów biegowych. Przynajmniej do czasu, aż wszystko wróci do normy z moim zdrowiem. Setki razy słyszałam pytanie: „a jak tyle biegasz to kolana Cię nie bolą?” No i w końcu zabolało! Tyle, że problem jest nieco bardziej złożony, a [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Wszystko wskazuje na to, że na jakiś czas (nie wiem na ile) muszę zrezygnować z jakichkolwiek planów biegowych. Przynajmniej do czasu, aż wszystko wróci do normy z moim zdrowiem.</p>
<p>Setki razy słyszałam pytanie: „<em>a jak tyle biegasz to kolana Cię nie bolą?</em>”<br />
No i w końcu zabolało! Tyle, że problem jest nieco bardziej złożony, a kolano samo w sobie ma się całkiem dobrze.</p>
<p>Przyznaję, że po intensywnych przygotowaniach do <strong><a href="http://www.nadystansie.pl/10-polka-w-orlen-warsaw-marathon/" target="_blank">Orlen Warsaw Marathon</a></strong> i <strong><a href="http://www.nadystansie.pl/prawdziwy-egzamin-partnerstwa-bieg-rzeznika-2016-cz-1/" target="_blank">Biegu Rzeźnika</a></strong> trochę zatęskniłam za bieganiem bez celu. Chciałam nadrobić zaległości na basenie i stwierdziłam, że to będzie idealny moment na przewartościowanie moich treningów. Tak czy siak miało być nadal aktywnie, ale już bez dokręcania śruby. Tymczasem jestem na przymusowym urlopie, a to już mi się zupełnie nie podoba. Wszystko miało być pod kontrolą, a wyszło zupełnie na odwrót.</p>
<p>Po powrocie z Bieszczad było niemal idealnie i nic nie wskazywało na to, że przyplącze się do mnie jakaś kontuzja. W pierwszym tygodniu po zejściu z gór w ramach regeneracji pozwoliłam sobie jedynie na spokojne wybiegania, po 5, 7 i 10 km czyli zupełnie bez napinki. Było całkiem przyzwoicie, mimo że nogi były wyraźnie zmęczone i ospałe. Zupełnie mnie to jednak nie dziwiło, w końcu bieganie po górach było dla mnie dość wymagające. Po za tym czekał nas jeszcze start w <strong><em>Biegu Truskawki</em></strong> (5 czerwca) i trzeba było choć odrobinę rozruszać zbolałe mięśnie. O dziwo start w Truskawiu był całkiem udany, ale już na kilka dni po imprezie nie było tak kolorowo.</p>
<p>Razem z Adim znowu daliśmy sobie sporo luzu, i tak dopiero po 3 dniach nic nierobienia wybraliśmy się do Lasku Bielańskiego. Na 6 km wybiegania poczułam, że coś nie gra. Zatrzymałam się, rozruszałam kolano i pobiegłam dalej. Mój trening skończyłam na 8km, a resztę drogi do samochodu pokonałam już marszobiegiem. Po trzech dniach podjęłam kolejną próbę, ale zdołałam przebiec już tylko zaledwie 2 km bez bólu. Początek treningu okazał się bezbolesny, ale potem musiałam przejść do marszu.</p>
<p>W pierwszej kolejności próbowałam pomóc sobie sama, rolowanie, rozciąganie i odpoczynek – i tak robię przez cały czas. Potem zapisałam się do fizjoterapeuty, niestety odległy termin wizyty nie napawał mnie optymizmem. Ten tydzień wlókł się niemiłosiernie. W między czasie skorzystałam z wizyty u ortopedy.W ciągu 10 min (bo tyle dokładnie trwała wizyta) dowiedziałam się, że wszystko jest w porządku i w kolanie nie ma żadnych zmian, a moje objawy idealnie pasują do dolegliwości związanej z<strong> przeciążeniem pasma biodrowo-piszczelowego</strong>. Zalecenie jakie dostałam to: rozciąganie i zajęcia yogi. Tyle. Potwierdziły się moje przypuszczenia, ale z problemem zostałam pozostawiona sama sobie.</p>
<p>Na szczęście wizyta w <strong><a href="https://www.facebook.com/fizjomedin" target="_blank">Fizjomedin &#8211; Mateusz Idzikowski</a></strong> było już dużo bardziej satysfakcjonująca. Tym razem w gabinecie spędziłam prawie godzinę i nie o czas tutaj chodzi, ale przede wszystkim o fakt że ktoś faktycznie chce mi pomóc. Plusem takiej wizyty jest nie tylko postawienie konkretnej diagnozy, ale też terapia manualna. Trzeba było przede wszystkim znaleźć przyczynę bólu, a ta potwierdziła tylko diagnozę, oszczędnego w słowach ortopedy. W ruch poszły igły, ale wnikliwą obserwację tego jak to wyglądało wolałam sobie darować. Już samo uczucie gmerania w obolałych miejscach było dla mnie dość nieprzyjemne. Po wyjściu z gabinetu, miałam wrażenie jakby ktoś przywalił mi młotkiem w zewnętrzna część nogi i zafundował mi ogromnego siniaka.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/06/kontuzja_02.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1739" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2016/06/kontuzja_02.jpg" alt="kontuzja_02" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Po kilku dniach mam sprawdzić jak noga będzie zachowywać się podczas truchtu / biegu. Bo tylko w ten sposób, jestem w stanie wywołać ponownie „ten” ból, który kumuluje się w zewnętrznej części kolana. To jakie będą efekty pierwszego treningu biegowego, pozwolą na przydzielenie mnie do jednej z dwóch grup osób cierpiących na ITBS . Pierwsza jest bardzo optymistyczna, i jeśli do niej trafię to będzie oznaczało, że dolegliwość będzie trwała chwilowo. Za to druga jest dla mnie przypadkiem beznadziejnym, który będzie wiązał się z długotrwałym leczeniem.</p>
