<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>NaDystansie.pl &#187; roztrenowanie</title>
	<atom:link href="http://www.nadystansie.pl/tag/roztrenowanie/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.nadystansie.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Fri, 15 Jan 2021 09:39:13 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	
	<item>
		<title>Powrót po roztrenowaniu bywa bolesny</title>
		<link>http://www.nadystansie.pl/powrot-po-roztrenowaniu-bywa-bolesny/</link>
		<comments>http://www.nadystansie.pl/powrot-po-roztrenowaniu-bywa-bolesny/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 14 Dec 2015 06:53:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[NaDystansie]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Treningi]]></category>
		<category><![CDATA[nadystansie]]></category>
		<category><![CDATA[roztrenowanie]]></category>
		<category><![CDATA[trening]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.nadystansie.pl/?p=1288</guid>
		<description><![CDATA[Dokładnie tak jak w tytule, nasz powrót do regularnych treningów okazał się bardzo bolesny. Ból objawił się zarówno mentalnie jak i fizycznie. Momentami mamy wrażenie, że na nowo musimy nauczyć się trenować! Prawda jest taka, że oboje zakończyliśmy okres błogiego lenistwa z impetem. Adi po 18 dniach luzu wystartował w City Trailu na dystansie 5 [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Dokładnie tak jak w tytule, nasz powrót do regularnych treningów okazał się bardzo bolesny. Ból objawił się zarówno mentalnie jak i fizycznie. Momentami mamy wrażenie, że na nowo musimy nauczyć się trenować! Prawda jest taka, że oboje zakończyliśmy okres błogiego lenistwa z impetem. Adi po 18 dniach luzu wystartował w City Trailu na dystansie 5 km, a ja dokładając kolejny tydzień choroby w ostatniej chwili zdecydowałam się pobiec 10km po crossie w Legionowie.</p>
<p>Te starty poskromiły nasz optymizm i kolejny raz udowodniły, że bez biegania nie ma wyników. Musimy przyznać, że trochę zaryzykowaliśmy, w końcu wystawiliśmy nasze organizmy na dużą próbę. Trudno spodziewać się spektakularnych efektów, jeśli nie daliśmy naszym mięśniom odpowiednio wcześniej sygnału, że czeka ich nie lada wysiłek. Ot tak po prostu z marszu, bez żadnego rozruchu dzień wcześniej stwierdziliśmy, że to będzie dobre przetarcie. W zasadzie trochę tak było, ale bolało.</p>
<p>Adi miał nade mną jedną istotną przewagę – był zdrowy i nie borykał się z osłabieniem. Nie ukrywał jednak, że bieg podczas City Trialu nie był dla niego zbyt komfortowy. Jak sam wspomina, nogi kręciły się całkiem nieźle, ale wydolnościowo trzeba było mocno się namęczyć, żeby ukończyć bieg z zadawalającym rezultatem. Pomocna była rywalizacja i poczucie, że osiągnięty wynik liczy się do klasyfikacji drużynowej „Biegam na Tarchominie”.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2015/12/backtoruning_02.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1291" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2015/12/backtoruning_02.jpg" alt="backtoruning_02" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Dla mnie start w Legionowie zakończył się nie tylko mało zadowalającym wynikiem, ale też sporym wyczerpaniem. Przyznam, że już na rozgrzewce oblewały mnie na przemiennie zimne i ciepłe poty. Tłumaczyłam sobie wtedy, że to kwestia jeszcze lekkiej niedyspozycji. Pobiec miałam po prostu na wyczucie, czyli na tyle ile zdrowie pozwoli. Ten bieg skategoryzowałam jako „nigdy więcej..” – a jest już trochę takich! Obawiam się, że gdyby trasa składała się z dwóch pętli, prawdopodobnie po pierwszej odpuściłabym. Niemal każdy kilometr ciągnął się w