3

Mój patent na bieganie zimą, – co u mnie się sprawdza?

Bieganie zimą to nieodłączny element treningu przygotowującego do wiosennych startów. Po za tym, u mnie świetnie buduje odporność, a niska temperatura wcale nie jest powodem do rezygnacji z aktywności fizycznej na świeżym powietrzu.

„Biegasz jak jest tak zimno?”

Nie wiem jak wy, ale ja to pytanie słyszę, co roku w okresie zimowym. Owszem, jestem zmarzluchem, ale zimą biega mi się bardzo dobrze. Wystarczy się odpowiednio przygotować i zachować rozsądek. Moja odpowiedź brzmi: „Tak, biegam zimą”. A Twoja?

2

Jak ubieram się zimą podczas biegania?

Odpowiedź wydaje się prosta, ale jak przychodzi, co, do czego, to już taka oczywista nie jest. Na zimowy strój do biegania wpływa wiele czynników, takich jak: temperatura powietrza, czy jest wietrznie, czy pada deszcz albo czy zalega śnieg. Poza tym, każdy z nas ma nieco inne odczucie zimna/ciepła. To, że ja poniżej 10 st. często sięgam po rękawiczki, nie oznacza, że są one potrzebne każdemu. Do tego dochodzi kwestia samego treningu, dobrze jest dobrać strój do akcentu, który danego dnia wykonujemy. Przykładowo, jeśli biegamy długie, ale spokoje wybieganie warto ubrać się nieco cieplej. Na trening tempowy, gdzie osiągamy znacznie większe prędkości, możemy postawić na lżejszy zestaw. Zdarza się, że widuję osoby, które przy minusowej temperaturze biegają w krótkich spodenkach! –  Jak dla mnie, nie do pomyślenia. Po pierwsze zamieniłabym się kostkę lodu, po drugie wydaje mi się to nie do końca rozsądne ze względu na zdrowie. To samo tyczy się głowy, kiedy widzę biegacza z czerwonymi uszami od mrozu, to czuję przeszywające kłucie w moich!
3

Podrzucam to, co zimą sprawdza się u mnie (lecę od głowy aż po same stopy):

1. Czapka lub opaska – u mnie element niezbędny, muszę chronić uszy i zatok.
2. Komin/buff/ chusta wielofunkcyjna – idealnie otula szyję (czasami wykorzystuję ten element garderoby, jako opaskę na głowę albo robię z niego czapkę).
3. Top (o każdej porze roku – Panowie mogą sobie darować 😉 )
4. Bluzka z długim rękawem/ bluzka termiczna (chodzi mi o taką cienką przylegającą do ciała).
5. Kolejne warstwy są już uzależnione od potrzeby. Czasami zakładam dodatkową bluzę lub koszulkę z krótkim rękawem.
6. Kurtka wiatrówka – zakładam prawie zawsze. Jeśli nie macie, warto zakupić, bo sprawdza się o każdej porze roku i stanowi idealną wierzchnią warstwę chroniącą od przeszywającego wiatru.
7. Rękawiczki – u mnie kolejny niezbędnik. Ale! Jeśli czuję, że krew dopłynęła już do każdego palca, a dłonie są rozgrzane, po prostu je zdejmuję.
8. Legginsy – w zależności od potrzeby (uzależnionej od temperatury) wybieram te ocieplane.
9. Skarpety – najlepiej długie, tak żeby zakrywały Achilles. Mi najwygodniej biega się w cienkich skarpetach, ocieplane są dla mnie krępujące i robi mi się ciasno w butach.

W jakich butach biegam zimą?

Szczerze mówiąc nigdy nie kupowałam butów dedykowanych na zimę. Niektóre traktuję jak sprzęt, który sprawdza się świetnie przez cały rok. Nie twierdzę, że wszystkie, ale jakoś specjalnie się tym nigdy nie martwiłam. Jeśli jednak chcielibyście zdecydować się na takie buty, to myślę, że warto pomyśleć o nieco agresywniejszym bieżniku, który ułatwi bieganie po śniegu. Ja właśnie takie wybieram spośród tego, co mam. Zdarzyło mi się również biegać w butach Salomon Speedcross (zakupione na Bieg Rzeźnika), ale gdybym miała teraz czegoś szukać, to raczej coś lżejszego.
Moim patentem na bieganie po śniegu są nakładki antypoślizgowe. Kupione dosłownie za grosze! W lesie sprawdzały się świetnie, choć muszę przyznać, że czasami trochę się przesuwały na boki, ale nigdy nie spadły z buta, (choć wiem, że i takie sytuacje się niektórym zdarzały). Mam nakładki np. podczas biegu Wieliszewski Crossing.

1

Może miałabym nieco inne podejście, gdyby w okresie zimowym faktycznie cały czas zalegał śnieg, a tego w ostatnich sezonach jak na lekarstwo (paradoksalnie, pisząc ten wpis za oknem hula zima!).

O czym warto pamiętać biegając zimą?

1. Rozciąganie, – jeśli jest naprawdę zimno, spokojnie można ten element treningu przenieść do domu na matę. Ja robię tak często, choćby ze względu na brak czasu. Zimą po skończonym bieganiu jesteśmy spoceni, przez co szybką się wychładzamy i nie trudno o przeziębienie.

2. Ciepła kurtka – przydaje się po skończonym treningu, ale tylko wtedy jak wracam do domu np. autem i nie kończę biegania pod samy domem. Staram się jak najdłużej utrzymać ciepłotę ciała.

3. Odblaski – ciągle szukam idealnych, ale staram się być widoczna – choćby jaskrawym strojem, czy wszytymi elementami odblaskowymi w kurtce czy butach. Bieganie po zmroku nie należy do moich ulubionych zajęć, ale jeśli już się zdarza to chętnie wybieram oświetlone miejscach.

4. Dostosowanie treningu do warunków – zawsze biorę pod uwagę, w jakich warunkach robię trening, w zasadzie o każdej porze roku. Trzeba się po prostu pogodzić z faktem, że np. zalegający śnieg nie pomaga w treningu tempowym. Zamiast frustrować się, że nie mieszczę się w założeniach, daję na luz i uznaję, że lepszy taki trening niż w cale. W końcu nie mam na wpływu na to, że nie odśnieżono mojej ulubionej ścieżki, albo zamknęli mi siłownię z bieżnią elektryczną. Lepiej skupić się na tym, co można zrobić tu i teraz.

5. Odzież bawełniana – raczej odradzam, szybko robi się mokra i kiepsko odprowadza wilgoć.

6. Krem na twarz i pomadka na usta – polecam użyć, zwłaszcza przy minusowej temperaturze i wietrznej pogodzie.

  • Chciałabym biegać w zimie, ale niestety nie jestem w stanie, zostaje tylko bieżnia. Strasznie cierpię gdy jest chociaż trochę chłodniej, w grudniu/styczniu to zdarzało mi się płakać przed wyjściem na mróz. Tarczyca zdrowa, wszystko gra, ,,taka pani uroda” :(.