<p>Tymczasem staram się zagospodarować swój czas jak najlepiej potrafię. Robię wszystko to, na co wcześniej nie miałam czasu. Jestem szczęściarą, że podczas pływania, jazdy na rowerze i ćwiczeń wzmacniających nie czuję żadnego dyskomfortu.</p>
<p><strong>Jakie mogą być przyczyny przeciążenia pasma biodrowo-piszczelowego? Jak się okazuje bardzo różne:</strong></p>
<ul>
<li>Silnie pronująca stopa – idealnie, właśnie taką mam! I chyba czas najwyższy odświeżyć moje <strong><a href="https://formthotics.waw.pl/" target="_blank">wkładki</a></strong>, bo deadline na ich wymianę minął już bardzo dawno…trochę to zaniedbałam.</li>
<li>Słaby mięsień pośladkowy, który stabilizuje ustawienie miednicy – będę go wzmacniać!</li>
<li>Słabe mięśnie odwodzicieli – na pewno wdrożę nowe ćwiczenia do mojej domowej siłowni.</li>
<li>Niesymetryczne ustawienie miednicy – w moim przypadku jej nastawienie u Fizjoterapeuty jest jednym z zabiegów podczas każdej wizyty.</li>
<li>Nieprawidłowa technika biegu – ostatnio zauważyłam wyraźne pogorszenie, a wszystko przez pospinane mięśnie.</li>
<li>Nadmierne pochylanie tułowie do przodu – chyba raczej mnie nie dotyczy.</li>
<li>Przeciążenie – trochę sobie pohasałam ostatnio…</li>
</ul>
<p>Na pewno muszę uzbroić się w cierpliwość, ale wiem że to wcale nie będzie takie proste. Najgorsze jest to głupie poczucie bezczynności i wrażenie, że coś ważnego mnie omija. Po raz kolejny przekonałam się jak trudno jest tylko kibicować, stać obok i obserwować zmagania innych.</p>
<p><strong>Obiecuję, że tak łatwo nie odpuszczę!</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.nadystansie.pl/zawieszona-w-obowiazkach-biegacza/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1139</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Odpoczynek w biegu</title>
		<link>http://www.nadystansie.pl/odpoczynek-w-biegu/</link>
		<comments>http://www.nadystansie.pl/odpoczynek-w-biegu/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 23 Apr 2014 12:20:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[NaDystansie]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Treningi]]></category>
		<category><![CDATA[kontuzja]]></category>
		<category><![CDATA[nadystansie]]></category>
		<category><![CDATA[trening]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.adirun.pl/?p=113</guid>
		<description><![CDATA[Po ośmiu dniach nic nie robienia, czas na pierwsze wybieganie. Tak długi odpoczynek i brak treningów podyktowany był nasilającym się bólem prawej stopy. Dystans 42 km niestety nie obył się bez kontuzji. Co ciekawe dolegliwość pojawiła się dopiero po dwóch dniach od startu, a ból odczuwalny był przy każdym stawianym kroku. Dyskomfort ustępował w momencie [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Po ośmiu dniach nic nie robienia, czas na pierwsze wybieganie. Tak długi odpoczynek i brak treningów podyktowany był nasilającym się bólem prawej stopy. Dystans 42 km niestety nie obył się bez kontuzji. Co ciekawe dolegliwość pojawiła się dopiero po dwóch dniach od startu, a ból odczuwalny był przy każdym stawianym kroku. Dyskomfort ustępował w momencie chodzenia niemal na paluszkach. I tu moje drogie Biegaczki, świetnie sprawdziły się szpileczki. Buty na obcasie to u mnie rzadkość, zakładam je niemal od święta. I tak też było podczas minionego weekendu, była okazja (bo w moim przypadku być musi), były szpileczki, a ból stopy ustąpił jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.</p>
<p>[foto]</p>
<p>Teraz czas na odpoczynek w biegu. Zdecydowanie tego brakowało mi najbardziej. Po intensywnym okresie przygotowawczym do maratonu, bieganie jest nieodłącznym elementem „codziennych obowiązków”. Fantastyczna pogoda i dzień wolny od pracy pozwolił mi na wybór trasy wzdłuż wału na Wisłą i dotarcie do parku przy Pałacu w Jabłonnie. Urokliwe widoki, z dala od miejskiego zgiełku zdecydowanie umilają każdy trening. W sumie przebiegłam 13 km w tempie 5min/km. Po biegu (co stało się już nawykiem) krótkie rozciąganie, a na deser 4 serie brzuchów i grzbietów.</p>
<p>Teraz pytanie co dalej? Do tej pory bazując na przygotowanym planie treningowym, moim głównym zadaniem była realizacja ustalonych założeń. Teraz już bez profesjonalnej opieki trzeba we własnym zakresie, w miarę możliwości, samodzielnie rozplanować treningi. Będzie to z pewnością wyzwanie!</p>
<p>Dziś ból stopy powrócił, w szpilkach biegać nie dam rady, pozostaje jedynie nadzieja, że mój organizm potrzebuje nieco więcej czasu na regenerację.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.nadystansie.pl/odpoczynek-w-biegu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>876</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