nieskończoność. Po 7 km prędkość z 4:20-4:30/km diametralnie spadła, dwukrotnie przechodziłam do żwawego marszu. Naprawdę nie było mi do śmiechu, kiedy przekroczyłam linie mety marzyłam tylko i wyłącznie o wygodnym łóżku. Nie miałam nawet siły na roztruchtanie, kręciło mi się w głowie, a przed oczami miałam plamy. Na szczęście po kilkudziesięciu minutach doszłam do siebie. To jednak musiało być dla mnie ogromne wyzwanie, bo tuż po powrocie do domu musiałam odpokutować ten start 2-godzinną drzemką, co jak do tej pory nie zdarzyło mi się po żadnym biegu.</p>
<p>W niedzielę mieliśmy w planie długie, ale spokojne wybieganie. Bardzo bałam się, że sobotnim startem zaprzepaściłam ponad tygodniowe leczenie. I wiecie co? Ostatecznie, ten bieg okazał się doskonałym antidotum. Jedyne na co narzekaliśmy OBOJE to zakwasy!</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2015/12/backtoruning_03.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1292" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2015/12/backtoruning_03.jpg" alt="backtoruning_03" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Mimo solidnie przepracowanego roku, wystarczy na chwilę odpuścić, żeby na nowo małymi krokami trzeba było wrócić do poprzedniej formy. Nie poddajemy się, bo wiemy że ta przerwa była nam potrzebna. Teraz stopniowo będziemy nabierać wiatru w żagle. Nic na siłę, a z czasem wrócimy na odpowiednie tory. Stopniowo będziemy zwiększać kilometraż i powoli wplatać akcenty tempowe oraz interwały.</p>
<p>Powrót po okresie roztrenowania, uzmysłowił nam z czym tak naprawdę na nowo musimy się oswoić. Jest jednak kilka zasadniczych różnic od zeszłorocznych przygotowań, które napawają optymizmem. Teraz zaczynamy z zupełnie innym, większym bagażem doświadczenia. Poza tym, jesteśmy lepiej wytrenowani i mamy świadomość jak dużo pracy Nas czeka w najbliższym czasie.</p>
<p><strong>Najważniejsze to jednak: zdrowie, wytrwałość, determinacja i satysfakcja z tego co robimy!</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.nadystansie.pl/powrot-po-roztrenowaniu-bywa-bolesny/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1042</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czas na wznowienie treningów</title>
		<link>http://www.nadystansie.pl/czas-na-wznowienie-treningow/</link>
		<comments>http://www.nadystansie.pl/czas-na-wznowienie-treningow/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 30 Nov 2015 06:00:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[NaDystansie]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Treningi]]></category>
		<category><![CDATA[nadystansie]]></category>
		<category><![CDATA[roztrenowanie]]></category>
		<category><![CDATA[trening]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.nadystansie.pl/?p=1268</guid>
		<description><![CDATA[Nasz okres roztrenowania trwał dokładnie 18 dni i zgodnie z umową od poniedziałku ruszamy z treningami. Wykorzystaliśmy ten czas maksymalnie &#8211; LENIWIE! Zero jakichkolwiek założeń, robiliśmy dokładnie to na co mieliśmy ochotę czyli w przypadku Adriana prawie NIC. Może trochę wstyd się przyznać ale na wspólne bieganie wyszliśmy tylko jeden, jedyny raz. Za to biegało [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Nasz okres roztrenowania trwał dokładnie 18 dni i zgodnie z umową od poniedziałku ruszamy z treningami. Wykorzystaliśmy ten czas maksymalnie &#8211; LENIWIE! Zero jakichkolwiek założeń, robiliśmy dokładnie to na co mieliśmy ochotę czyli w przypadku Adriana prawie NIC.</p>
<p>Może trochę wstyd się przyznać ale na wspólne bieganie wyszliśmy tylko jeden, jedyny raz. Za to biegało nam się wyśmienicie i pokonaliśmy ponad 15 km. Wypoczęte nogi po 10 dniach od ostatniego startu, śmigały bez zarzutu. Ja bez ruchu nie wytrzymałam zbyt długo, dlatego już w 5 dniu cyklu z radością przetruchtałam 12 km. Przyznam, że zmotywowało mnie do tego weekendowe obżarstwo i poczucie, że jak tak dalej pójdzie to w grudniu będę toczyć się jak kulka. Po prostu czułam się źle.</p>
<p>W kolejnych dniach eksperymentowałam w domu. Stwierdziłam, że to dobry czas na ćwiczenia ogólnorozwojowe, które mocno zaniedbałam. Poza tym lubię się porządnie zmęczyć i mieć poczucie, że zrobiłam coś dla siebie. Z moją aktywnością przeniosłam się na karimatę. Starałam się co drugi dzień realizować swój własny plan, wzmacniając mięśnie brzucha, grzbietu, rąk i nóg. Wszystkie ćwiczenia mogłam bez przeszkód zrobić w domu i nie potrzebowałam do tego ani dużej sali gimnastycznej, ani siłowni. No i było zupełnie za darmo! Musiałam jedynie wygospodarować co najmniej 60 min dziennie, ale z tym nie miałam żadnego problemu. Treningi biegowe na zewnątrz zajmują zwykle znacznie więcej czasu. To dowód na to jak łatwo zaoszczędzić swój czas i pieniądze.</p>
<p><a href="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2015/11/roztrenowanie_02.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1272" src="http://www.nadystansie.pl/wp-content/uploads/2015/11/roztrenowanie_02.jpg" alt="roztrenowanie_02" width="821" height="500" /></a></p>
<p>Kolejną aktywnością, tym razem wspólną, był basen, ale o tym już trochę pisałam w <a href="http://www.nadystansie.pl/czy-triathlon-jest-dla-kazdego/"><span style="text-decoration: underline;">poprzednim wpisie</span></a>. Udało mi się nawet namówić kilka razy Adiego na wspólny wypad. Wprawa na pływalnię wymagała jednak już trochę większej organizacji. Trzeba było wstać na tyle wcześniej, żeby zdążyć dojechać, popływać i szybko wrócić jeszcze przed wyjściem do pracy. Taki układ był dla mnie idealny, dzięki temu nie musiałam zabierać ze sobą dodatkowych rzeczy. Bywało jednak i tak, że na basen szliśmy po pracy, ale wtedy do domu docieraliśmy dość późno, tuż przed 22:00.</p>
<p>Teraz nie ubłagalnie przyszedł moment powrotu do regularnych treningów biegowych. Trzeba będzie na nowo przeorganizować swój dzień. Mieliśmy być głodni biegania, a tymczasem trochę się rozleniwiliśmy! Trzeba jednak tę zimę dobrze przepracować, żeby móc cieszyć się sezonem wiosennym.</p>
<p><strong>Czas na zmiany! Zabieramy się do pracy, a to kilka punktów które chcielibyśmy wdrożyć:</strong></p>
<ul>
<li>Rozpoczynamy regularne treningi biegowe, stopniowo zwiększając objętość;</li>
<li>Wracamy do treningów budujących siłę biegową, sprawdzimy biegowe, leśne ścieżki w pobliżu Warszawy;</li>
<li>Postaramy się dorzucić ćwiczenia wzmacniające, które spokojnie można zrobić w domu. W miarę możliwości zamiennie pójdziemy na siłownię;</li>
<li>Wpleciemy treningi na basenie, najlepiej gdyby udało się pójść na pływalnie 3x w tygodniu, co oznacza, że czekają nas dni, w których będzie trzeba zrobić dwie sesje treningowe;</li>
<li>Większą uwagę poświęcimy na regenerację, rozciąganie i rolowanie;</li>
<li>Dostosujemy dietę, tak żeby zrzucić zbędne kilogramy, które nagromadziły się po maratonie i jednocześnie zadbamy o to, żeby dostarczyć wszystkich niezbędnych składników.</li>
</ul>
<p>Lista wydaje się krótka, ale to będzie bardzo aktywny i wymagający dla Nas okres! Oby tylko starczyło Nam sił, nie zabrakło motywacji i zdrowia.</p>
<p><strong>Czas start!</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.nadystansie.pl/czas-na-wznowienie-treningow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1104</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
